<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-33038337</id><updated>2011-04-21T11:46:41.727-07:00</updated><title type='text'>randka pod sekwoją</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://date-under-sequoia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/33038337/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://date-under-sequoia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>krystyna knypl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15766709209673911574</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='28' src='http://photos1.blogger.com/blogger/2245/3380/1600/IMG_5500_blog.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-33038337.post-115694901271865665</id><published>2006-08-30T07:35:00.000-07:00</published><updated>2006-08-30T07:43:34.043-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;h1 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;a name="_Toc122838729"&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; line-height: 150%;"&gt;Randka pod sekwoją&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 14pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kate i Francisowi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;z miłością i wdzięcznością&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;za dni codzienne &amp; świąteczne&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;h4&gt;&lt;a name="_Toc122838730"&gt;Autorka&lt;/a&gt;&lt;/h4&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838731"&gt;Rozdział 1: Przetwarzanie danych&lt;/a&gt; &lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Rodzinne Miasteczko położone było na niewielkim wzniesieniu, które polodowcowe zamieszanie zostawiło po sobie jako największą i trwałą pamiątkę. Nie można było do trwałych pozostałości zaliczyć drobnych otoczaków, używanych w powojennych latach do budowy podmurówek nielicznie stawianych domów. Kamienie, nie dość, że wszystkie do siebie podobne, to jeszcze często zmieniały miejsce pobytu i przez to słabo rzucały się w oczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Miasteczko ze wszystkich stron aż po horyzont okalały gęste, sosnowe lasy. Przez środek wiła się wyboista droga prowadząca na północ. Podobno dochodziła do jakieś wsi, ale w świadomości wszystkich goździkowskich dzieciaków właściwie nie miała końca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nikt nie jeździł na północ, bo za wsią rozciągały się tylko długie łany żyta, owsa i pszenicy. Nic ciekawego. W Rodzinnym Miasteczku każdy miał swoje własne pole, dobrze znane od dziecka, obrabiane każdego roku i nie interesował się cudzym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Naprawdę ciekawa była wyprawa &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;na odpust do parafii, hucznie obchodzony na świętych Piotra i Pawła, gdzie można było zobaczyć wspaniałe, niecodzienne rzeczy. W górnej części straganów rozstawionych przed kościołem łopotały &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;na wietrze różnokolorowe flagi i baloniki, w dolnej części wisiały piłeczki jo-jo na gumce, a na wysokości wzroku znajdowały się słodycze. Sprzedawcy chyba od zawsze wiedzieli co przyciągało spojrzenia dzieciaków. Katarzyna najbardziej lubiła lizaki, białe z pasemkami różowego... z czego właściwie zrobione było to różowe? Do dziś nie wiadomo, ale smakowało niebiańsko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jeszcze fajniej niż wybrać się na odpust, było pojechać do Ameryki. Co słodkiego miała w sobie Ameryka? Na sto procent coś musiała mieć. Nie śpiewanoby bez powodu na spotkaniach towarzyskich, do muzyki granej przez orkiestrę:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 5cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;To jest Ameryka, to słynne USA,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 5cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wspaniały kraj, na ziemi raj...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na pewno nie słyszało się takich wywrotowych pieśni o Ameryce w „toczkach”&lt;a style="" href="#_ftn1" name="_ftnref1" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, które zaraz po wojnie zainstalowano wszystkim mieszkańcom Rodzinnego Miasteczka w ramach elektryfikacji i radiofonizacji. Ciekawe, że „Podmoskiewskie wieczory”, często nadawane w soboty, nie wywoływały u słuchaczy myśli o podróży na wschód. Tak samo „Rozkwitały jabłonie i grusze”, choć melodyjne i rzewne, nikogo nie zachęcały do migracji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Śpiewać musieli muzykanci od Mańków. U nich wszyscy grali na akordeonie, bębnie albo skrzypcach. Marianek, najmłodszy, czasem z braku dostępu do fachowych instrumentów muzycznych, zajętych przez starsze rodzeństwo, hałasował na odwróconej miednicy, udającej perkusję. Trochę odstawał od reszty, ale nigdy nie dłużej niż do powrotu ojca z drugiej zmiany.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gdy wracał Maniek, w domu zalegała cisza jak makiem zasiał. Stary pracował jako maszynista i obowiązkowo musiał na kolei stawiać się nie tylko trzeźwy, ale i wyspany. Za młodu zazdrościł innym chłopakom, że mogli przyjść do roboty skacowani i przespać się na zapleczu, ale z czasem polubił komfort jaki dawało porządne wyspanie się każdego dnia, zwłaszcza że o inne luksusy nie było łatwo. Długie lata ich symbolem były cytrusy. Smak poznawali tylko wytrwali, którzy cierpliwie stali w długich kolejkach po egzotyczne owoce. Wprawdzie te cholerne cytryny okazywały się wściekle kwaśne, ale przynajmniej ludzie wiedzieli jak smakują. Z dostępnością do demokracji w Rodzinnym Miasteczku było podobnie jak z cytrusami. Gdy człowiek poznał jej smak, okazywało się zupełnie nieoczekiwanie, że nie ocieka on słodyczą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pewnie przez tę skoczną melodię wszyscy w Rodzinnym Miasteczku wiedzieli, że w Ameryce jest raj. Był to przebój każdego wesela i ludzie uwierzyli w to, co tak często śpiewali. Szczególnie podatni byli mieszkańcy Goździk, peryferyjnej dzielnicy Miasteczka. Do tego jeszcze potem, ale to już naprawdę dużo później, ludziska dowiedzieli się, że nie tylko raj, ale i demokracja jest w tej całej Ameryce. Podobno smaczne nadzwyczajnie połączenie. Smak miało taki... taki... no do niczego krajowego niepodobny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna przypuszczała w skrytości ducha, że raj i do tego jeszcze demokracja, połączenie niespotykane nigdzie indziej na świecie, niepowtarzalne w swoim rodzaju dwa w jednym, kombinacja trudna nawet do wyobrażenia zwyczajnym umysłem, musiała nazywać się DEMOK-RAJ. A może DEMO-KRAJ? – zastanawiała się nieraz. Nie była zdecydowana. Na Goździkach nie było pod ręką nikogo, kto mógłby rozwikłać tak skomplikowany dylemat lingwistyczny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na Amerykę każdy musiał zachorować jak na świnkę albo odrę. Jeden wcześniej, drugi później, bez wyjątku. Przypadki, które nie uodporniły się w dzieciństwie były teoretycznie nadal zagrożone infekcją. A że szczepionki na tę przypadłość nie znano, to i złapanie bakcyla było kwestią czasu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W Rodzinnym Miasteczku wszyscy mieli kogoś za wielką wodą, a obrotniejsi mieszkańcy rezydowali tam od co najmniej dwóch pokoleń. Fajtłapy, inteligenci pracujący i niespieszni myśliciele właśnie sposobili się do podejścia po wizę amerykańską. Wieczorami siadali przy ciepłych jeszcze kaflowych piecach i wiedli spokojne rozmowy taktyczne. Najważniejsze pytanie brzmiało: jak ustawić się w kolejce pod ambasadą, żeby nie trafić do tej mądrali, co siedziała w ostatnim okienku? Odrzuca prawie co drugiego kandydata na turystę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Barco mi psikro, ale pan ni jest turista – stwierdza, z zapałem obcując z językiem polskim. Swoje odkrycie okrasza szerokim uśmiechem odsłaniającym zęby. Sztuczny blask materiałów stomatologicznych dobrze kontrastuje ze śniadą cerą pani konsul.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Znana ze swych stanowczych decyzji, nie chce zrozumieć, że turystyka to coś innego niż uporczywe oglądanie zachodzącego słońca na nadmorskich bulwarach i powrót do domu z pustymi kieszeniami. Takie wycieczki każdy głupi potrafi zaliczyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nieprzyjaźnie potraktowani przez przedstawicielkę amerykańskiej administracji, zdesperowani mieszkańcy Rodzinnego Miasteczka kupowali bilet lotniczy do Mexico City, skąd drogą lądową udawali się do przejścia granicznego Naco w stanie Arizona. Z ust do ust podawano sobie nazwę hotelu, w którym należało się zatrzymać po meksykańskiej stronie i wynająć pokój numer siedem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gości proszących o pokój numer siedem recepcjonista powiadamiał mocno łamaną polszczyzną, że w ciągu kilku godzin przyjdzie osoba, z którą są umówieni na spotkanie. Zwykle pod wieczór rozlegało się ciche stukanie do drzwi, pospiesznie otwieranych przez oczekującego. W progu stała wiekowa Meksykanka o pomarszczonej twarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Stara kobieta wymagała dwóch rzeczy: opłaty z góry za wskazanie drogi do słynnej dziury w ogrodzeniu granicznym i przejście przez nią bez paszportu, który meksykańskie dzieciaki donosiły za pół godziny po pomyślnym logistycznym rozwiązaniu przekroczenia granicy. Niejeden siedząc na krawężniku w oczekiwaniu na paszport zadawał sobie słynne pytanie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Na co mnie było przyjeżdżać do Naco?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na szczęście Meksykanka prowadziła solidną firmę, której byt oparty był na referencjach przekazywanych z ust do ust i po półgodzinie pojawiał się kurier z paszportem. Całą operację zaczynano zwykle około drugiej w nocy i kończono nad ranem. Na przeprowadzonego czekał krajan w umówionym miejscu i zapewniał transport do Jackowa. Zanim ruszyli w drogę, spoglądali na solidne kraty w oknach jednopiętrowego, białego budynku straży granicznej Naco, szczęśliwi, że nie muszą podziwiać walorów metalowej konstrukcji od wewnątrz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Próbować dostać się do Ameryki przez meksykańską granicę, wpaść w ręce straży granicznej, przejść drugi raz na amerykańską stronę mając do odpracowania pięć tysięcy dolarów kaucji za wypuszczenie z aresztu potrafili tylko nieliczni obywatele Rodzinnego Miasteczka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Coś sąsiada długo nie widziałam? W Ameryce był czy chorował? – zagadywali się nawzajem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Korzonki dokuczały, siedział ja w domu całą zimę przy piecu i krzyż wygrzewał, ale na wiosnę może i pojadę – odpowiadał kandydat na turystę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A słyszał sąsiad, że Stasiek Julków przywiózł trzydzieści tysięcy i plac już kupił pod budowę domu?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A tam, zaraz trzydzieści... też opowiada. Ledwie dwadzieścia siedem będzie wszystkiego majątku, a przechwala się jakby worek dolarów przywiózł albo i dwa. U Julków wszystkie takie chwalipięty, nie wie tego czy nietutejszy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nie było większej obelgi niż powiedzieć komuś, że jest „nietutejszy” albo nazywać flancowanym mieszkańcem Rodzinnego Miasteczka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Na mnie czas – stwierdzał zagadnięty sąsiad i dla uprawdopodobnienia przyczyny pośpiechu rzucał od niechcenia: – Kurom trzeba ziarna podsypać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Miłośnicy turystyki mieli swoje ugruntowane tradycją zainteresowania dyscyplinami w kraju nieuprawianymi. Mężczyzn fascynowała technologia wyburzania azbestu. Kobiety dla odmiany niebywale ciekawiło w jakim czasie można sprzątnąć łazienkę, używając szczoteczki do zębów wręczonej przez wredną chlebodawczynię.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nigdzie indziej jak kraj długi i szeroki nie obserwowano większego zamiłowania do łączenia pracy z podróżami. Istniały poważne poszlaki, że słynny program „work &amp; travel” opracował ktoś pochodzący z Rodzinnego Miasteczka. Bywalcy twierdzili, że samolot do Ameryki nigdy nie startuje z Okęcia, jeżeli na pokładzie nie siedzi przynajmniej jedna osoba z Goździk. Wakat oznacza, że podróżni nie są jeszcze w komplecie i trzeba spokojnie czekać, bo może Ziutek zatrzasnął się w łazience i bez pośpiechu, którego wprost nie cierpi, zastanawia się jak by tu wyjść z pułapki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wszystko wskazywało na to, że Katarzyna zbyt krótko mieszkała w Rodzinnym Miasteczku, aby zarazić się we właściwym czasie i przechorować przypadłość w sposób typowy dla większości ziomków. Ameryka jawiła się jej równie abstrakcyjnie jak Mars, Księżyc albo odległa epoka historyczna. Nawet przez długi czas poważnie podejrzewała, że nie ma takiego kraju na świecie. Gdyby naprawdę istniał, z pewnością już by dawno zadziałał na podróżniczą wyobraźnię Katarzyny. Na to, jak dalece amerykańska żądza nie zaprzątała jej umysłu wskazywał nawet brak wizy w kolejnych paszportach. Prawie każdy z Rodzinnego Miasteczka miał wizę wklejoną na odpowiedniej stronie i mógłby napisać grubą książkę o przygodach związanych z wyprawami do konsulatu, ale nie Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Poza ozdobną wizą Księstwa Lichtenstein, pozyskaną za kilka franków w urzędzie pocztowym w Vaduz, o zdobywaniu tych dokumentów nie wiedziała prawie nic. Dokładniej – tylko tyle, ile można było wyłowić z opowieści krajan o swoich przygodach. Odbierała &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;sąsiadów z lotniska, odprowadzała, gościła i pocieszała. Nabywała wiadomości wyłącznie z drugiej ręki. Niekiedy służyła wiedzą medyczną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Popatrz tak fachowym okiem... co on taki chudy? – pytała koleżanka, pokazując fotografię męża.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jaki tam chudy? Normalny – odpowiadała zwykle.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale popatrz uważnie, okiem doktora! Nie widzisz, żeby był rakowaty albo coś podobnego? – upewniała się słomiana wdowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie, na rakowatego nie wygląda – zapewniała z całą powagą. – Oświadczam to jako doktór.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To dzięki Bogu Najwyższemu. A już myślałam, że się coś do Wieśka przyczepiło. Dużo chudszy na twarzy niż przed wyjazdem, nie sądzisz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Trochę szczuplejszy, ale to pewnie przez nerwy, no i klimat – uspokajała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pisze, że brak mu naszego jedzenia, wiesz? Mógłby codziennie jeść pomarańcze, a tęskni za chlebem – dziwiła się pozostawiona w Rodzinnym Miasteczku żona.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ludzie za granicą mają różne zachcianki. Jedno pewne, że twój Wiesiek nie jest w ciąży – tłumaczyła Katarzyna kulinarne chętki w sposób przystępny dla każdej kobiety.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kolejni podróżni lądowali w jej domu na herbatce, opowiadali o tęsknocie za Rodzinnym Miasteczkiem, która dopadała ich za wielką wodą i snuli marzenia o domu z salą bilardową na parterze. Dom będzie wybudowany na wiosnę, gdy tylko fundament obsiądzie. Najdalej przy trzecim kielichu przywoływali małą Maniulę i dyskretnie wręczali zielony banknot.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ciekawe ile dostała? – zastanawiała się Katarzyna przy pierwszej darowiźnie. Dopiero po pewnym czasie dowiedziała się, że istniał zwyczajowy taryfikator. Na samym szczycie finansowej hierarchii była ofiara za szczęśliwy powrót, którą obowiązkowo należało położyć na tacę. Ofiarę składano na sumie w pierwszą niedzielę po powrocie. Szczęście, które towarzyszyło powrotowi do domu wartowało&lt;a style="" href="#_ftn2" name="_ftnref2" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; sto dolarów. Nie żeby proboszcz co sugerował, broń Boże! Każdy wiedział od małego, że bez bożej pomocy nic by się nie powiodło, a z panem Bogiem przecież nikt targował się nie będzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dzieciakom z najbliższej rodziny na cukierki należało się po dwadzieścia dolarów. Za dostarczenie listu stęsknionej rodzinie kurier dostawał piątaka. Krawcowa, która szyła specjalne woreczki na gotówkę przewożoną pod ubraniem inkasowała dziesiątkę. Wszystko miało swoją cenę i dzięki temu był porządek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Większą dawkę wiedzy o Ameryce zaliczyła Katarzyna przy okazji sprzedaży placu pod budowę domu. Po rzetelnych negocjacjach ustalono ostateczną cenę za nieruchomość. Kupiec wyjął niedbałym ruchem z kieszeni należną gotówkę i położył na stole. Katarzyna instynktownie podejrzewała, że nie powinna liczyć banknotów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może napiszę panu pokwitowanie? – zapytała niepewnym głosem, chcąc pośrednio nawiązać do procedur sprawdzających przebieg transakcji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale po co? Przecież jesteśmy z polecenia sołtysa, Wicia Witkowskiego z Goździk, znaczy się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No tak, ale jeżeli ja stracę pamięć albo coś się stanie... – zawiesiła głos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A co by się miało stać? – mężczyźnie nie starczało wyobraźni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No skoro tak pan uważa, to może oblejemy transakcję – zakończyła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wódkę należało wypić do dna na znak, że sprawa zakończona i nie ma do czego wracać. Przy kielichu nabywca placu opowiadał swoje przygody na meksykańskiej granicy. Katarzyna pierwszy raz słyszała opowieść człowieka, któremu pogranicznik przystawił pistolet do skroni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– I co pan zrobił? – zapytała nieomal sparaliżowana ze strachu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Uklęknąłem przed tym żołnierzem, pokazałem fotografię żony i dzieci, tak i cofnęli mnie na meksykańską stronę – ciągnął niczym nie zrażony posiadacz zakupionej nieruchomości, ocalonego życia, no i kolosalnego szczęścia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A pani doktor nie wybiera się za wodę? – dopytywał się kupiec.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dzięki Bogu nic mnie tam nie ciągnie, ani trochę – odpowiadała, tak jak zawsze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 465.7pt;" valign="top" width="621"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.washingtonpost.com/"&gt;www.washington&lt;span style=""&gt;p&lt;/span&gt;ost.com&lt;/a&gt;&lt;!--[if !supportNestedAnchors]--&gt;&lt;a name="_Hlt122338543"&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wg Sary Kehaulani&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Stany Zjednoczone naciskają na   linie lotnicze&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pomimo sprzeciwu linii lotniczych   i prywatnych doradców rząd Stanów Zjednoczonych dąży do uzyskiwania z   wyprzedzeniem list pasażerów wybierających się do tego kraju. Zgodnie z   programem znanym jako CAPPS 2 każdy pasażer otrzyma numer porządkowy oraz   barwny klasyfikator odpowiednio do zagrożenia, jakie stwarza w ocenie władz   amerykańskich. Karty pokładowe osób zagrażających systemowi bezpieczeństwa   zostaną opatrzone kodem „SSS” lub „*** ”. Nowy system zbierania informacji o   pasażerach przewiduje przechowywanie w bazach danych nazwiska, imienia,   adresu domowego i numeru telefonu, daty urodzenia, a także trasy podróży po   Stanach Zjednoczonych. Pasażer zakwalifikowany jako „czerwony” nie powinien   otrzymać prawa wstępu na pokład samolotu, „żółty” będzie poddany dodatkowej   szczegółow&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;   LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;ej kontroli bezpieczeństwa na   lotnisku, a „zielony” przejdzie rutynową kontrolę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Transportation Security   Administration szacuje, że około 5% pasażerów może być oznakowanych jako   „czerwony” lub „żółty”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Unia Europejska, której obywatele   rów&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;   LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;nież będą poddani omawianym   procedurom, oświadczyła, że program CAPPS 2 narusza jej prawo.&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;h1 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838732"&gt;Rozdział 2: Syndrom nadnarwiański&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gdzieś przed dwoma laty zupełnie niespodziewanie okazało się, że w kwestiach dotyczących podróżowania nie ma uniwersalnych odpowiedzi na całe życie. Przynajmniej w wypadku Katarzyny. Wszystko oczywiście przez ten cholerny internet. Wpadła w sieć jak przystało na osobę z Rodzinnego Miasteczka. Łaziła po najróżniejszych stronach całymi godzinami. Nie była najcięższym przypadkiem uzależnienia jaki odnotowały goździkowskie kroniki, ale dwa dni bez dostępu do sieci wprawiały ją w zły humor, rozdrażnienie i nadmiernie częste sprawdzanie czy usterka została już usunięta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Zupełnie nie wiadomo po co weszła na stronę kongresu w San Francisco, miasta słynnego z podobno niebywałej urody wzgórz, fantazyjnych domów i uliczek, po których w wielu filmach mknęły samochody z niezwykle przystojnymi facetami. Autom też nie brakowało urody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A może by się tam wybrać? – przez głowę przemknęła myśl zwiewna niczym poranna mgła nad Narwią. Ile mogła utrzymywać się taka mgła? Godzinę, góra dwie, ale nie miało najmniejszego znaczenia, że była krótkotrwała. Ważniejsze było to, że uporczywie powracała, jeśli tylko nadarzyła się okazja. Po dwóch latach rozmyślań Katarzyna uznała, że nie ma co się ociągać, bo i tak chętka sama nie minie. Coś trudnego do określenia ciągnęło ją do San Francisco. Nie zdefiniowany stan pomiędzy ciekawością a tęsknotą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Krótko mieszkałaś w Rodzinnym Miasteczku, to i później Ameryka cię dopadła – orzekł Maciek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To nie ma nic wspólnego z moim miejscem zamieszkania w dzieciństwie. Po prostu ciekawa tematyka i to wszystko. Już dawno myślałam, żeby pojechać na ten kongres.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Myśl co chcesz, ale to zachcianki osoby nad Narwią urodzonej i uzależnionej od internetu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Gadki, szmatki – mruknęła bez przekonania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Słyszałaś, że podobno Karolowa trzy dni rodzinie nic jeść nie dawała, gdy do domów na Goździkach doprowadzili stałe łącza internetowe? – zapytał Maciek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ta dzielnica zawsze była w miejscowej awangardzie, więc zupełnie normalne i oczywiste, że ludziom internet się spodobał. Nie rozumiem jednak aluzji, przecież u nas obiad jest codziennie – odpowiedziała nieco urażona. Miała kilka czułych punktów. Domowe żywienie rodziny oraz sentyment do miejsca urodzenia były na samym czele listy. Gdy dowiadywała się, że ktoś pochodzi z rodzinnych stron, natychmiast przyjmowała to za najlepszą rekomendację w każdej sprawie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Na szczęście syndrom nadnarwiański masz w lekkiej postaci, ale tylko dlatego, że opuściłaś Rodzinne Miasteczko w dzieciństwie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Syndrom nadnarwiański, powiadasz? Nie uczyli nas na medycynie o takiej przypadłości... – zawiesiła głos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jest dużo nowych chorób, o których twoi wykładowcy medycyny nie informowali studentó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w – zauważył Maciek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To czym się ten syndrom objawia? – zaciekawiła się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Namiętnością do internetu, zapatrzeniem w Amerykę oraz wieszaniem większej liczby świętych obrazów na ścianach. To są główne objawy syndromu nadnarwiańskiego... – Maciej wymownie spojrzał na ścianę nad regałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na niewielkiej wolnej przestrzeni Katarzyna ulokowała cztery obrazy Matki Boskiej. Pasjonowało ją spojrzenie Madonny. Przez długie lata zastanawiała się, dlaczego tylko na niektórych obrazach jest skierowane na Dzieciątko. Nie mogła rozwikłać tej intrygującej zagadki. Pytała najróżniejszych osób, ale nikt nie znał odpowiedzi. Dopiero ojciec Eustachy, uczony Paulin z Jasnej Góry, wyjaśnił sprawę. Spojrzeniem Madonna witała wiernych wchodzących do świątyni. To było bardzo ciekawe odkrycie. Do czasu rozmowy z ojcem Eustachym była przekonana, że pierwsza spostrzegła różne spojrzenia Madonny, ale okazało się, że nieznany badacz ją wyprzedził.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A jakie są inne objawy syndromu nadnarwiańskiego? – dopytywała zaciekawiona koncepcją Macieja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O, tych jest cała masa: picie mleka prosto od krowy, jedzenie wielkich pyz z mięsem, chodzenie po koleżankach na pogaduszki i popijanie tej... czekaj, jak wy na tą nalewkę mówicie – Maciej zaciął się na regionalnym określeniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Na smorodinie? – podrzuciła. – Tylko nie mów, że smorodina nazywa się &lt;i style=""&gt;blackberry&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nigdy bym się nie odważył tak pospolicie nazwać ulubionego surowca do nadnarwiańskich nalewek. &lt;i style=""&gt;Never&lt;/i&gt; – dodał dla pewności. – Zresztą u mnie w domu mówiło się czernica.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nie wiadomo do czego doprowadziłaby dalsza dyskusja, gdyby u drzwi ozdobionych tabliczką MACIEJ I KATARZYNA CZERSCY nie rozległ się długi staromodny dzwonek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dobry wieczór pani doktor! Przepraszam, że niepokoję – zaczęła niepewnym głosem Zofia Drobnicka, sąsiadka z naprzeciwka. Katarzyna czuła, że w powietrzu zaczyna unosić się dyskretny zapach medycyny. „Komuś w okolicy skoczyło ciśnienie, a że płaci składki na ubezpieczalnię, to należy mu się prawidłowe, jako przydział przysługujący każdemu obywatelowi” – postawiła wstępne rozpoznanie, jak zwykła czynić w historiach chorób po zbadaniu nowego pacjenta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam, czy coś się stało? – zapytała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Właściwie to nie wiem czy powinnam panią doktor niepokoić, ale gdy przed chwilą wchodziłam do naszej klatki, widziałam na rabacie pod oknem dwa ciała...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ciała, powiada pani? Znaczy nieżywi ludzie? – dociekała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No, nie wiem czy... – sąsiadka zbladła i dla pewności oparła się o ścianę. – O Boże! Zupełnie nie przyszło mi do głowy, że ciała mogłyby być martwe! O Boże, to naprawdę mogły być... – z wrażenia zaniemówiła w połowie zdania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co się stało? Z kim rozmawiasz? – zawołał Maciek z głębi salonu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wyobraź sobie, że pani Zofia zauważyła na rabatce pod oknami dwa leżące ciała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Splecione czy luźno rozrzucone? – zapytał z kamienną twarzą Maciek, wchodząc do przedpokoju, w którym toczył się sąsiedzki dyskurs.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tobie to tylko jedno w głowie! – skarciła męża.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jak splecione, to znaczy, że żyją. A jak rozrzucone, to nie wiadomo... – Czerski był mistrzem dramatycznych zawieszeń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Najsłynniejsza opowieść z dramatyczną puentą dotyczyła pobytu w sądzie w charakterze oskarżonego. Uzyskał ten status wraz z kilkuosobowym kierownictwem redakcji, pozwanej przez rozsierdzoną bohaterkę niepochlebnego artykułu. Powróciwszy z rozprawy, na pytanie żony o przebieg procesu wygłosił słynną frazę: „Ława oskarżonych była... za krótka”. Od tego czasu stał się domowym klasykiem dramatycznych, krótkich relacji o pozornie błahych i codziennych sprawach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Muszę zejść i zobaczyć – stwierdziła Katarzyna. – Tylko poszukam jednorazowych rękawiczek, na wypadek gdybym musiała wejść w bezpośredni kontakt z leżącymi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po chwili wszyscy zjechali na parter, ale poza lekko przygniecionymi gałęziami ozdobnych krzaczków nie znaleźli niczego godnego uwagi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Najwyraźniej rzucili hasło: porzucamy rabatę, idziemy na herbatę! Zapewne rozgrzewającą góralską herbatkę. Nie będziemy rozsyłać listów za zaginionymi użytkownikami naszego przydomowego terenu zielonego – zrządziła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Musieli być żywi – pocieszała się sąsiadka. – Teraz sobie przypominam, że jednej osobie brzuch się ruszał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oddychanie typu przeponowego wskazuje na mężczyznę. Żywego, oczywiście – uspokajająco dodała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pomysł wyjazdu na kongres do San Francisco na dobre zadomowił się w głowie Katarzyny i nie było sensu udawać, że go nie ma. Skoro tak, trzeba rozpocząć starania o wizę. Myśl, że będzie jedną z licznie oczekujących na ulicy przed konsulatem wydawała się jej ciągle abstrakcyjna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mroźnego lutowego poranka zdecydowała się ruszyć na zwiad. Mimo minus dziesięciu stopni i nieprzyjemnego wiatru pod budynkiem ambasady była spora grupka interesantów. Wszyscy mieli wyznaczone terminy wizyty lub odbierali dokumenty wyjazdowe. Początkujących kandydatów nie było. Po przeczytaniu zawartości gablot informacyjnych długo namyślała się, czy iść na rozmowę. Musiałaby się pogodzić z tym, że pytania do urzędnika będą transmitowane przez głośnik umieszczony we framudze okalającej okienko. Możliwości rozmowy na żywo, bez elektronicznych urządzeń pośredniczących między petentem a pracownikiem nie przewidywano. Interesant zadawał pytanie, a informator oddzielony szybą odpowiadał do mikrofonu. Zniekształcony przez głośnik głos rozlegał się po obu stronach ulicy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– „Gdybym miała zawieźć cioci zamieszkałej na Jackowie sztuczne uzębienie, nieodebrane z gabinetu dentysty przed wyjazdem, to niechybnie cała kolejka poznałaby prawdę o statusie stomatologicznym emigrantki” – pomyślała, zastanawiając się nad niekonwencjonalnym sposobem porozumiewania się. Po chwili rozważań uznała, że trzeba raczej poszukać szczegółowych informacji w internecie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zaraz po powrocie do domu zagłębiła się w czytaniu stron z informacjami wizowymi. Z lektury wynikało, że na rozmowę należy przybyć z kwestionariuszem ozdobionym wizerunkiem kandydata na turystę, potwierdzeniem opłaty wizowej oraz licznymi dowodami majętności, talentów i osiągnięć. Katarzynę opanowała przelotna pokusa ubrania się do fotografii w „religijne nakrycie głowy”. Przeczuwała jednak instynktownie, że niektóre wersje okrycia mogłyby przynieść niepomyślne decyzje wizowe i lepiej nie sprawdzać, czy urzędnicy mają poczucie humoru w tym samym miejscu, co podróżni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Posłusznie zapłaciła wyższą opłatę za staromodną fotografię na kliszy. Następnego dnia odebrała odbitki z wizerunkiem twarzy, do której nie była skłonna się przyznać. Mogłaby nawet zeznać pod przysięgą, że to ktoś zupełnie obcy. W tej chwili najważniejsze było jednak, że postać miała widoczne dwoje uszu w pełnym wymiarze i tęczówki dostępne na całym obwodzie do pomiarów biometrycznych, a korpus nie ozdabiał żaden mundur.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Standardowy wizerunek o wymiarach 5x5 cm wymagał jeszcze pewnej obróbki, ale o tym dowiedziała się dużo później. Tymczasem pojawiło się przed nią następne wielkie zadanie do wykonania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Kwestionariusz paszportowy należy wypełnić drukowanymi literami” – napisano już na początku instrukcji. Dziecinnie prosta sprawa – uznała pochopnie i, jak pokazały trzy następne dni, przedwcześnie. Wpisała szybko żądane informacje i kliknęła w pole z napisem „przetwarzaj”. Komputer wydał podejrzanie wysoki dźwięk i na ekranie pojawiła się długa lista źle wypełnionych pól ankiety wizowej. Po kilkunastu przymiarkach opanowała zasady wypełniania dokumentu. Ale program z niezrozumiałych powodów nie tolerował znaku ukośnika złośliwie występującego domowym w adresie Czerskich.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po wielokroć wpisywała dane, ale komputer za każdym razem obwieszczał ponuro: „pole numer piętnaście źle wypełnione”. W drugiej godzinie pracy nad kwestionariuszem wpadła na pomysł, że poda tylko pierwszą cyfrę numeru domu. Dzięki temu uproszczeniu pechowa rubryka kwestionariusza została uznana za poprawną. Dla odmiany okazało się, że pominęła pole jedenaste z nazwą województwa, w którym się urodziła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;PODLASKIE – doniosła drukowanymi literami, jak wymagała tego instrukcja. W końcowej części wyznała, że nie ma nazistowskiej przeszłości, patologicznych odczynów serologicznych ani rozpustnych przyzwyczajeń seksualnych. Pięć godzin prób i błędów doprowadziło w końcu do wyprodukowania kwestionariusza w swym wyglądzie nieskazitelnego. Zostało tylko naciśnięcie pola z napisem „przetwarzaj”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jedno kliknięcie i cierpliwie wypatrywała rezultatów. Instrukcja obsługi doradzała wytrwałość w oczekiwaniu. Po piętnastu minutach uznała, że wymaga się od niej stanowczo zbyt wiele. Kolejne próby zachęcenia programu do przetworzenia intymnych w końcu wyznań o serologii czy poglądach politycznych nie posunęły sprawy do przodu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gdzieś po północy przypomniała sobie przygody związane z wysyłaniem abstraktów na jeden z mediolańskich zjazdów przy użyciu laptopa. „A może w tym wypadku jest podobnie? – olśniło Katarzynę kilka minut przed pierwszą. Cichutko wśliznęła się do pokoju Maniuli i włączyła duży komputer. Raz jeszcze wpisała dane w poszczególne pola i ponownie kliknęła „przetwarzaj”. Wnętrze skrzynki zabulgotało obiecująco. Po dwóch minutach na ekranie ukazał się kwestionariusz przetworzony na zbiór rubryk, które zamykał kod kreskowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co za sukces! – szepnęła cichutko, pomna, że w środku nocy radość z pokonania oporu elektronicznej materii musi być wyrażana dyskretnie. Przesłała zapisany plik do swojego laptopa i wydrukowała przetworzony kwestionariusz. Wkrótce okazało się jednak, że dyskretny szept o sukcesie był wyborem najbardziej właściwej ekspresji. Pominęła rubrykę numer 23 z adresem e-mailowym osoby składającej kwestionariusz. Szybka druga runda w pokoju Maniuli pozwoliła na uzupełnienie braku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 465.7pt;" valign="top" width="621"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;http://www.usatoday.com/travel/newes/2003/10/03–   airlines–target.htm&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;The Associated Press&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wojsko ćwiczy procedury   zestrzeliwania samolotów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Armia amerykańska co najmniej dwa   razy w tygodniu przeprowadza ćwiczenia na wypadek koszmarnego scenariusza   związanego z koniecznością zestrzelenia samolotu pasażerskiego porwanego   przez terrorystów – powiedział w czwartek dowódca sił zbrojnych Stanó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   Zjednoczonych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Generał Ralph E. Eberhart, szef U.S.   Northern Command poinformował, że istnieje cały szereg zabezpieczeń, które   mają zapobiec przypadkowemu lub nieuzasadnionemu zestrzeleniu samolotu   pasażerskiego. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838733"&gt;Rozdział 3: Narada granatowych marynarek&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zegar wskazywał godzinę drugą w nocy gdy Katarzyna zakończyła pracę nad kwestionariuszem wizowym. Pocieszyła się, że w San Francisco był dopiero wczesny wieczór. W Houston zegary wskazywały zaledwie późne popołudnie – najlepszą porę do długich i poważnych narad.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W sali recepcyjnej hotelu Hilton Houston NASA Clear Lake przy 3000 NASA Road One zbierało się grono przedstawicieli największych linii lotniczych na naradę dotyczącą bezpieczeństwa w ruchu pasażerskim. Gospodarzem spotkania było Pan American Civil Aviation Organization (PACAO)&lt;a style="" href="#_ftn3" name="_ftnref3" title=""&gt;&lt;span class="Znakiprzypiswdolnych"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="Znakiprzypiswdolnych"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Uczestnicy schodzili się pojedynczo, powoli i dostojnie wnosząc swe cenne aktywa na salony obrad. Wystrój hotelu w tonacji szaroróżowej dobrze harmonizował z siwizną ich głów i głębokim granatem garniturów, różniących się między sobą jedynie odcieniem. Dociekliwy obserwator mógłby jeszcze szukać subtelnych różnic w szerokości białych prążków przebiegających przez większość granatowych marynarek. Najmodniejsze w tym sezonie koszule bladopomarańczowe, lekko fioletowe lub seledynowe zdobiły krawaty w tych samych kolorach, jedynie bardziej intensywnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wnętrze wyłożone puszystymi perskimi dywanami skutecznie tłumiło odgłosy świata zewnętrznego. W tej estetycznej i kameralnej atmosferze dało się obradować nawet nad najtrudniejszymi sprawami. Za temat numer jeden uznano procedury naziemne zapewniające bezpieczeństwo podróży lotniczych. Powszechność opóźnień z powodu drobiazgowych kontroli poważnie zakłócała przebieg wielu lotów. PACAO prowadziło staranne zestawienia oczekiwania pasażerów na „security line” w poszczególnych portach lotniczych. Bez zagłębiania się w detale każdy widział, że jest fatalnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na czele listy niechlubną pozycję lidera zajmowało międzynarodowe lotnisko w Los Angeles, gdzie w szczególnie pechowe dni oczekiwanie na odprawę sięgało dwóch godzin. Tłumaczono, że blisko dziewięćdziesiąt linii lotniczych obecnych w porcie stanowi sporą przeszkodę w sprawnym zorganizowaniu odpraw, ale mało kto tego słuchał. Sześćdziesięciominutowe oczekiwanie przed „security line” notowane na lotniskach w Denver, Bostonie czy Seatle uważano za prawie normalne. Wszelkie czasy poniżej jednej godziny uznawano w PACAO za sukces, czego jednak nie podzielali podróżni. Pasażerowi wściekali się, spóźniali, żądali odszkodowań, pisali reklamacje. Odsetek długich oczekiwań przed „security line” ciągle wzrastał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Czyniono różne próby przywrócenia sprawnej odprawy podróżnych. Wszystkie zabiegi były jednak bezskuteczne. Nagromadzenie startów w krótkich odstępach fatalnie przeciążało systemy kontrolne. Gdy proponowano zmiany w rozkładach, linie lotnicze dostawały napadów klasycznego szału. Każdy przewoźnik uporczywie utrzymywał, że pasażerowie są niezwykle przywiązani do znanej im wcześniej godziny wylotu, że najmniejsze zmiany spowodują utratę klientów, przejście do konkurencji, a być może nawet rezygnację z podróży drogą lotniczą. Zwiększanie liczby punktów odprawy niewiele poprawiało sytuację.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przeciążone komputery zawieszały się, przesuwające się bez chwili wytchnienia taśmy transportowe myliły bagaże, a pracownikom kontroli bezpieczeństwa od czasu do czasu puszczały nerwy. Inna sprawa, że podróżni często dokładali starań, aby wytrącić z równowagi nawet najspokojniejszego pracownika ochrony lotów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Czy można zachować spokój w pracy, w której bezustannie trzeba było wyjaśniać tak proste sprawy, że na pokład samolotu nie przyjmuje się pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w z bronią nabitą ostrymi nabojami?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Albo czyż można było pracować bez nerwów w takim Cleveland Hopkins International Airport, gdzie tylko w ciągu pierwszego półrocza skonfiskowano podróżnym 12 300 różnego rodzaju ostrych przedmiotów, 6000 noży z ostrzami krótszymi niż &lt;st1:metricconverter productid="3 cale" st="on"&gt;3 cale&lt;/st1:metricconverter&gt; i 110 z ostrzami dłuższymi, 2780 siekier i pił elektrycznych, 1800 sprejów groźnych dla życia, 76 pałek, maczug i kijów baseballowych oraz 19 znakomitych replik broni i granató&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w ręcznych?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Czy każdy pasażer z kijem baseballowym ma złe zamiary, nie sposób rozstrzygnąć od ręki. Nie mając lepszych sposobów dbania o bezpieczeństwo podróżnych, zakazane rzeczy po prostu konfiskowano. Nie rozwiązywało to sprawy definitywnie. Niebezpieczne przedmioty w piętrzących się stertach stwarzały nowy rodzaj zagrożeń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gdy zabroniono wnoszenia gazowych zapalniczek na pokład samolotów, zaczęło się masowe wprost opróżnianie kieszeni. Eksperci zwracali uwagę, że to łatwo palna bomba z opóźnionym zapłonem. Nie dysponowano skutecznymi metodami utylizacji skonfiskowanych przedmiotów, co uświadomiono sobie dopiero po wprowadzeniu zarządzenia i zgromadzeniu stosów zapalniczek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Liczba fałszywych alarmów rosła niebezpiecznie szybko. Każdy podejrzany sygnał wymagał oczywiście skierowania pasażera na indywidualną kontrolę, którą przeprowadzano ręcznie w specjalnie wydzielonych kabinach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czas i tylko czas jest nam potrzebny najbardziej – mawiał Jim Crites, szef kontroli naziemnej portu lotniczego w Detroit przy każdej próbie krytyki jego podwładnych. Dla przykładu samo dopracowanie szczegółó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w budowy plastikowego pojemnika, do którego podróżni wkładali metalowe przedmioty, telefon komórkowy i buty do przeglądu w maszynie prześw&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;ietlającej bagaż podręczny trwało ponad trzy miesiące.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mimo iż na wielu lotniskach podwojono liczbę punktów kontrolnych, procedury wlokły się w nieskończoność. Narastająca częstość uszkodzenia laptopów, kluczy do samochodów, komórek dopełniały horroru. Niektóre gazety utworzyły specjalne rubryki poświęcone problemom ruchu lotniczego. Komentatorzy bezlitośnie i kąśliwie opisywali najróżniejsze przypadki nadgorliwości pracowników i złośliwości urządzeń sprawdzających bezpieczeństwo. Wszystko wskazywało na to, że chaos w ruchu lotniczym osiągnął stadium ekstremalne. Nikt z obecnych w sali recepcyjnej hotelu Hilton Houston NASA Clear Lake przy 3000 NASA Road One nie mógł pozwolić, aby taki stan rzeczy trwał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kolejne analizy niezmiennie dowodziły, że absolutnie podstawowym zagadnieniem dla bezpieczeństwa lotów jest wnikliwe skupienie się na skuteczności kontroli naziemnej. Doradzano przede wszystkim maksymalne znormalizowanie procedur wobec podróżujących. Nie można było całkowicie wykluczyć, że potrzebne są inne niż normalizacja rozwiązania. Terroryści nie myśleli w końcu w sposób znormalizowany. Ciągle boleśnie zaskakiwali nowymi pomysłami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Koła rządowe próbowały przeforsować projekt rozszerzonej komputerowej bazy danych o wszystkich podróżnych przybywających na teren Stanów Zjednoczonych, określany w dokumentach jako Computer Assisted Passenger PreScreening Program (CAPPS). Próbowano nakłonić linie lotnicze i biura podróży do przekazywania wszystkich danych o pasażerach rezerwujących bilety. Przeciwnicy programu podkreślali, że w dużej mierze będzie on się nakładał na program US VISIT. Koła rządowe z niewiadomych powodów unikały odpowiedzi na pytanie, jak długo przechowywane są dane z programu US VISIT. Zapewniano, że w wypadku CAPPS przechowywanie danych byłoby tylko chwilowe. Czy to był tylko chwyt marketingowy? Któż mógł znać odpowiedź na to pytanie!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Uczestnicy narady sączyli powitalne long-drinki i czekali na pułkownika Quarre’go, szefa Departamentu Rozwiązań Specjalnych. Frank Morel, asystent pułkownika, podchodził do kolejnych grupek uczestników&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;narady. Witał wszystkich serdecznie i zapowiadał rychłe nadejście zwierzchnika. Nieco dłużej zatrzymał się przy dyrektor Tamarze Halson. Potrzeba okazania szczególnej atencji jedynej w tym gronie kobiecie wyglądała zupełnie naturalnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kilka minut po szóstej w drzwiach ukazała się charakterystyczna postawna sylwetka szefa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pułkownik Jeff Quarry był mężczyzną pod pięćdziesiątkę, więcej niż słusznego wzrostu i takiej samej budowy. Po przejściu do cywila nie musiał zapinać marynarki na ostatni guzik i otoczenie odnotowywało, że Szef Departamentu Rozwiązań Specjalnych z roku na rok mężniał. Krótko ostrzyżone włosy, nawyk z okresu pracy w armii, zdecydowane ruchy, dobrze dobrane okulary w złotej oprawie – wszystko to powodowało, że powszechnie akceptowano szefowski wizerunek Jeffa. Do tego jeszcze umiejętność przekonywania nigdy nie zdecydowanych. Bez dłuższych namysłów uznano, że nie ma lepszego kandydata niż pułkownik Jeff Quarry do wykonania tak trudnego zadania jak poprowadzenie spotkania i namówienie tych europejskich niedowiarków do uczestnictwa w epokowym przedsięwzięciu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nadwrażliwi i zadufani w swojej wielowiekowej historii partnerzy zza oceanu stanowili zbiór dziwnych przyzwyczajeń, których żaden Amerykanin nie mógł zrozumieć. Jeff przyjaźnie traktował każdego rozmówcę, a po okazaniu zrozumienia, skutecznie przekonywał do swoich racji. Ten atut ostatecznie zadecydował o wyborze pułkownika na gospodarza spotkania w Hilton Houston NASA Clear Lake przy 3000 NASA Road One.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jeff serdecznie powitał zebranych i przeprosił za kilkuminutowe opóźnienie. Uzgadniał jeszcze ostatnie szczegóły na najwyższym szczeblu. Zreferował narastające kłopoty na lotniskach i zapewnił, że kierowany przez niego departament ma naprawdę skuteczny projekt rozwiązania problemów. Ze względu na wysoki stopień poufności przedsięwzięcia dalsze prace muszą być prowadzone w wąskim i starannie wyselekcjonowanym zespole roboczym. Szefom obecnym na spotkaniu przedłożono wstępne założenia budżetowe. Natomiast nad szczegółami rozwiązań technicznych mieli się skupić wytypowani przez nich przedstawiciele. Przewidywano, że w skład zespołu roboczego wejdzie dwoje reprezentantów z Ameryki Północnej, po jednym z Ameryki Południowej, Unii Europejskiej, Afryki i Azji oraz d&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wóch przedstawicieli z Chin. Potęga rosnącego rynku chińskiego wymagała działań perspektywicznych. Następne zebranie zaplanowano za sześć tygodni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po zakończeniu obrad zaproszono uczestników do sali bankietowej. Podano obiad, który pozwolił wszystkim odetchnąć po wyczerpującej debacie nad budżetem przedsięwzięcia. Na deser była kawa i słodycze, a wśród nich povitica, o którą poprosił Jeff. Słabość pułkownika do tego ciasta znali wszyscy współpracownicy i z nią wiązano coraz bardziej mężniejącą sylwetkę Quarrego. Niektórzy uważali ciasto za pochodzące z Chorwacji, inni przypisywali mu polski rodowód. Każdy kto spróbował poviticy od pierwszego kęsa wiedział, że to tylko kolejne nieporozumienie kulinarne w zakresie pieczenia, obficie obsypane cynamonem i nieudolnie imitujące polski makowiec. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Trwająca właśnie gala oskarowa przyciągała uwagę do słonecznej Kalifornii. Myśli polskich kinomanów tym liczniej biegły ku stolicy światowego kina, że wśród laureatów znalazł się polski kompozytor. Niemal każdy rodak czuł się w takiej chwili właścicielem cząstki wielkiego sukcesu, który inspirował i uprawniał do odważnego snucia marzeń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Maciek, może pojechalibyśmy do Kalifornii i zrobili tam oszałamiającą karierę? – uśmiechając się, zapytała Katarzyna męża wczesnym rankiem, gdy usłyszała wiadomość o nagrodzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Do Kaliforni??! – jęknął Czerski i upuścił na podłogę kawałek dorodnej mandarynki, obieranej na rodzinne śniadanie. Wizja niespodziewanej kariery paralitycznie zadziałała na zręczne skądinąd dłonie Maćka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A co jest złego w Kalifornii, że tak się dziwisz? Słoneczna – a ty lubisz słońce, blisko do oceanu – a ty lubisz pływać, w sam raz dla nas. No i ja lubię sukcesy. Bardzo mi odpowiada taka filozofia życiowa, która zaleca każdemu odniesienie sukcesu. Ona musi mieć chyba amerykańskie korzenie, no może z domieszką nadnarwiańską.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Muzyka do nagrodzonego filmu nie jest taka... może inaczej to ujmę... jest bardzo... hmm... hollywoodzka&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt; – orzekł zaproszony do studia telewizyjnego krytyk filmowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jednak kompozytor jest wielkim twórcą&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt; – prezenter prowadzący poranny program nieśmiało próbował ratować honor akademii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Proszę pana, krytykuję muzykę filmową od dwudziestu lat i...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt; – mężczyzna przez chwilę zawahał się, po czym zakończył kwestię odważnym i szczerym wyznaniem – &lt;i style=""&gt;i... wiem jak to się robi. To jest muzyka zrobiona... na zamówienie i pod nagrodę!&lt;/i&gt; – obwieścił swą odkrywczą myśl niezorientowanym słuchaczom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jak on może tak wygadywać! – oburzała się Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może tylko głupio żartuje – Maciej zawsze starał się usprawiedliwiać postępowanie wszystkich ludzi na świecie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jak człowiek jest głupi, to i żartuje zgodnie ze swą naturą. Czy znasz kogoś naprawdę mądrego, kto opowiadałby głupie żarty? Mądry nawet w żarcie pozostaje rozsądnym człowiekiem. Każdy ma pięćdziesiąt procent szansy, żeby być mądrym i tyle samo, żeby być głupim. Nic z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa nie tłumaczy tak masowego występowania głupoty – &lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'mso-spacerun:yes'"&gt; &lt;/span&gt;LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wściekała się Katarzyna. Dopiero po kwadransie zakończyła poranne wywody o odrębnościach niektórych charakterów ludzkich i zdjąwszy wiklinowy koszyk z półki w przedpokoju, poszła po świeże bułeczki, co zwykła czynić każdego powszedniego dnia od paru dziesięcioleci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Niemożność przejścia się w niedzielę wczesnym rankiem po pieczywo obniżała nastrój Katarzyny. Czegoś brakowało w rozkładzie dnia. Dwa dni świąt pod rząd wywoływały zakłócenia w rytmie życia doktor Czerskiej wprost nie do zniesienia. Niezmiennie i stale lubiła swoje wyprawy do piekarni. Niewykluczone, że była nawet od nich nieco uzależniona.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podwórko i ulice o tej porze dnia były ciche i puste. Można było spacerować po okolicy, oddając się rozmyślaniom i obserwacjom przyrody. Rześkość poranka przyjemnie rozbudzała senny jeszcze umysł, szybko doprowadzając go do pełnej sprawności.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jednak dzisiejszy dzień, mimo wczesnej pory i sporego mrozu, nie był taki spokojny, jakim Katarzyna chciałaby go widzieć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dzień dobry pani doktór! – usłyszała niespodziewanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam – odpowiedziała odruchowo i podniosła wzrok, aby upewnić się, kogo pozdrawia. Przed Katarzyną stała sąsiadka z naprzeciwka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pani doktór, tak myślę... – zaczęła Zofia Drobnicka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Skoro już od rana problem nie daje pani spokoju, to musi być naprawdę poważny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Właściwie to ciągle się od wczoraj zastanawiam... – ciągnęła sąsiadka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale dokładnie nad czym? – zapytała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No nad tymi ciałami. Wie pani doktór, co leżały na naszej rabacie...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale znikły – dopowiedziała Czerska, dla której brak ciał był rozwiązaniem problemu, ale nie dla sąsiadki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale może to były ciała nieżywe – kontynuowała – i ktoś nieuprawniony je zabrał!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A wie pani, że nie przyszło mi to do głowy. Trzeba mieć nie lada siłę, no i niecodzienną motywację, żeby zabrać dwa ciała, załóżmy na chwilę, że nieżywe, z rabaty pod oknami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak mnie ciągle męczy, czy to byli żywi ludzie czy może, nie daj Boże... nieboszczyki – sąsiadka ciągle nie mogła jednoznacznie określić statusu ciał z rabaty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wspomniała pani, że jednej osobie brzuch się ruszał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, jestem tego pewna. Zatrzymałam się zaraz jak spostrzegłam, że ktoś leży na rabacie. Od razu zwróciło moją uwagę, że większa postać miała goły brzuch... chyba ubranie podciągnęło się do góry. Pomyślałam, że powinnam może ten brzuch przykryć, bo było zimno.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pani Zofio, skoro brzuch się ruszał, to musimy przypuszczać, że zdolność poruszania nogami też była zachowana. Myślę, że nawet możemy być tego pewne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak mnie tylko pani doktor uspokaja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Raczej logicznie rozumuję. Proszę nie denerwować się niepotrzebnie. Jeszcze nie widziałam nigdy nieboszczyka, który by się ulotnił. A dwa ciała, to już w żadnym wypadku niemożliwe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak mnie pani doktor tylko uspokaja – jęknęła ponownie pani Zofia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę być dobrej myśli... i do zobaczenia – zakończyła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 465.7pt;" valign="top" width="621"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.boston.com/"&gt;&lt;span style="" lang="PT-BR"&gt;www.bost&lt;span style=""&gt;o&lt;/span&gt;n.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if !supportNestedAnchors]--&gt;&lt;a name="_Hlt125357850"&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="PT-BR"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="PT-BR"&gt;The Boston Globe, wg Andrea Estes&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na lotnisku Logan przemycono broń   na pokład samolotu&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pięciu tajnych agentów US   Department of Homeland Security, udając pasażerów na lotnisku Logan Airport w   Bostonie, wniosło na pokłady samolotów broń. George Naccara, szef służb   bezpieczeństwa na lotnisku potwierdził, że niedozwolone przedmioty – jak to   określił – znalazły się na w samolotach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przedstawiciel reprezentujący   właścicieli lotniska, którzy nie są odpowiedzialni za ochronę, uznał że   zdarzenie będzie pomocne w podniesieniu poziomu bezpieczeństwa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838734"&gt;Rozdział 4: Teoria i praktyka sukcesu&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Sympozjum na temat teorii sukcesu odbywało się w eleganckim budynku, goszczącym tego dnia kilka konferencji. Wykładał John Forer, światowej sławy teoretyk i praktyk w tej dziedzinie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Publiczność składała się z trzech grup. Pierwszą stanowili prezesi przyodziani w ciemne garnitury, spokojne krawaty i modne w tym sezonie buty o nienaturalnie długim szpicu. Głowy mieli przyprószone siwizną, a spojrzenia wypoczęte. Poruszali się wolno i spokojnie. Rejestrowali się, odszukując stosowną literę alfabetu z oznakami lekkiego niezadowolenia na twarzy, wywołanego koniecznością osobistego i bez żadnej pomocy ze strony usłużnych sekretarek oddawania się tak pospolitym czynnościom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mniej ambitni przedstawiciele podgrupy naczelnych wysłali swoje asystentki, które stanowiły drugą pod względem liczebności część audytorium. Żadna z wysłanych kandydatek na odniesienie sukcesu nie ważyła więcej niż pięćdziesiąt kilogramów, a obwód talii z pewnością nie przekraczał sześćdziesięciu centymetrów. Asystentki żywiły się głównie nadzieją o przyszłej karierze i dzięki tej diecie odstawały od średniej krajowej kobiecej sylwetki. W holu okalającym salę wykładową rozłożyły się nieliczne stoiska z książkami autorstwa wykładowcy i starannie dobranej, niegroźnej konkurencji wydawniczej. Wszystkie oferowane dzieła były obleczone twardymi okładkami. W gabinetach prezesów nie mogły stać dzieła o byle jakim wyglądzie, a już w żadnym razie z miękkimi okładkami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Między srebrzystowłosymi prezesami i eterycznymi sekretarkami przemykali młodzieńcy o wyglądzie prezesowych synków. Robili wrażenie, jakby byli sklonowani z jednej komórki macierzystej. Mieli na ogół czerwone krawaty, czym przypominali nowy klon starego ZMP. Wszyscy ostrzyżeni na jeża, atakowali miętowe gumy masywnymi żwaczami, pomrukując do najnowszych modeli komórek z wodotryskiem. Telefonów praktycznie nie odrywali od uszu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, tak, siedzę na drugim piętrze...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Trzymam dla ciebie miejsce...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie pieprz, koleś, tylko bierz się do roboty! Spadaj!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dobra. Przychodź szybko – padały słowa komend i poleceń do gapiowatych podwładnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Raz, raz, dwa&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt; – rozległ się głos pracownika sprawdzającego system nagłośnienia. Na sali zajmowano ostatnie wolne miejsca. Wykładowcy, przystojnemu starszemu mężczyźnie, towarzyszyło dwóch asystentów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;John Forer zaczął wykład i przez sześć godzin niepodzielnie władał uwagą słuchaczy. Zdawało się, że zna tajniki sukcesu jak nikt inny i audytorium czuło to każdą szarą komórką. Nieczęsto zdarzało się, aby wszyscy bez znudzenia non-stop notowali słowa wykładowcy i w jednakowym skupieniu słuchali przez cały czas zajęć. Katarzyna z zaskoczeniem przyjęła zakończenie pierwszej części wykładu. Przerwa w prelekcji przywróciła brutalnie przerwaną globalną łączność między słuchaczami a resztą świata.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, możesz wystawić tę fakturę...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Trzeba będzie jeszcze negocjować...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie, dopiero o w pół do siódmej. Bo jestem dziś w Warszawie...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jutro, pani Beatko... – dobiegały odgłosy z różnych odcinków frontu walki o sukces i pieniądze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Prelegent doskonale operował głosem, mimiką, dłonie wykonywały ruchy ściśle współgrające z przekazywanym tekstem. Nie przewidziano czasu na zadawanie pytań. John przemawiał, pouczał, ale nie nawiązywał dialogu. Ze zdziwieniem odkryła, że nie używał przeźroczy. Świetny mówca stwarzał dystans między sobą a słuchaczami niczym amerykański kaznodzieja z telewizyjnych występó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Nawet młodzi tłumacze przywodzili na myśl ministrantów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Obiad wydany przez Jeffa na zakończenie narady w Hilton Houston NASA Clear Lake przy 3000 NASA Road One skończył się dopiero późnym wieczorem. Wszyscy z obecnych na spotkaniu powrócili porannymi rejsami do swoich krajów, gdzie stanęli przed nie mniej trudnym zadaniem wytypowania kandydatów do reprezentowania ich interesów we współpracy z PACAO. Jeff prosił o ludzi doświadczonych, zrównoważonych i dyskretnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Poszukajcie takich pracownikó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w, na których będziecie mogli polegać bardziej niż na kimkolwiek innym. Najważniejsza cecha u ludzi, których wybierzecie do współpracy nad przedstawionym dziś projektem to wybitna dyskrecja – usłyszeli od Jeffa na pożegnanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kirk Jessork wrócił z Ameryki z poczuciem, ze znalezienie odpowiedniego kandydata nie będzie trudne. Stanowisko „amerykańskiego łącznika” – jak nazwał na prywatny użytek człowieka, który będzie reprezentował ich linie lotnicze – zamierzał powierzyć swojemu asystentowi Nico Shannonowi. Chłopak dobrze rokował i był wart promocji w wielkim świecie lotniczego biznesu. Kirk żywił wyraźną sympatię do swojego asystenta. Dobrze wtajemniczeni podejrzewali nawet, że zauważalna słabość wynika z czegoś więcej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W Shannonie podkochiwali się wszyscy. Z jednakową łatwością potrafił zachwycić zarówno kobiety, jak i niektórych mężczyzn. Wysoki, szczupły, o zgrabnych ruchach, uprzejmych manierach łatwo zjednywał sobie otoczenie. Kirk pokazywał mu świat, oswajał z regułami, które nim rządziły, wprowadzał na ścieżki, które wcześniej czy później musiały doprowadzić do sukcesu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;San Francisco równie niespodziewanie jak pojawiło się w wyobraźni Katarzyny, tak samo spadło na dalszy plan, ustępując miejsca pomysłowi wyprawy do Meksyku. Poranna poczta elektroniczna doniosła bowiem, że praca wysłana na kongres do Cancun została przyjęta przez komitet naukowy do prezentacji. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Myśl „jadę do Meksyku” wywołała dreszcze fizyczne i odlot psychiczny. Pierwotnie zaplanowała krótki pobyt w Mexico City, jednakże wiadomość o napadach na pasażerów miejskich taksówek zniechęcił ją do tego pomysłu. „W końcu już mam trochę wiadomości o funkcjonowaniu dwudziestomilionowego miasta latynoskiego” – pomyślała, wspominając ubiegłoroczną wyprawę do São Paulo. Podobnie trochę szalony zamysł lotu przez Houston i w drodze powrotnej przez Detroit został odrzucony. Jednak zważywszy na dogodną godzinę lądowania w Cancun oferowaną przez Intercontinental Airlines, cierpliwie poszukiwała połączenia przez Stany Zjednoczone.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Fakt posiadania wizy amerykańskiej ułatwiał podjęcie decyzji. Dwa dni studiowała informacje o lotnisku w Detroit, trzy dni męczyła biuro rezerwujące bilety lotnicze, aż znaleziono możliwość podróży w obie strony przez Houston. Zarezerwowała bilet, dzięki czemu zyskała kilka dni do namysłu. Nie miała najmniejszej świadomości, na co się porywa, ale właśnie niewiedza jest najlepszym motorem popychającym do przodu wszystkich wędrowców. Gdyby mogli przewidzieć, co spotka ich w drodze, połowa z nich nie podniosłaby się z domowego fotela.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wyobraźnia Katarzyny szybko i bez najmniejszego trudu przeniosła się na nadmorski bulwar Kukulkan, nazwany tak na cześć boga Wiatru czczonego przez Majów. Natomiast ciało było przykute do biurka, na którym leżał tekst prezentacji zjazdowej. W jego sąsiedztwie kłębiły się stosy papierów, kilka długopisów, słuchawki do pozostawania z kontakcie z dźwiękami radiowym, pamiątkowa gumka z kongresu kardiologów w Barcelonie, dwustronny plaster do przyklejania posterów, trzy pary okularów ze ściereczką do ich przecierania, dwa kalendarze, spis telefonów, komórka na tekturowym stojaczku, pamiątkowy pojemnik wyrzeźbiony przez wdzięcznego pacjenta, kolekcja niezapłaconych rachunków, kalkulator, karteczki do notatek nigdy nie czynionych, ulubiony zegarek, kilka przewodników po Ameryce Środkowej, zszywacz, zbiór wizytówek własnych i cudzych skutecznie przemieszanych, najwspanialsze z wiecznych piór i najczarniejszy z atramentów. Był to zbiór cholernych przedmiocików najpierwszej potrzeby, które zawsze musiały być pod ręką. Przelotne danie wiary teorii, że miejscem pracy naukowej powinny rządzić kąty proste i wzorowy porządek, powodowało u Katarzyny natychmiastowy chaos myślowy, a nawet zanik weny twórczej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zabronione było jedynie łączenie komputerowego stanowiska pracy z pożywieniem stałym i płynnym. Bezwzględny zakaz obowiązywał każdego, kto przysiadał się choćby na chwilę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tekst opracowywanego doniesienia zjazdowego rodził się tego ranka powoli, termin zaś wykupienia biletu do Cancun szybko zbliżał.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Maciek, powiedz mi: mam jechać do tego Meksyku czy nie? – jęczała Katarzyna, ciągle się jeszcze wahając.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Rzuć monetę, a jak ci nie wyjdzie po twojej myśli, rzuć drugi raz – Maciej zasugerował niebanalne i dialektyczne rozwiązanie problemu trapiącego żonę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nikt nie może mi rzeczowo doradzić – zawodziła Katarzyna kolejną godzinę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wszyscy wokoło wygłaszali humorystyczne komentarze do rozterek i wahań Katarzyny nad podjęciem decyzji. Reakcje otoczenia wskazywały wyraźnie, że pielgrzymowanie naukowe jest zajęciem, które należy uprawiać w samotności. Liczne towarzystwo i powszechne zrozumienie nie grozi zdeterminowanym wędrowcom naukowym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podróże w życiu Katarzyny stanowiły całe misterium. Najwspanialszym okresem było marzenie o wyprawie, szczegółowe planowanie, oglądanie map i fotografii. Wyobrażanie sobie tego, co zobaczy podczas wyprawy dodawało potrzebnej dynamiki marzeniom. Na końcu był najmniej ciekawy etap. Trzeba było przewlec buntujące się niejednokrotnie ciało po wcześniej wytyczonej trasie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Po pierwszych zachwytach zawsze nadchodziła pora pogłębionych studiów nad trasą podróży. Wersja wyprawy niskobudżetowej co chwila rozłaziła się w szwach. Piękne krajobrazy kusiły, egzotyczne budowle przyciągały wzrok, wyobraźnia co i raz zapominała, że karty kredytowe lepiej spłacać w terminie. Jeden z przewodników poświęcony zakupom ubrań polecał inwestycję w tradycyjne poncho meksykańskie, najlepiej wyprodukowane na północy kraju.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna zawsze miała słabość do markowych ciuchów, nie była jednak pewna czy nadszarpnięty budżet wytrzyma jeszcze jedno obciążenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Maciek, może bym przy okazji pobytu w Meksyku kupiła sobie kolorowe poncho? – zapytała męża znienacka. Na ogół nie ubierała się w ekstrawaganckie stroje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Koniecznie! – odkrzyknął z entuzjazmem mąż.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Rzeczywiście uważasz, że powinnam kupić? – niedowierzała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Koniecznie kup, wsadzimy sobie razem głowy do tej dziury... fajnie będzie – rozmarzył się Maciek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Kochanie, pragnę ci wyjaśnić, że to jest ubiór jednoosobowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Będę starał się wcisnąć w strój jako użytkownik towarzyszący – Maciek nie dawał za wygraną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Będziesz w poncho nielegalnie, ostrzegam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A co tam... niech będzie nielegalnie, ale może być miło...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jedną z ważniejszych cech charakteru Katarzyny było nie tylko zaczynanie wielu przedsięwzięć, ale i kończenia każdego z nich. Sprawy raz podjęte zawsze musiały mieć ciąg dalszy i stosowne zakończenie. Zgodnie ze swą naturą uznała, że skoro wysłała pracę na kongres i została ona przyjęta, to naturalnym biegiem rzeczy powinno być osobiste zaprezentowanie doniesienia naukowej społeczności. Chciała też sprawdzić się w nowej roli dziennikarza medycznego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W samo południe zdecydowała się wykupić bilet lotniczy oraz zarezerwować skromny pokój w centrum miasta, z dala od eleganckich plaż. Cena za dobę w najelegantszych ośrodkach znajdujących się nad brzegiem Morza Karaibskiego sięgała nawet czterystu dolarów. Wytrwały szperacz internetowy mógł znaleźć pokój w &lt;i style=""&gt;downtown&lt;/i&gt; nawet za cenę dziesięciokrotnie niższą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Podsumowawszy wydatki związane z podróżą, Katarzyna ogłosiła, że zostaną utajnione. Z uwagi na ich wysokość tegoroczne menu świąteczne będzie się składało z jednego jajka dla całej rodziny, korzonków leśnych i wody z kranu długo gotowanej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Taka dieta zapewnia zachowanie tradycji, dowóz witamin i właściwe nawodnienie organizmó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Reklamacji nie przyjmuje się, dyskusję nad jadłospisem świątecznym uważam za zamkniętą – zawiadomiła zdziwioną rodzinę. Po chwili dodała:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To nam wszystkim dobrze zrobi. Schudnę trochę... właściwie mam już niezłą wagę, ale mogłaby być lepsza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ile ważysz? – zaciekawił się Maciek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pięćdziesiąt dziewięć kilkogramów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;– Taaak? To pewnie wynik z tej oszukańczej wagi stojącej w łazience. Jeśli chcesz, to zważę cię na wiszącej wadze sprężynowej, będzie dokładniejszy wynik – zaproponował niebanalną rozrywkę małżeńską.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Za takie ważenie „na razie dziękuję”, jak mawiają nasi pacjenci – odparowała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To ja „na razie życzę zdrowia, a potem... zobaczymy co będzie”, jak mawiają doktorzy – odpowiedział ze śmiechem Maciej, dumny ze znajomości słynnych lekarskich powiedzonek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dopełniwszy formalności niezbędnych na tym etapie przygotowań, zasiadła w fotelu z filiżanką kawy. Zamyśliła się na swoimi nadnarwiańskimi cechami charakteru. Oto miała podążać tropem ziomków, wprawdzie w innym charakterze i celu, ale tym samym szlakiem, z determinacją nieznaną mieszkańcom innych regionów kraju.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Niespodziewanie przypomniała sobie określenie z dzieciństwa, używane podczas gry w tysiąca. Ten kto był zobowiązany rozpocząć grę niezależnie od siły posiadanych kart, „był na musiku”. Nie miało znaczenia, czy miał cały rękaw asów czy same blotki. Od musiku nie było odwołania, nikt też nie mógł zastąpić gracza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tak oto dziś Katarzyna była na musiku podążania śladami mieszkańców rodzinnych stron. Miała przekroczyć granicę meksykańską zgodnie z tradycją nadnarwiańskiego szlaku. To, że wcześniej czy później wyląduje w Stanach Zjednoczonych było właściwie przesądzone. Jeszcze żaden podlaski turysta nie poprzestał na Meksyku. W każdym razie kroniki Rodzinnego Miasteczka nie odnotowały takiego przypadku na przestrzeni kilku ostatnich dziesięcioleci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Czując nasilenie atawistycznych cech swojego charakteru, postanowiła przed wyjazdem za wielką wodę odwiedzić dawno niewidzianą babcię Helę. Uznała, że niespodziewany przyjazd będzie dobrym posunięciem. Babcia każdy obiad przygotowywała z takim rozmachem, że można by bez trudu wyżywić pięć dodatkowych osób, gdyby niespodziewanie wpadły około trzeciej po południu do gościnnego domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pierwszy pociąg zatrzymywał się w Rodzinnym Miasteczku wczesnym rankiem. Powrót około osiemnastej gwarantował spokojne pogadanie i posmakowanie miejscowych specjałów, a także zapakowanie solidnej wałówki dla warszawskich domowników. To żeby babcia Hela wypuściła gościa z prowiantem na wynos ważącym mniej niż pięć kilogramów było nie do pomyślenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pociąg odchodził przed szóstą rano, bezpieczniej więc było kupić bilet poprzedniego dnia. Stanęła w krótkiej, kilkuosobowej kolejce przed kasą na dworcu centralnym. Czuło się, że ferie zimowe na Mazowszu właśnie się zaczęły i uczniowie wyjeżdżają do domów. Zamyślona nad szczegółami meksykańskiej wyprawy, powoli przestępowała z nogi na nogę i jednocześnie starała się pilnować swego miejsca w kolejce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nagle poczuła na sobie czyjeś spojrzenie. Rozejrzała się w poszukiwaniu znajomej twarzy. Wokół byli sami obcy ludzie. Niektórzy toczyli wielkie walizy, z uwagą szukając przejścia dla swoich ponadwymiarowych bagaży. Inni z małymi sportowymi torbami zręcznie przemykali przez tłum kłębiący się we wszystkich kierunkach. Nikogo znajomego, a mimo to ciągle ciążył jej czyjś wzrok.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Dziwne uczucie, nie mam ze sobą żadnego bagażu, a czuję nieomal fizyczny ciężar” – pomyślała z niepokojem. Rozejrzała się raz jeszcze. Sami obcy i bezimienni ludzie zmierzali do im tylko znanych celów. Zaczęła metodycznie przeczesywać niewielką przestrzeń w pobliżu okienka kasowego. Gdy zwiadowcze spojrzenie dotarło do drugiej strony pomieszczenia, zarejestrowało dwoje bezdomnych siedzących po ścianą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Młody mężczyzna i kobieta w półleżących pozach leniwym wzrokiem spoglądali przed siebie. Co jakiś czas zmieniali punkt zaczepienia. Nie spieszyli się. Nie podlegali działaniu zegarów ani rozkładu jazdy. W pewnym momencie spojrzenia mężczyzny i Katarzyny spotkały się. Na dłużej niż przelotną chwilę. Oczy zdawały się mówić do siebie: „Czy to możliwe, żebyśmy się znali?”. Katarzyna popatrzyła na szybę kasy biletowej i jeszcze raz na mężczyznę. Czuła nieprzyjemny przymus skierowania wzroku tam, gdzie leżeli bezdomni. Po chwili zerknęła ponownie, jednakże spostrzegła jedynie oddalające się sylwetki ubrane w szarobure, o dwa numery za duże jesionki i niemiłosiernie rozdeptane buty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy ja przyjmowałam kiedyś tego faceta na dyżurze? Chyba tak... – starała sobie przypomnieć, przeczesując zakamarki pamięci. W każdym razie znajomości w takich sferach bezpośrednio nie posiadam... To musi być pacjent z dyżuru... raczej nie z innego miejsca pracy – zastanawiała się przez chwilę. Innych miejsc zatrudnienia niż szpital było zaledwie kilka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Doktor Katarzyna Czerska nie miała większych osiągnięć w pracy na kilku etatach. Nie potrafiła biec z jednej przychodni do drugiej, przełykając kanapkę zabraną z domu. Wykonanie wszystkich lekarskich powinności na oddziale lub w przychodni pozbawiało ją stanu specyficznego skupienia psychicznego, niezbędnego do słuchania dolegliwości innych ludzi. Miała poczucie, że rozmowy z chorymi uszczuplają zasoby jej wewnętrznej energii. Szybko potrafiła uzupełnić niedobory, ale nie odmawiając pomocy nikomu, szybko też rozładowywała się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Powracała do domu i padała na kanapę na dwie lub trzy godziny, podczas których najbardziej lubiła nie odzywać się do nikogo. Niektóre myśli zalegały, nawracały, drążyły. Jedynym i najlepszym lekarstwem było pojawienie się nowych problemów. Tylko one potrafiły skutecznie usunąć z pamięci wcześniejsze niepokoje. Nic innego nie działało z taką skutecznością.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kirk szybko przestawił się na czas europejski i już przed dziewiątą był w biurze. Lubił pierwsze chwile po powrocie z wyjazdu, gdy Shanon referował mu&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;sprawy, jakie wydarzyły się w międzyczasie. Chłopak znakomicie panował nad ich przebiegiem, nie zawracał szefowi głowy jeżeli nie było takiej potrzeby i to właśnie wyczucie Kirk cenił u swojego asystenta najbardziej. Nigdy też nie odniósł najmniejszego nawet wrażenia, żeby jakiekolwiek z poufnych ustaleń, które Nico poznał, wyszło poza zacisze gabinetu Kirka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„– Tak, to jest dobry kandydat. Może trochę młody, ale dobrze rokuje. Najwyższa pora trochę go awansować. Przeleci się raz i drugi do Houston, pozna ludzi, poszerzy doświadczenie. Tak... powinien nabrać więcej doświadczenia w pracy zespołowej” – rozmyślał Kirk.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Drzwi do gabinetu były otwarte. Po chwili stanął w nich Nico.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witaj w domu. Opowiadaj co nowego przywozisz! – powiedział z uśmiechem i podał rękę Kirkowi. Nie odczuwał przykrości, gdy szef przytrzymał ją dłużej, niż wymagało tego powitanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przywożę dużo. Jest wśród tego poważne zadanie dla ciebie... – Kirk zaczął opowieść, która trwała ponad godzinę. – Czy zgodzisz się być naszym przedstawicielem w tym programie? – zapytał na zakończenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oczywiście! – odparł Nico z młodzieńczym entuzjazmem. Zawsze możesz na mnie liczyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: &amp;quot;Arial Black&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 465.7pt;" valign="top" width="621"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.dallasnews.com/"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;www.DallasNews.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;wg Kimberly Durnan&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Słynny sportowiec zatrzymany na   lotnisku&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nolan Ryan, dawna gwiazda drużyny   bejsbolowej Texas Ranger, został zatrzymany w czwartek na lotnisku   Austin-Bergstrom International w Teksasie, ponieważ próbował dostać się na   pokład samolotu z nożem w bagażu podręcznym – poinformowała Leslie   Schneiweiss, rzecznik prasowy lotniska. Ryan oświadczył, iż nie wie dlaczego   nóż był w jego bagażu podręcznym. Niebezpieczny przedmiot miał ostrze   długości 3¼ cala. Nolan Ryan ma 58 lat, a jego kariera sportowa trwała 27   lat.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;a name="_Toc122838735"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Rozdział 5: Trudny wybór bagażu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ciągle nierozwiązanym dylematem w życiu Katarzyny, który pojawiał się przed każdą podróżą, był wybór odpowiedniej walizki. Żywiąc nieuleczalną słabość do poznawania świata, diagnozowaną przez najbliższych jako „gen przymusu podróżowania”, zdążyła zgromadzić obszerną kolekcję toreb, plecaków, walizek i w każdej chwili mogłaby otworzyć sklep z używanymi przyborami turystycznymi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Każdą kolejną walizkę kupowała, tłumacząc mężowi, że odkryła właśnie poważne mankamenty w poprzednio użytkowanym egzemplarzu. Ku wielkiemu jej zaskoczeniu zawsze okazywało się, że idealny model nie został jeszcze wyprodukowany. Była bliska wydania pochopnego orzeczenia w tej sprawie przy okazji kupna kabinowej, niebieskiej walizeczki pozwalającego na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy na krótki wypad kongresowy. Jednak gdy zapakowała zaledwie podręczny survival-kit &lt;a style="" href="#_ftn4" name="_ftnref4" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, okazało się, że waży on jedenaście kilogramów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wrzucić samodzielnie taki ciężar do pojemnika umieszczonego pod sufitem, nad głowami współpasażerów i własną, a przy tym nie przyprawić nikogo o wstrząs mózgu lub w ekstremalnym przypadku o złamanie podstawy czaszki, nie było zadaniem łatwym. Założenie, że samolotami podróżują dżentelmeni gotowi do pomocy na każde skinienie uznała za kompletnie bezpodstawne. Pomysł zabrania największej z posiadanych walizek, aby móc przywieźć niepogniecione czarne sombrero wyszywane złotą nicią został odrzucony przewagą głosu Maniuli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ojciec uznaje tylko zielony kolor. Na pewno nie produkują takich kapeluszy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po poważnych analizach na placu boju pozostał klasyczny model Extrabite, w tak ulubionej nie tylko przez Macieja, ale i kongresowych pielgrzymów, ciemnej zieleni. Pakowała swoje wizytowe stroje, ubolewając nad ich ograniczoną przydatnością. Zawsze ciekawiło ją, dlaczego producenci odzieży byli dogłębnie przekonani, że kieszenie nie są potrzebne w damskich ubiorach i jedynym marzeniem podróżującej kobiety jest utrata dokumentów, kart kredytowych i gotówki w wyniku wyrwania torebki przez zuchwałego złodzieja. Prawdopodobnie producentom damskich strojów nie przychodził do głowy inny wizerunek kobiety niż królowa brytyjska, wizytująca kolejny zakątek swojego niegdysiejszego imperium. A może los poddanych nie ciekawił projektantów mody?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kwietniowego poranka lotnisko na Okęciu było senne i prawie puste. Odprawiały się niewielkie grupy podróżnych. Przewozili na wózkach olbrzymie bagaże i długo żegnali się z rodzinami. Wszystko wskazywało na to, że wybierali się &lt;i style=""&gt;za wielką wodę&lt;/i&gt;. Oczekujący w kolejce przed Katarzyną młody mężczyzna co chwilę przytulał i całował małego chłopca, dzielnie dźwigającego wypełniony po brzegi plecak, prawie tak duży jak jego właściciel. Niebawem okazało się, że przydzielono im sąsiednie miejsca na pokładzie samolotu. Gdy ojciec po raz kolejny ucałował syna, poruszona tym niecodziennym widokiem, zagadnęła po polsku:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Zawsze myślałam, że tylko córeczki są tatusiowe, a tu widzę, że synkowie też.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mężczyzna spojrzał na współpasażerkę, ale nie podjął rozmowy. „Pewnie nie rozumie po polsku” – pomyślała i nie próbowała więcej nawiązać kontaktu. Po zamknięciu drzwi rozpoczęły się rutynowe objaśnienia, jak należy się zachować w sytuacji awaryjnej. Instrukcje podawano na początku po holendersku. Brzmienie tego języka przywodziło na myśl próbę jednoczesnego mówienia po angielsku i niemiecku podczas płukania gardła zakończonego wypuszczeniem zużytej wody przez nos. Katarzyna przymknęła oczy i nie próbując zapamiętać żadnego ze słyszanych słów wymyślała własne:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nadałam wielką walizkę na taśmę,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Aby umknąć z pułapki codzienności,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;I horyzont oswajam z zapałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Płynnie odrywam się od ziemi,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dzięki boskiemu prawu fizyki,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Że na ciężar ludzkich doświadczeń&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nie działa ziemskie przyciąganie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Każdą ma podróż pobłogosław, Panie...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po osiągnięciu wysokości przelotowej rozniesiono śniadanie składające się z kanapek o konsystencji nie stawiającej najmniejszego oporu nawet najbardziej leniwym żwaczom. Pojawiły się też napoje z dodatkami. Siedzący obok chłopiec z zaciekawieniem oglądał małe torebki, usiłując domyśleć się ich zawartości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Eto sachar, choczesz? – zapytał ojciec.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Mhm... – zamruczał malec, zajęty bez reszty pałaszowaniem chleba z szynką. Odgryzał kolejne kęsy, ani na chwilę nie odrywając ust od kanapki, niczym nienasycony automat. Czuło się, że w tym momencie nie istnieje dla niego nic prócz jedzenia, z którym był nieomal zespolony. Na twarzy malowało się narkotyczne przywiązanie do szybkiego połykania i wchłaniania kolejnych kęsów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Nigdy nie widziałam dziecka jedzącego w taki sposób. On już chyba jest uzależniony od śmieciowej żywności” – pomyślała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gdy rozpoczęli schodzenie do lądowania, mężczyzna po angielsku zapytał Katarzynę o cel dalszej podróży. Po chwili rozmowa potknęła się na zawiłościach językowych odczuwanych przez obie strony.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chyba możemy przejść na rosyjski? Przypuszczam, że będzie nam łatwiej – zaproponowała Katarzyna. Okazało się, że podróżni mieszkają w Seattle i wracają z sentymentalnej podróży.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Niech pani sobie wyobrazi, że jako obywatel Ukrainy muszę mieć wizę wjazdową do Polski, a mój syn urodzony w USA nie musi. Z kolei on jako obywatel amerykański musi mieć wizę do mojego rodzinnego kraju, a ja oczywiście nie muszę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Faktycznie na świecie powstało dużo nowych podziałów. Wygląda na to, że stare bariery poprzestawiano w nowe miejsca, nie zawsze logicznie. &lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;a name="_Toc122838736"&gt;Rozdział 6: Choroba mięśni przedramienia&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zegary na lotnisku Schiphol wskazywały godzinę dziesiątą. Mając ponad dwie godziny do następnego lotu, Katarzyna spokojnym krokiem zmierzała w kierunku bramki przyjmującej pasażerów do Houston. Właściwie bez specjalnego powodu zerknęła na kartę pokładową. Z zaskoczeniem stwierdziła, że już od dziesięciu minut trwa odprawa pasażerów&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O cholera! spóźnię się na samolot! Ciekawe jak daleko jest moja bramka? – pomyślała zdenerwowana. Szybko podeszła do okienka informacyjnego dla pasażerów tranzytowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chciałam zapytać o bramkę F – zaczęła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Taak, a jak brzmi pani pytanie? – pouczająco odezwała się ubrana w niebieski mundurek Pani Naziemna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chodzi mi o to, jak daleko jest bramka F.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Musi pani iść zgodnie ze znakami, ciągle skręcając w prawo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– „Durna krowa holenderska, rasy niebieskiej” – podsumowała w myśli Katarzyna i uśmiechając się, powiedziała: – Dzięki pani wyczerpującym wskazówkom chyba nikt nie zgubił się na tym wielkim lotnisku. Miło było panią poznać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ruszyła przed siebie szybkim, marszowym krokiem. Co chwila mijały ją wózki elektryczne o kształtach przypominających rakiety międzyplanetarne z filmów science fiction, kierowane przez umundurowane kobiety, pokrzykujące „Proszę o wolną drogę dla samochodu! Proszę o wolną drogę dla samochodu!”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kosmiczne pojazdy przewoziły pojedyncze, na ogół starsze osoby, prawdopodobnie mające do pokonania dłuższe dystanse na lotnisku. Po dwudziestu minutach dotarła do bramki, przed którą wiła się wężowata kolejka podróżnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Uff! zdążyłam. To oczywiste, że „boarding time” dla czterystu osób musi trwać dłużej. Na pokład przyjmowano dwoma pasami: dla zwykłych pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i dla często latających obieżyświató&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Stanęła na końcu kolejki i dla pewności zagadnęła stojącą przed nią kobietę:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przepraszam panią, czy tu odbywa się odprawa do Houston.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, właśnie tu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale czy jest pani pewna? – dopytywała się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jestem pewna, zresztą mieszkam w Houston.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O, to ciekawe, bo ja lecę do tego miasta, ale tylko przesiadam się do Cancun. A tak w ogóle to dziś odbywam bardzo długą podróż.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To tak samo jak ja! Wracam z Rumunii, w której kiedyś mieszkałam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ja jestem z Warszawy, możemy więc powiedzieć, że mamy miłe spotkanie starszych pań, które pamiętają czasy komunizmu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oj, pamiętają, pamiętają – potwierdziła z zapałem amerykańska Rumunka. „A może już była rumuńską Amerykanką, posługującą się swoim ojczystym językiem ze złym akcentem?” – pomyślała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kolejka zwykłych podróżnych mimo wyraźnej przewagi liczebnej nad często latającymi szybko się zmniejszała. Po kwadransie stanęła przed dwiema stewardesami przyjmującymi podróżnych na pokład samolotu. Miały eleganckie mundurki, żakiety ze stójkami oraz białe rękawiczki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podała swój paszport i kartę pokładową stewardesie stojącej po lewej stronie bramki. Odprawiająca Pani Naziemna z uśmiechem spojrzała na dokumenty, po czym przez dłuższą chwilę patrzyła w oczy pasażerki. Tak uważnego i badawczego spojrzenia Katarzyna nie widziała wcześniej u nikogo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Dziwny wyraz oczu – przemknęło jej przez głowę. – Tyle osób wpatruje się w lekarza z uwagą, że zdawało mi się, iż już wszystko widziałam, a tu taka niespodzianka.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Spojrzenie Pani Naziemnej nieomal świdrowało oczy podróżnej przez długą chwilę i nagle jak gdyby przestawiło się na inną opcję wglądową. „Kosmiczny kształt oprawki, wzornictwo odlotowe niczym w tych naziemnych pojazdach” – pomyślała Katarzyna zaciekawiona niecodziennym wyglądem okularów Pani Naziemnej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dziękuję pani, proszę przechodzić dalej – mechanicznie wyrecytowała stewardesa i podała Katarzynie kartę pokładową. Prostujące się z wolna przedramię Pani Naziemnej cierpiało na dziwną chorobę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Czyżby miała wzmożone napięcie mięśni? Może to początki choroby Parkinsona? Nietypowy system nerwowy musi mieć ta dziewczyna... Do licha! wszędzie widzę choroby! Jakiego Parkinsona? Przecież jest za młoda na tak poważną chorobę” – strofowała się, zmierzając długim korytarzem do samolotu. Nie miała pod ręką nikogo, z kim mogłaby przeprowadzić tradycyjną dyskusję z zakresu diagnostyki różnicowej i ustalić rozpoznanie końcowe. Stan stawu łokciowego Pani Naziemnej nie został zdiagnozowany w trybie lekarskiego konsylium.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;„To chyba z nerwów, że mogłam spóźnić się na samolot. Normalna stewardesa, może trochę sztuczna w zachowaniu. Muszę się wziąć w garść i przestać szukać w każdym człowieku choroby” – skarciła się, jednak przez długą chwilę czuła się wytrącona z równowagi niecodziennym zachowaniem Pani Naziemnej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Pewnie nauczyli ją tych nowomodnych technik wywierania wpływu na ludzi, ale żebym ja, stary doktor, dała się nabrać na takie sztuczki. Coś takiego! Chyba się starzeję...”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Olbrzymie cielsko boeinga powoli wypełniało się podróżnymi upychającymi swoje kabinowe bagaże, sprawdzającymi przyciski i upewniającymi się gdzie można wetknąć słuchawki. Wszyscy mościli sobie prywatną przestrzeń na najbliższe dziesięć godzin lotu. Niebawem rozpoczęło się roznoszenie plastikowej żywności, przesolonych przekąsek, a wszystko poprzedzono obowiązkowym dostarczeniem gazików polanych wrzątkiem, służących do odświeżenia dłoni przed posiłkiem. Temperatura wody, którą używano do zwilżenia tkaniny musiała być określona precyzyjnymi wytycznymi, których każda linia lotnicza przestrzegała z zadziwiającą skrupulatnością.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podróżni kończyli właśnie obiad, gdy w słuchawkach rozległ się miły męski głos:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam państwa, mówi kapitan. Minęliśmy Szkocję, zbliżamy się do Islandii. Potem polecimy w kierunku Labrador City, dalej wzdłuż jeziora Michigan, kierując się do Nowego Jorku... – szumy i trzaski przerwały wywód i komunikat urwał się ró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wnie nagle, jak pojawił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– CHOLERA JASNA! SIEDZĘ W SAMOLOCIE DO NOWEGO JORKU!!! Na monitorach pokazywano właśnie trasę, którą przebył do tej pory samolot. Nie było wątpliwości, najbliższym miastem był Nowy Jork. Spokojnie... spokojnie... muszę się zastanowić... chyba by mnie nie wpuścili do innego samolotu... tyle osób kontrolowało co tylko się da... i jeszcze Pani Naziemna z dziwnym spojrzeniem... co za niesamowity wyraz oczu. A może to rutynowa trasa? Po co ja się tak denerwuję? I tak nie wysiądę na najbliższym przystanku...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na wcześniejsze wyjście nie było najmniejszych szans. Monitory pokazywały, że na zewnątrz było minus siedemdziesiąt trzy stopnie Celsjusza. „Nie ma co się niepokoić, i tak muszę siedzieć do końca lotu” – stwierdziła. Z nadmiaru wrażeń usnęła. Po krótkiej drzemce ponownie spojrzała na monitor. Samolot był coraz bliżej Nowego Jorku. „Na bank tam lecę... najwyżej zaraz po przylocie zrobię awanturę w Intercontinental Airlines, że mają bałagan w komputerach” – postanowiła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po dalszych dwóch godzinach okazało się, że jednak samolot zmierza do Houston, tyle że trasą wytyczoną przez przepisy lotnicze, a nie przez wyobraźnię pasażerów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pod koniec podróży stewardesy rozdały druczki deklaracji granicznych. Pasażerowie powyjmowali paszporty i pracowicie wpisywali wymagane dane.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;DEMOK-RAJ chciał wiedzieć pod jakim adresem zatrzyma się podróżny, kim jest z zawodu, czy był w ciągu ostatniego miesiąca na wsi lub w lesie i głaskał dzikie zwierzęta, czy przewozi w gotówce więcej niż dziesięć tysięcy dolarów. Udzielenie fałszywej odpowiedzi zagrożone było karą pieniężną i surowym zakazem ponownego wstępu. Pocieszający był fakt, że kto posiadał niezadeklarowaną gotówkę w większej ilości, ten będzie mógł zapłacić karę od ręki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna z trudem pohamowała chęć wpisania informacji, że w lewym obcasie przewozi dwadzieścia tysięcy dolarów w gotówce, od urodzenia mieszka na wsi i wzorem jej ulubionego bohatera literackiego&lt;a style="" href="#_ftn5" name="_ftnref5" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[5]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; codziennie prowadzi długie rozmowy z lisem. Zwierzę mówiące ludzkim głosem na pewno nie jest normalne, a skoro tak, to może być chore. Na co? Na wściekliznę oczywiście!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Bez najmniejszego trudu źle wypełniła rubrykę dotyczącą daty urodzenia. Nigdy nie ukrywała szczegółów swego przyjścia na świat, ale umieściła je w rubryce przeznaczonej na nazwisko. Kłopotliwą dla niektórych pań kwestię wieku lubiła najwyżej owiać mgiełką tajemniczości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ile ty masz właściwie lat? – dopytywały nowo poznane koleżanki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Hmm... muszę sobie przypomnieć. Rozwiązywałam niedawno test określający wiek mózgu – wyszło mi, że mam trzydzieści osiem, ale stać mnie na więcej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czyli ile w końcu masz lat?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie będę się przechwalać, jedynie podtrzymuję, że stać mnie na więcej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po dziesięciu godzinach lotu byli w Houston. Kierując się skuteczną lotniskową zasadą „rób to co wszyscy”, szła długimi korytarzami. Po dziesięciu minutach marszu znalazła się w olbrzymiej sali, którą wypełniał długi rząd stanowisk obrońców granic DEMOK-RAJU. Wolna przestrzeń przed budkami była poprzedzielana taśmami ułatwiającymi uporządkowane sformowanie kolejki. Do oczekujących pasażerów podchodziły umundurowane kobiety i żółtymi markerami zaznaczały na druczkach miejsca wymagające uzupełnienia lub poprawienia. W deklaracji Katarzyny zalecono rozszerzenie lakonicznego stwierdzenia „transit” do wyznania pełnej prawdy o celu podróży. Urzędowo poprawną wersją okazało się „transit to Mexico”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pogranicznik już na początku chciał wiedzieć, u kogo zatrudniona jest Katarzyna. Podróżna jednak nie bardzo rozumiała intencję jego zapytania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pytam, dla kogo pani pracuje? – powtórzył.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jadę do Meksyku na kongres medyczny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale dla kogo pani pracuje? Dla gazety? Dla radia? a może dla telewizji CNN?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie pracuję dla telewizji CNN.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Więc dla kogo?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dla gazety – powiedziała z uśmiechem, patrząc władzy prosto w oczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Skoro poczyniono to ważne ustalenie, bez którego system ochrony granic byłby niechybnie w poważnym stopniu zagrożony, rozpoczęto elektroniczne utrwalanie cielesnych szczegółów Katarzyny Czerskiej z domu Goździkowskiej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę potrzeć palcem wskazującym prawej ręki skórę na czole, a następnie przyłożyć go do palącego się na czerwono czujnika – władza osobiście zademonstrowała jak należy wykonać czynność uzdatniania części ciała wybranej przez demokrację do elektronicznego przetworzenia w gustowny plik komputerowy. Katarzyna będąc osobą leworęczną odruchowo przyłożyła palec dłoni dominującej do przycisku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przyłożyła pani lewą rękę – odkrył szybko pogranicznik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przepraszam, to odruchowo. Już pocieram czoło właściwym palcem i przykładam go do tej wspaniałej maszyny skanującej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Teraz dobrze pani to zrobiła. Proszę zdjąć okulary i patrzeć prosto do kamery. Dziękuję, proszę przejść do kontroli bezpieczeństwa bagażu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Znana z europejskich lotnisk procedura przechodzenia przez bramki wykrywające metal została wzbogacona o zdejmowanie butów przez każdego podróżnego i prześwietlanie ich wnętrza. Katarzyna wprawdzie nie wierzyła, że butem można skutecznie zamachnąć się na bezpieczeństwo, ale widocznie sądzono, że skoro wykryto trotyl w bucie jednego terrorysty, to uzasadnione są poszukiwania w obcasach wszystkich podróżnych do końca świata.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na lotnisku każdy był podejrzany. Nad obejrzeniem, prześwietleniem, odciśnięciem stosownej części ciała każdego podróżnego na tym tylko odcinku trasy pracowało kilkanaście osób. Zbiorowym wysiłkiem służb lotniskowych uchylano status zbiorowo podejrzanych podróżnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Znalezienie numeru bramki lotu do Cancun wymagało zapytania co najmniej trzech różnych osób w mundurach, z których ostania wiedziała, że to bramka F jak freedom. Z nadmiaru wrażeń Katarzyna postanowiła zadzwonić do domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Cześć, córeńko! Jestem już na lotnisku w Houston. Wszystko poszło dobrze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ojciec! dzwoni Mima. Jak się czujesz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jak ryba w mętnej wodzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co to znaczy? Mów dokładnie, a nie przenośniami – zażądała Maniula.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Opowiem po powrocie. Daj mi ojca do telefonu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Katarzyno, to ty? – zapytał Maciek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, to ja na amerykańskiej ziemi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Trzymaj się i nie daj demokracji wykiwać – zalecił żonie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Właśnie usiłuję to robić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zanim doszła do miejsca odprawy, z głośników popłynęła wiadomość, że zmieniono bramkę odlotową z F jak freedom na E jak ewenement. Odruchowo spojrzała na zegarek. Od wyjścia z samolotu do dotarcia na miejsce zbiórki przed następnym lotem upłynęło ponad półtorej godziny. W drodze powrotnej miała zaledwie pięćdziesiąt minut przerwy między lotami. Wyglądało na to, że nawet fruwając między bramkami nie zdąży na samolot. Podeszła do położonego nieopodal stoiska linii Intercontinental Airlines i podzieliła się wątpliwościami z Panią Naziemną o imieniu Jackie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie rozumiem o co pani chodzi – rzuciła z zza kontuaru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O to, że nie zdążę w drodze powrotnej dotrzeć na czas – powoli i dobitnie powtórzyła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale pani jeszcze nie wraca – oznajmiła Jackie roztropnie i z nadzieją, że podróżna zachwyci się DEMOK-RAJEM i w nim zostanie, dzięki czemu nie będzie nikogo męczyć swoimi wyimaginowanymi kłopotami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Będę jednak wracać i chcę zdążyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nadal nie bardzo rozumiem co pani chce mi powiedzieć. Może mówi pani po hiszpańsku lub po holendersku? – zaciekawiła się gruba Jackie, formułując swe pytanie po angielsku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie mówię w wymienionych językach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A w jakich językach pani mówi? – dociekała śledcza Jackie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Po polsku, rosyjsku, niemiecku, rozumiem też białoruski, ukraiński i czeski. Perspektywa rozmowy w którymkolwiek z wymienionych przez Katarzynę językó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w podziałała na Jackie inspirująco, rozświetlając mroki wszystkich uśpionych zakamarków mózgowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No, teraz to wszystko jest jasne! Oczywiście! Chce pani zmienić lot na wcześniejszy na trasie Cancun-Houston, czy tak? Jeśli dam pani bilet na 9.40, to będzie miała pani trzy godziny przerwy między lotami. Czy to dobre rozwiązanie? – zapytała z troską, która jeszcze chwilę wcześniej koncentrowała się na ustalaniu znajomości języków używanych przez Katarzynę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, to będzie świetna godzina. Cieszę się na samą myśl i proszę o zmianę godziny powrotu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Krótki lot do Cancun wypełniło kompletowanie wyznań, tym razem na formularzach meksykańskich. Przydała się nauka pobrana na przykładzie amerykańskiego systemu granicznego. Katarzyna nie tylko wiedziała gdzie należy wpisać datę urodzenia, ale i inne wyznania poczyniła zgodnie z oczekiwaniami następnego systemu ochrony granic, nie popełniając najmniejszych nawet pomyłek w zwierzeniach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.usatoday.com/"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; line-height: 150%;" lang="DE"&gt;www.usatoday.&lt;span style=""&gt;c&lt;/span&gt;om&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if !supportNestedAnchors]--&gt;&lt;a name="_Hlt128892335"&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="DE"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="DE"&gt;wg   Susane Voyles&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="DE"&gt;Napisy   na koszulce&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;32-letnia sprzedawczyni rzeczy   używanych podróżowała liniami Southwest Airlines, ubrana w T-shirt z   podobiznami amerykańskich polityków oraz napisem zawierającym obsceniczne   wyrażenia, którego treść nie podobała się kilkorgu pasażerów. Zażądali oni,   aby załoga samolotu poleciła pasażerce włożyć żakiet, który zakryłby napis   urażający ich uczucia polityczne. Pasażerka odm&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;ówiła i   wobec powtarzających się sugestii pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   zdecydowała się opuścić pokład samolotu, domagając się zwrotu pieniędzy za   bilet, pokrycia kosztów pobytu w hotelu i podróży samochodem do miejsca   zamieszkania. Pasażerka dojechała do domu z 24-godzinnym opóźnieniem &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838737"&gt;Rozdział 7: W drodze do piramid&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Lotnisko w Cancun, w jego przylotowej części, nie wyróżniało się niczym szczególnym. Gdyby nie krzątający się po płycie lotniska mężczyźni o wyraźnie latynoskiej urodzie, można by sądzić, że samolot wylądował w Warnie lub Salonikach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wszystko działało dość sprawnie. Bagaże przyjechały szybko, pogranicznicy nie byli dociekliwi, a celnicy wyglądali przyjaźnie. Szczegółowej kontroli podlegali tylko ci pechowcy, którym podczas przekraczania komory celnej zapaliła się czerwona lampka. Katarzyna lekko speszona przycisnęła guzik. Zapaliła się zielona lampka, mogła więc przejść dalej bez dodatkowej kontroli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po czternastu godzinach lotu, nie licząc czasu spędzonego na przesiadkach, była w Meksyku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Krajobraz z wypaloną roślinnością i fruwającymi na poboczach śmieciami, mijany w drodze z lotniska, do złudzenia przypominał wakacyjne kurorty. Reklamy zachęcające podróżnych do wydawania pieniędzy na najróżniejszego rodzaju dobra doczesne wskazywały, że przemysł turystyczny na półwyspie Jukatan ma wiele do zaoferowania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po półgodzinnej podróży dojechali do hotelu Batab, położonego przy Avenue Chichen Itza 52. Budynek prezentował się jako przyzwoite locum dla turystów niskobudżetowych. Kierowca taksó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki pomógł zmęczonej już Katarzynie przenieść bagaż do recepcji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Obficie wybrylantynowany młodzieniec po odebraniu voucheru, nie wgłębiając się zbytnio w dane personalne turystki, podał klucz i wskazał windę, która kołysząc się na boki i co chwilę zmieniając prędkość, z trudem zawiozła Katarzynę na trzecie piętro. Pokój trzysta trzy był na końcu korytarza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pierwsze wrażenie pokoju hotelowego rzadko kiedy zachwyca podróżnego. Przestrzeń bywa przegrzana, zatęchła, niekiedy skrajnie mała lub bez okien, z rzadka elegancka ponad zapotrzebowanie. Jedynym stałym punktem we wszystkich takich sytuacjach jest rozbieżność między tym, co wcześniej ogląda się w folderach a rzeczywistością.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna otworzyła drzwi pomieszczenia, które przez najbliższy tydzień miało zastąpić jej domowe pielesze. Rozejrzała się wokół. Przy wejściu po lewej stronie przymocowany był blat z dwiema szufladami, a nad nim zawieszono prostokątne lustro sporych rozmiarów w ramie z drewna orzechowego. Mebel mógł służyć za biurko lub toaletkę do pielęgnowania urody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po prawej stronie stały dwa obszerne, wysokie, typowo hotelowe łóżka przykryte kapami w szaroburych kolorach z rozmazanym wzorem. Na ścianie umocowano lampki z białym kloszem otwartym ku górze na wzór kwiatowego kielicha. Z punktu zawieszenia oświetlenia ku dołowi miękko spływała metalowa ozdoba w kształcie &lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'mso-spacerun:yes'"&gt; &lt;/span&gt;LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;węża, nawiązująca znaczeniowo do nazwy miasta&lt;a style="" href="#_ftn6" name="_ftnref6" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[6]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Drzwi na prawo prowadziły do łazienki. Owalną umywalkę otaczała beżowa wykładzina, przetarta w wielu miejscach. Prysznic od reszty pomieszczenia oddzielała plastikowa kotara. Na talerzyku przy kranach położono dwa małe mydełka reklamowe i mikroskopijne buteleczki z szamponem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Bez większych niespodzianek” – stwierdziła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Turystyczna kategoria zakwaterowania na ogół wyklucza nowomodne niespodzianki w dziedzinie uruchamiania prysznica, otwierania drzwi, rozmieszczania gniazdek elektrycznych, obsługi kranów i lokalizowania sejfów na dokumenty. Zawsze pewną zagadką było włączenie telewizora. Rozejrzała się za pilotem, ale go nie znalazła. Nacisnęła klawisz głó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wny z nadzieją, że uda się rozszyfrować także zasady zmiany kanałó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dostępny program nadawał jedynie amerykańskie sitkomy z hiszpańskimi napisami. Początkowo sądziła, że to dobra okazja do ćwiczeń z angielskiego, ale dobiegające co chwila salwy donośnego śmiechu wykluczały dłuższe oglądanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Z wcześniejszych podróży wiedziała, że kultura obrazkowa wyparła radioodbiorniki z wyposażenia hotelowych wnętrz i zawsze woziła ze sobą małe turystyczne radio. Odnalazła na nim lokalną niekomercyjną stację i od tej pory Radio Turqueza było stałym towarzyszem długich wieczorów. Usnęła przy dźwiękach gitar i śpiewie Mariachi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przy siedmiogodzinnej różnicy czasu między Warszawą i Cancun była pewna, że obudzi się nie później niż o trzeciej w nocy. To się sprawdziło. Wyspana zabrała się za studiowanie kongresowych materiałów. Panująca wokoło cisza sprzyjała spokojnemu zajęciu. Pianie koguta o czwartej nad ranem oderwało ją od rozważań nad dietą z ograniczeniem soli kuchennej. Ponieważ hotel oferował pobyt bez śniadań, trzeba było rozejrzeć się za czymś do jedzenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Około ósmej wyszła w poszukiwaniu sklepu spożywczego. W pobliżu czynne były punkty zaspokajania potrzeb samochodów w zakresie części zamiennych i stacje benzynowe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Gdybym chciała zjeść na śniadanie śrubkę, rurę wydechową i popić etyliną, mogłabym zrobić zakupy od ręki – pomyślała mijając kolejną przecznicę. W ciągu paru minut napotkała jeszcze co najmniej cztery sklepy dla mężczyzn i ich zabawek. Zgłodniali podróżni musieli odbyć piętnastominutowy spacer, aż do Avenue Uxmal, zanim znaleźli cokolwiek do jedzenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Półki sklepu wypełniały setki batonów, czekolad, chipsów i innych produktów zapakowanych w folię aluminiową. W olbrzymich lodówkach stały rzędy wyziębionych butelek coca-coli. Temperatura napojów gwarantowała zapalenie gardła ze skutkiem natychmiastowym. Znalezienie niegazowanej czystej wody o temperaturze pokojowej wymagało dłuższych poszukiwań i dociekań gdzie też upchnięto ten prosty produkt, obcy kulturze pijania lodu z dodatkiem soft-drinków. Niewyziębiona i pozbawiona towarzystwa kostek lodu woda stała przycupnięta na najniższej półce pomiędzy solą i innymi niechodliwymi produktami. Choć poszczególne towary nie były drogie, łączny rachunek wyniósł prawie sześćdziesiąt pesos. Próbowała przeliczyć tę sumę przez kurs dolara na złotówki, ale przy trzeciej pomyłce w rachunkach zrezygnowała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Pogryzając bez entuzjazmu bezsmakowe śniadanie składające się z watowatego chleba, przesłodzonych jogurtów i wody, doszła do wniosku, że zakaz wwozu jedzenia musiał być wymuszony przez miejscowych producentów żywności. Gdyby mieszkańcy dowiedzieli się, że istnieje prawdziwy chleb i normalne słodycze, wytwórcy żywieniowych koszmarów&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;ponieśliby największe w dziejach współczesnych bankructwo bez szans na podźwignięcie się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przewodnim zamysłem wyjazdu do Meksyku było wtopienie się w lokalny klimat. Upewniwszy się jak można dotrzeć do centrum, szła powoli, sycąc oczy odmiennością krajobrazu. Po wyprawie do São Paulo nie dziwiła się już parterowej zabudowie ani chmarom samochodów typu pick-up.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;U zbiegu Avenue Chichen Itza i Tulum minęła siedzibę strażaków, zwanych tu &lt;i style=""&gt;bomberos&lt;/i&gt;, którzy w następnych dniach stanowili punkt orientacyjny podczas powrotó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w z obrad. Przed remizą parkowało kilka czerwonych, lśniących nowością wozów strażackich. Przy każdym z nich stała grupka mężczyzn ubranych w eleganckie granatowe polowe mundury, podkreślające ich wysportowane sylwetki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Strażacy zawsze żywo dyskutowali. Katarzyna za każdym razem myślała, że dyskutują &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;o niewykorzystaniu wyposażenia, niedoborze pożarów i no i nadmiarze strażackiego wigoru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Avenue Tulum pośrodku wysadzana była drzewami. Z pnia nie wyższego niż kilkadziesiąt centymetrów, pobielonego wapnem, krzaczasto rozrastały się liczne gałęzie, fantazyjnie powyginane w różnych kierunkach. Sporo drzew było uschniętych. Na tych, którym udało się przetrwać klimatyczne przeciwności losu, pyszniły się intensywną barwą kwiaty skupione w kiściach nie większych niż dorodne jabłko. Różowe skupiska płatków zdawały się wprost zasypywać gałęzie swą obfitością. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przeszła kilkaset metrów, wypatrując przejścia na drugą stronę ulicy. Mieszkańcy przechodzili przez jezdnię w dowolnych miejscach, zręcznie umykając przed pędzącymi samochodami. Trawnik pomiędzy drzewami był w rów&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;nej mierze wypalony przez słońce, co wydeptany przez licznych przechodniów. W promieniu kilkuset metró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w nie było widać ąadnych pasów na jezdni, które ułatwiłyby przejście. Wolała więc nie ryzykować i szła dalej po tej samej stronie alei. W większości parterowych budynków położonych po obu stronach alei mieściły się sklepy obsługujące najróżniejsze potrzeby turystów. Pamiątki w postaci ozdób ściennych imitujących rzeźby Majów, stosy bawełnianych koszulek z okolicznościowymi napisami i śmiesznymi rysunkami, torby plażowe, klapki, szorty wypełniały pomieszczenia sięgając aż pod niewysokie sufity, na których zamontowano wirujące leniwie wiatraki, przynoszące odrobinę chłodu w południe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mijała kolejne budynki, poszukując księgarni z zamiarem kupienia „Małego Księcia” do kolekcji. Dopiero w okolicach supermarketu Tiendas Chedraui udało się znaleźć sklep z książkami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Buonas dias seňora! – zawołał niespodziewanie mężczyzna stojący w otwartych drzwiach biura turystycznego sąsiadującego z księgarnią. – W czym mogę pani pomóc? Jestem pewien, że będę mógł pani zaoferować... – kontynuował ochoczo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Doprawdy? – zapytała z uśmiechem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Głęboko w to wierzę, seňora...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ha! w takim razie zobaczymy, czy pańskie zapewnienia są prawdziwe – odpowiedziała zachęcona nietypowym nawiązaniem rozmowy. Weszła do biura i usiadła na niewysokim fotelu, aby wysłuchać &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;wycieczkowej oferty. Można było wybrać jedno- lub dwudniowe wyprawy do słynnych na półwyspie Jukatan miejscowości z zabytkami architektonicznymi. Zdecydowała się na wycieczkę do Chichen Itzy. Ledwie zrobiła kilka kroków po opuszczeniu firmy don Arturo, a uśmiechnięty kelner stojący na schodach restauracji szerokim gestem zapraszał do środka. Właściwie zbliżała się pora obiadu i pomysł posiłku wydał się całkiem miłą perspektywą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Restauracja mieściła się na zadaszonym tarasie wspieranym przez kilka potężnych słupów, pomalowanych na morelowo. Poprzedni kolor, intensywnie czerwony, wyłaził w wielu miejscach, co wywoływało nieoczekiwane efekty wizualne. Kelner zręcznie przemykając między słupami co chwilę pojawiał się przy stoliku. Z niesłabnącym zapałem doradzał, obsługiwał, podsuwał i donosił nowe potrawy. Po zjedzeniu parzącopiekącej sałatki uznała, że dobrym akcentem na zakończenie obiadu będzie cappuccino.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyTextIndent"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na stół wjechał nieomal półlitrowy kubek kawy z obfitą pianką. Małymi łykami smakowała waniliowy aromat, rozglądając się wokół. Przy sąsiednim stoliku dwóch mężczyzn grało w szachy, które przynieśli ze sobą. W przerwach między poszczególnymi ruchami figur nabierali małymi kawałkami chrupkiej tortilli niewielkie porcje sałatki warzywnej i zjadali z apetytem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O cholera! znowu wyszłam na ciemną europejską masę, jedząc sałatkę łyżką i zagryzając tortillą. Ciągle człowiek się uczy nawet w tak prostej sprawie jak jedzenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W drodze powrotnej dała się namówić kobietom w tradycyjnych meksykańskich strojach na zakup kilku drobiazgów miejscowego wyrobu. Piękna bransoletka utkana z gęsto nawleczonych, drobniutkich granatowych koralików, poprzedzielanych rzędami zielonych i ciemnozłotych wstawek kosztowała dwa dolary. Dla odmiany pasek zrobiony z nici w różnych odcieniach granatu i niebieskiego kosztował zaledwie dolara. „Co za intensywność barw i kontrastowość połączeń” - pomyślała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Meksyk mienił się kolorami tęczy, kwiatów i ludzkiej fantazji. Dalsze wyprawy po mieście uświadomiły jej, że nie ma takiego zestawienia kolorów, zwłaszcza jaskrawych, którego by nie było w Meksyku. Różowa ściana szczytowa domu i zielona fasada były tu nieomal normą kolorystyczną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Następny dzień przeznaczyła na poznanie dojazdu komunikacją publiczną do miejsca obrad. W recepcji upewniła się co do ceny biletu autobusowego i numeru linii dojeżdżającej do strefy hotelowej. Sześć pesos autobusem w porównaniu wydatkiem stu pesos na taksówkę było warte trudu podróży. Odnalazła przystanek autobusowy linii R-1 i trafnie wytypowała, która z oczekujących osób mówi po angielsku. Młoda dziewczyna potwierdziła kierunek jazdy do strefy hotelowej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po chwili nadjechał autobus przypominający wyglądem i stanem technicznym osiągnięcia polskiej myśli technicznej z wczesnych lat sześćdziesiątych. Przeciskając się pośród pasażerów dobrnęła do ostatniego wolnego miejsca siedzącego w końcowej części klekocącego pojazdu. Przy rajdowym prowadzeniu autobusu tylko zajęcie miejsca mogło ochronić życie i zdrowie. Podróż do Grand Melia Hotel, położonego na szesnastym kilometrze Bulwaru Kukulkan, trwała ponad pół godziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Budynek miejsca obrad oglądany z zewnątrz przypominał kształtem niedokończoną wielką piramidę z dwiema mniejszymi przybudówkami po bokach. Otaczał go szeroki pas wypielęgnowanych pól golfowych, po których przechadzali się pojedynczy gracze. Na skraju dwóch pracownikó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w przycinało żywopłot.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Hotel górował nad wszystkimi innymi w okolicy, a wygląd atrium potwierdzał, że wart jest wszystkich gwiazdek jakie mu przydzielono. Kilkupiętrowy ogród z bujną, egzotyczną roślinnością wypełniał centralną część holu. Gdy podeszła bliżej, stwierdziła że jest to raczej wspaniała, elektronicznie sterowana i nawadniana puszcza tropikalna. Obeszła pomieszczenie wkoło, rozglądając się za widokiem na Morze Karaibskie, o którego wygląd dopytywała Maniula. Przeszła kilkanaście metrów wzdłuż lewego łuku atrium. Za wielkim oknem rozpościerał się widok jakiego do tej pory nigdy jeszcze nie widziała. Aż znieruchomiała pod wrażeniem niezwykłego piękna rozciągającego się przed jej oczami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Linia horyzontu ostro odgraniczała bladoniebieskie niebo, tego dnia prawie bezchmurne, jeśli nie liczyć pojedynczych, delikatnych niczym mgiełka cumulusów. Tuż przy brzegu fale rozbijały się o pojedyncze niewysokie skały. Woda fantazyjnie rozpryskiwała się we wszystkich kierunkach wokół niespodziewanej przeszkody na drodze groźnego żywiołu. Turkusowa toń intensywna na horyzoncie, dopiero na pół metra od brzegu rozjaśniała się, przechodząc w jasnobeżowy odcień piasku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Morze Karaibskie miało tak niespotykaną urodę, że wprost&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;magnetycznie przyciągało wzrok. Tylko palące się ognisko wywoływało podobną potrzebę patrzenia w jeden punkt. Dwa żywioły – woda i ogień wabiły człowieka od wieków niezmiennie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Cancun wabiło turystów nie tylko widokami wspaniałych plaż. Wielkie centra handlowe, restauracje, kawiarnie po obu stronach Bulwaru Kukulkan ciągnęły się przez blisko dwadzieścia kilometrów. Katarzyna po obejrzeniu miejsca jutrzejszych obrad zdecydowała się na spacer po okolicy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Spoglądając na grupkę turystów siedzących na ławce nieopodal, wybuchających salwami głośnego śmiechu, zrozumiała, że tworzyli żywy sitkom. Dotychczas była przekonana, że ów gatunek filmowy jest produktem skrajnie sztucznym, wymyślonym do zabawiania niewybrednej publiczności. Niespodziewanie okazało się, że jest najwierniejszą repliką realnego zjawiska. Obszernymi pasażami sunęli potężni turyści, a u ich boków przetaczały się żony o wielorybich kształtach. Poczuła się przy nich niedożywiona. Wnętrza centrów handlowych ozdabiały wielkich rozmiarów plastikowe palmy, krokodyle, krasnale, muchomory, węże i żyrafy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wyczerpana oglądaniem plastikowej rzeczywistości, postanowiła zjeść obiad na tarasie pobliskiej restauracji. Do konsumpcji zapraszała wesoła kelnerka ubrana w pięknie haftowaną, białą spódnicę i kolorową bluzkę. Szeroki na co najmniej dwadzieścia centymetrów turkusowy kołnierz wijący się wokół szyi wyglądał niczym zbłąkana fala z Morza Karaibskiego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przejrzała wielką kartę dań oprawioną w drewniane okładki. Zdecydowała się na zupę o równie egzotycznej, co nic niemówiącej nazwie, za którą kryły się &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;pływające w esencjonalnym rosole kawałki kurczaka, ryż i warzywa doprawione palącymi przyprawami. Na deser tradycyjnie zamówiła cappuccino.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pożywiając się, spoglądała na ulicę, którą co i raz przemykały sylwetki turystów z przyczepionymi do ramienia urządzeniami nadzorującymi przebieg ćwiczeń fizycznych. Człowiek nie mógł już biec radośnie przed siebie bez elektronicznej kontroli. Pomykający chodnikiem miłośnicy joggingu wyglądali jak gdyby poddawali się z determinacją nakazanym torturom. Twarze biegnących spocone i wykrzywione, pełne trudu wkładanego w wykonywany wysiłek, kontrastowały z obliczami zadowolonych z życia grubasów, niosących dumnie swoje wielgachne brzuchy niczym ciężarne oczekujące przyjścia na świat długo i z utęsknieniem wypatrywanego pierworodnego. Jedni i drudzy przemieszczający się po ulicach i korytarzach byli spoceni, jedynie różnymi drogami dochodzili do tego stanu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pod wieczór Maria Moracz-Bednarek wróciła do pustego mieszkania. Nigdy nie spieszyła się z powrotem od dnia, w którym na stole w kuchni znalazła tę kartkę w kratkę, wyrwaną z zeszytu do matematyki:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Piszę tylko dlatego, że możesz nie zauważyć, że mnie nie ma. Odchodzę. Nie czekaj na mnie z kolacją, śniadaniem, obiadem, kolacją, śniadaniem... i tak dalej. Antek.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Niełatwo odnajdowała wspólny język z synem od czasu, gdy ojciec Antka wybrał na stałe pracę w Stanach Zjednoczonych. Uważał, że karierze należy podporządkować wszystko. Maria zabrała Antka, wtedy jeszcze nie do końca rozumiejącego co się wokół niego dzieje, i wróciła do kraju. Syn początkowo czekał na powrót matki z pracy, potem zasypiał, aż wreszcie nadszedł okres wychodzenia z domu na imprezy. Żyli pod jednym dachem, mijając się w przedpokoju lub kuchni. Po roku mówili sobie ledwie zdawkowe „cześć”. Maria myślała, że chłopak musi mieć swój inny świat i nie ingerowała w życie syna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Teoria potwierdziła się w nieprzyjemny i nieoczekiwany sposób, gdy zobaczyła na stole kartkę ze słowami, które odtąd każdego dnia leżały wielkim ciężarem na jej sercu, choć wykonywane po wielokroć badania EKG, a nawet koronarografia nie wykazywały jakichkolwiek nieprawidłowości krążeniowych. Boleść serca matki nie była syndromem rozpoznawanym przez oficjalną medycynę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Chyba muszę się wybrać na konsultację do Katarzyny, może mi coś doradzi? Teraz w szpitalach to tylko młodzież na stażach, może potrzebny mi bardziej doświadczony lekarz?” – pomyślała przy kolejnym ataku bólów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wycieczka autokarowa do Chichen Itza, obowiązkowy punkt programu każdego turysty podróżującego po półwyspie Jukatan, rozpoczynała się wczesnym rankiem. Na początek zbierano pasażerów z hoteli rozrzuconych po całym mieście i zwożono do centrum informacji turystycznej. Po godzinnym objeździe wszyscy uczestnicy ekspedycji byli skompletowani. Katarzynie przypadło miejsce siedzące obok posiadaczki wyplatanego kapelusza, w rzadko spotykanym wśród słomkowych nakryć głowy fioletowym kolorze. Większość foteli w autokarze była już zajęta, a na jednym z ostatnich wolnych miejsc spoczywał kapelusz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy to miejsce jest wolne? – zapytała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, proszę – odrzekła właścicielka fioletowego nakrycia głowy, układając je na kolanach. Katarzyna, nie czując się zaproszoną do rozmowy, kontemplowała mijane krajobrazy i przysłuchiwała się objaśnieniom przewodnika. Jimmy mówił naprzemiennie po angielsku i hiszpańsku, co raczej utrudniało śledzenie informacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pierwsza sprawa to właściwa wymowa nazwy miejscowości, do której jedziemy. Wymawiamy „cziczenica”, a nie „czikenpizza”. Autobus roześmiał się w dwu językach. Podróż do piramid trwająca ponad dwie godziny powoli rozwiązywała ludziom języki. Katarzyna zagadnęła sąsiadkę standardowym pytaniem o kraj zamieszkania, którym okazały się Stany Zjednoczone.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara Halson była w nieidentyfikowalnym wieku, osiąganym przez kobiety po przekroczeniu pięćdziesiątki, które w rozsądny sposób dbają o siebie. Ubrana w koszulkę polo w drobne paski oraz dżinsy, wyglądała na osobę gustującą w kolorze niebieskim. Dobrze harmonizowały z nim jasnoniebieskie oczy, których stanowcze spojrzenie łagodniało dopiero po analitycznym zaakceptowaniu nowych faktów. Szyję ozdabiał pojedynczy sznur niewielkich koralików. Sąsiadka co chwilę odgarniała z czoła lekko falujące półdługie ciemnorude włosy. Przy tym geście widać było zadbane paznokcie pomalowane różowym perłowym lakierem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Powoli rozmowa nabierała tempa i wzbogacała się o kolejne informacje. Towarzyszka podróży mieszkała nieopodal Houston, które określiła jako miasto na południu Stanów Zjednoczonych ze źle działającą komunikacja publiczną. Gdy Katarzyna opowiadała o szczegółach ubiegania się o wizę amerykańską, Tamara co chwilę powtarzała:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nieprawdopodobne! Nieprawdopodobne!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jeżeli chcesz, mogę ci pokazać wizę wjazdową do twojego kraju.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Możesz mi pokazać? Naprawdę? To takie ciekawe! – wołała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie wierzę, że musicie przez wysoko płatny telefon umawiać termin wizyty w konsulacie! Niemożliwe, że płacicie aż sto dolarów, nie wiedząc czy wiza będzie wydana!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tamaro – Katarzyna uniosła w górę dwa palce – przysięgam, że wszystko co ci opowiadam to prawda!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Muszę coś oświadczyć – powiedziała Tamara uroczystym tonem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, słucham cię...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Kate, bardzo cię przepraszam w imieniu narodu amerykańskiego i naszego rządu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie musisz mnie przepraszać. Poddałam się wszystkim procedurom i poniosłam koszty dobrowolnie, na własne życzenie. A poza tym nie wymyśliłaś tego, więc nie musisz czuć się odpowiedzialna i nie ma powodu, abyś przepraszała mnie za cokolwiek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po opowieściach o wizie Katarzyna opisywała szczegóły przekraczania granicy amerykańskiej przez większość obcokrajowców.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tamaro, powiedz mi, czy już do końca świata wszyscy będziemy na bosaka wjeżdżać do twojego kraju?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Kate, już raz cię przeprosiłam, ale jestem tak zawstydzona, że muszę powiedzieć ci coś jeszcze: uwierz mi, że jest to rozwiązani przejściowe. Uwierz mi! – zawołała z iście amerykańską emfazą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– W Polsce mówi się, że najtrwalsze są prowizorki. Ale niech ci będzie. Zmieńmy temat.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dobrze, Kate. Dla kogo pracujesz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dla siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No tak, to oczywiste, ale dla jakiej kompanii?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dla różnych wydawców gazet i czasopism medycznych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czyli można powiedzieć, że jesteś dziennikarzem-freelancerem, czy tak? – dopytywała się Tamara.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Można tak to określić. A ty, dla kogo pracujesz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dla rządu – dziwnie krótko odpowiedziała Tamara.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oh, jak to amerykańsko brzmi. W co drugim filmie słyszę, że ktoś pracuje dla waszego rządu. Czym zajmujesz się w pracy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jestem zatrudniona w branży elektronicznej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O, to ciekawe! Jestem fanką nowoczesnej elektroniki. A co robi twoja kompania?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Rozwiązuje trudne problemy – odpowiedziała Tamara z kontrolowaną powściągliwością.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tego bym nie zgadła – odrzekła ze śmiechem Katarzyna – ale co konkretnie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Już ci powiedziałam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale jesteś tajemnicza! Pewnie pracujesz dla FBI?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ależ Kate, masz niezłą wyobraźnię, że w każdym obywatelu naszego kraju widzisz tajemniczego agenta... no, no... Niezależnie od tego co robię, gdybyś kiedyś była w Houston, koniecznie musimy się spotkać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wcześniej przyślę ci maila, a co do spotkania – chyba nie nastąpi tak szybko. Nieźle dajecie w kość przyjezdnym na granicy. Przeżycia zostają na długo w pamięci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To się zmieni, zapewniam cię, Kate – oznajmiła Tamara. – Zaufaj, mi! – powtórzyła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chciałabym ci wierzyć, ale mam wrażenie, że to początek szaleństwa. W maju będę ponownie w tej części świata, na kongresie w San Francisco, a potem muszę ostro popracować, żeby spłacić swoje zadłużenie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Używasz kart kredytowych? – dopytywała się Tamara.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, ale zawsze spłacam całe zadłużenie w terminie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O, to tak samo jak ja. Czy wiesz, że większość amerykańskich turystów jest w tych eleganckich hotelach na kredyt, którego nigdy nie spłaci w całości?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie do wiary! Nigdy bym się nie wybrała na ekskluzywne wakacje na kredyt. Widzę, że nie jesteś typową Amerykanką.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dlaczego tak sądzisz? – dopytywała się z zaciekawieniem Tamara.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ponieważ jesteś szczupłą osobą i spłacasz całe zadłużenie karty kredytowej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Faktycznie różnię się w tych punktach od wielu moich rodakó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w, może parę innych odmienności też by znalazło się – dorzuciła tajemniczo towarzyszka podróży.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dopiero koło południa dojechali do Chichen Itza. Wejście na teren gdzie stały piramidy przypominało wielkie muzeum narodowe. Cały obszar uznano za największe dziedzictwo kultury Majów. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przed wejściem wręczono uczestnikom podwójne bilety – jeden tradycyjny, a drugi w formie czerwonej opaski, którą należało nałożyć na przegub ręki. Na pierwszym etapie kontroli dziurkowano tradycyjny bilet, a następnie odrywano od naręcznej opaski numerowany kupon kontrolny. Krótkie i odcinkowe zadania na stanowisku pracy zdawały się być specjalnością tej części świata.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Aleja prowadząca do głównej piramidy wysadzana była drzewami, pod którymi rozłożyli swe kramiki sprzedawcy okolicznościowych pamiątek. Po przejściu kilkudziesięciu metrów zacienioną konarami aleją, oczom zwiedzających ukazała się największa budowla. Budziła respekt nie tylko wyglądem, ale i precyzją architektoniczną oraz zamysłami konstrukcyjnymi. Zwiedzający słuchali słów przewodnika przepełnieni autentycznym uznaniem dla wielkiego narodu żyjącego w odległej przeszłości, który świetnie znał astronomię, matematykę, architekturę. Co więcej, ogromną wiedzę posiadł bez udziału komputerów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Sobotni poranek był zabójczy. Katarzynie udało się zatłuc jednego karalucha i trzy mrówki. Zastanawiała się, czy wtargną podstępnie do jej walizki lub ubrań. Obserwacje wskazywały, że ruchomi współlokatorzy hotelu Batab wyraźnie preferowali powierzchnie płaskie, unikając pionów i zakrzywień. Odniosła się spokojnie do przemieszczających się po jej pokoju stworzeń, jednak postanowiła przejrzeć wszystkie kieszenie ubrań przed zapakowaniem ich do walizki. Takie podejście było częściowo wynikiem oddziaływania opinii Macieja, który na widok pełzającego stworzenia zwykł mówić:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To tylko cząstka wielkiej przyrody. Daj jej żyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Nigdy nie rwał się do krwawych rękoczynów. Gdy Katarzyna próbowała zatłuc napotkane stworzenie, zwykle odwodził ją od tych pomysłów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie zapraszałam tej przyrody, więc ją zatłukę – odpowiadała wojowniczo i ruszała w pogoń za umykającym celem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kolejny dzień łagodził objawy jet-lagu. Katarzynie udało się po raz pierwszy nie zbudzić w środku nocy z umysłem rześkim i jasnym. W drodze na przystanek autobusowy zauważyła, że w pobliżu jest spore targowisko. Z głośników umieszczonych pod dachem budki stojącej na skraju placu płynęła tak urokliwa meksykańska muzyka, że trudno było nie zatrzymać się choćby na chwilę. Stojący nieopodal młody Meksykanin wtórował śpiewającym zespołom pięknym tenorem. Na widok Katarzyny zawołał wesoło:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Buonas dias, seňora! Piękna muzyka, nieprawdaż?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Buonas dias, seňor, faktycznie wspaniała. Właśnie chciałam kupić płytę na pamiątkę, ale w supermarkecie trzeba wybierać na chybił trafił, nie można przesłuchać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jeśli chce pani kupić płyty z tymi melodiami, chętnie wskażę drogę. Jestem José.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jeśli miejsce sprzedaży nie jest daleko, to przejdę się z panem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To całkiem blisko, zapraszam – oświadczył José i szarmancko podał ramię Katarzynie. Minęli po drodze kilka kiosków. Jednak przewodnik nie zatrzymał się przy żadnym z nich.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„O, kurczę! Gdzie my idziemy? Chyba nie walnie mnie w łeb w celu ograbienia z gotówki? Dobrze, że jestem wysoko ubezpieczona od nieszczęśliwych wypadków” – pomyślała. Po chwili doszli do kiosku z płytami. José przekazał sprzedawczyni prośbę Katarzyny. Kobieta prezentowała kolejne nagrania, a José przyśpiewywał. Przy kolejnej skocznej melodii zaczął rytmicznie przytupywać nogą, po czym niespodziewanie porwał Katarzynę do tańca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Młody człowieku, co pan robi? Mogłabym być pańską babką – odezwała się karcącym tonem, wirując z szalonym tancerzem na środku targowiska.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Zaraz wychyli się wspólnik zza rogu i walnie mnie cegłą w głowę. Jak nic tak będzie. Tańcząc salsę w objęciach przystojnego Meksykanina trafię do nieba. Wszystkie koleżanki będą mi zazdrościły awanturniczego zejścia z tego świata. Umrzeć w łóżku potrafi każda kobieta, ale w rytm salsy na odległym kontynencie tylko wybrańcy niebios, którzy w tak romantyczny sposób są powoływani przed oblicze Pana”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Seňor, zmęczyłam się, z pewnością pańska babcia już by padła nieżywa!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Moja babcia? Nigdy! Ja z nią tańczę codziennie i jest bardzo wytrenowana – wyznał z szelmowskim uśmiechem José. Trudno było nie polubić tego młodzieńca, jednak rozsądniej będzie zakończyć tańce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Uwolniła się z objęć szalonego tancerza i poprosiła o wskazanie drogi do wyjścia, dołączając jednodolarowe podziękowanie za usługi przewodnika. Napiwek został przyjęty z zadowoleniem, a droga powrotna odbyła się na szczęście bez tańców karaibskich.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.usatoday.com/"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;www.usatoday.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;wg Harriet Baskas&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;h5&gt;Kowboje strzegą granic lotnisk&lt;/h5&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ponad 800 osób na koniach   patroluje zewnętrzne granice portu lotniczego w Houston w ramach programu   „Airport Ranger”, sprawdzając czy nie zostały one naruszone przez ludzi lub   zwierzęta. Wiadomo, że dzikie króliki lub kojoty pustynne mogą przedostać się   na teren lotniska i stworzyć realne zagrożenie dla samolotów. Program   rozpoczął się pod koniec 2003 roku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838738"&gt;Rozdział 8: Powrót do Huston&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dyrektor Tamara Halson nigdy nie wyjeżdżała na urlop dłużej niż na tydzień. Z wypadu do Cancun wróciła już w niedzielę popołudniowym rejsem. Stosunkowo szybko odebrała walizkę z taśmy i skierowała się ku podziemnemu parkingowi. Wrzuciła walizkę do bagażnika i wsiadła do samochodu. Było to jej pierwsze auto w kolorze innym niż czerwony, od czasu gdy w siedemnastym roku życia zrobiła prawo jazdy. W ubiegłym roku uznała, że pora dokonać paru życiowych zmian i zaczęła od koloru karoserii. Przekręciła kluczyki w stacyjce i ruszyła w labirynt kilkupiętrowego parkingu. Po chwili wyjechała na powierzchnię i powoli mijała drogi wyjazdowe z lotniska.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Dlaczego one są zawsze tak dziwnie pokręcone? – pomyślała wspominając zawiłości wyjazdu z terminalu przylotowego w Bostonie. Szybko dojechała do pięćdziesiątej dziewiątej drogi stanowej i omijając szerokim łukiem centrum wielkiego Huston, skierowała się na wschód. Po czterdziestu minutach była w Meadows Place. Skręciła w Kirkwood Road, minęła budynek straży pożarnej i zatrzymała się na krótkiej uliczce Scottsdale, gdzie mieszkała. Wyjęła ze schowka pilota i otworzyła drzwi garażu, który przylegał do jednopiętrowego domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Była w swoim nieskazitelnym królestwie, artystycznej doskonałości kompozycji domowych wnętrz. Długo pracowała nad ostatecznym urządzeniem rezydencji i dopiero po kilku latach uznała, że wszystko jest na swoim miejscu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wchodzący do domu gość Tamary nieomal wpadał na stół kuchenny, okrągły, niezbyt duży z ozdobną kompozycją z suszonych liści i kwiatów. Ze środka układanki wyrastały trzy świece, nigdy nie zapalane. Światła dostarczała lampa z kloszem w kształcie kwiatowych liści, których poszczególne turkusowe płatki mogły przypominać ukochane Morze Karaibskie. Już poza obrębem stołu, wysoko u sufitu zawieszono olbrzymią donicę z pojedynczymi, zwisającymi ku dołowi, pokręconymi łodygami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na prawo od drzwi wejściowych prowadzących bezpośrednio do kuchni stał podręczny kredens z kilkoma półkami. Na samym dole postawiła kilka pojemników z płatkami śniadaniowymi o różnych smakach, a powyżej dwie patery z owocami, które od tyłu ochraniał metalowy talerz w kolorze starego złota.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W głębi kuchni, wzdłuż ścian zgrupowała sprzęty użytkowe – lodówkę, blat do przygotowywania posiłków i mikrofalówkę&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;, z której chętnie korzystała, nawet do gotowania wody na herbatę. Tradycyjne posiłki podawała jedynie na Thanksgiving Day, serwując dania na porcelanie. Szczyciła się tym, że zastawę będącą w rodzinie od trzech pokoleń, każdego roku zmywała ręcznie po zakończeniu uroczystego posiłku. Obiady sobotnie lub niedzielne, w gronie nieczęsto zapraszanych przyjaciół, wydawała w pokoju jadalnym będącym przedłużeniem kuchni. Stół w jadalni miał kształt ośmiokąta, za którego bokami ustawiła cztery ciężkie krzesła o wysokich oparciach. Środek blatu zdobiła następna kompozycja z suszonych liści. Nad stołem zwisał stary, sporych rozmiarów kryształowy żyrandol.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po posiłku goście przechodzili do living roomu, sadowiąc się na kanapie bądź kilku fotelach rozstawionych wokół niej. Ponad kanapą, obitą solidną beżowozieloną tkaniną, zawiesiła duży obraz olejny z widokiem morza. Po falach sunął okazały żaglowiec, a obok niego na wodzie unosiły się dwie niewielkie łódeczki. Przed kanapą stały dwa niewielkie stoliki, na których teoretycznie można było oprzeć nogi wyciągnięte po amerykańsku. Na jednym z nich umieściła niewielką rzeźbę z brązu przedstawiającą splecionych kochanków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co jej przypominali? Któż to mógł wiedzieć. Chyba tylko ona sama i mityczny kochanek, do którego prawdopodobnie nie tęskniła. Oceniała ludzi wcześniej niż zdążyła się nimi zachwycić. Tak szybka klasyfikacja powodowała, że niełatwo było jej rzucać się w ramiona mężczyzn. Z tego właśnie powodu żadni mężczyźni nie kładli swych buciorów na estetycznych blatach stoliczków. Na dole drugiego w szklanym słoju umieściła kilka białych minerałó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w, skupiających pozytywną energię. Do krótszego boku kanapy przylegał trzeci stoliczek ze zdjęciami najbliższych, przed którymi czuwał anioł z porcelany.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na wprost kanapy, pod przeciwległą ścianą ustawiła komodę w gustownym orzechowym kolorze, a na niej dwie rzeźby. Kobieca drewniana sylwetka bez głowy, dłoni i stóp. Cóż symbolizowała? Czy kobietę, która utraciła zdolność myślenia, dążenia do przodu i wyciągania dłoni do innych osób, tkwiąc jedynie zatopiona we własnym wnętrzu? Druga rzeźba miała abstrakcyjny kształt.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ponad komodą sześć obrazów tworzyło eklektyczną kompozycję. Nadmorski krajobraz okolony szerokimi ramami w kolorze przyćmionego złota intrygował zielenią nieba. Obok morskiego pejzażu zawieszono obraz przedstawiający niewielki wazon z pięcioma czerwonymi makami. Z kwiatów opadło kilka płatków. Gdyby nie białe ramy kolejnego obrazu, płatki wirując mogłyby spaść na most wiszący poniżej maków. Widok nadmorskiego bulwaru z łódkami na falach, domami w czerwonej poświacie zachodzącego słońca nawiązywał tematycznie do innych marynistycznych elementów prezentowanych pejzaży. Lubiła widok morza, różne jego odmiany. Nic dziwnego, że pod oknem z dala od komody przyczaił się pejzaż z białą żaglówką i pobielonym wapnem domem na nadbrzeżu. Jedynie ponad wiklinowym koszem z kilkoma zielonymi roślinami o długich, wąskich liściach, zawisł wizerunek trzech czarnoskórych kobiet. Ubrane w jaskrawe suknie, objęte oburącz w pasie, szeptały sobie na ucho nikomu nieznane tajemnice.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W salonie były miejsca siedzące dla nie więcej niż siedmiu osób. Nigdy też więcej się nie zapraszała. Trzy osoby mogły usiąść na kanapie i trzy na fotelach. Z siadania wyłączone było krzesło z niewielką poduszeczką i wyhaftowaną sentencją: MEN, COFFEE, CHOCOLATE – THE RICHER – THE BETTER. Najbliżsi przyjaciele znając jej zamiłowanie do czekolady o dużej zawartości kakao przed laty przynieśli w urodzinowym podarunku poduszeczkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Gdy goście omówili wszystkie bieżące tematy, mogli przejść do show-roomu wyposażonego w telewizor i muzyczny zestaw hi-fi. Ten pokój łączył living-room z kuchnią. W pokoju telewizyjnym miękka kanapa zachęcała do ułożenia się w mniej formalnej pozycji. W chłodniejsze dni można było dodatkowo przykryć się pomarańczową wełnianą chustą z dużymi oczkami. Na metalowym kufrze stojącym przed kanapą leżał program telewizyjny i kilka książek o charakterze przewodników biznesowych i psychologicznych. Obrazy w tej części domu przestawiały portrety chłopca, młodej dziewczyny oraz cztery tajemnicze głowy ułożone blisko siebie. Na ścianie odgradzającej kuchnię powiesiła dziecięcy obrazek z podpisami Daddy i Mommy narysowany na grubym kartonie, który przykleiła do deski pociągniętej bezbarwnym lakierem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Otoczona kwiatami, widokami morza, żaglówkami, kryształami, minerałami emanującymi dobrą energię, ludziom wyznaczała niewiele miejsca w swoim domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Rozpakowała się, przejrzała korespondencję, wypiła herbatę w swoim ulubionym kubku z małą literą „t” i poszła spać. Żałowała, że nie może przywitać się z Julio, który tradycyjnie był u Yordy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W poniedziałek już od siódmej rano była w laboratorium. Temat, nad którym pracował jej zespół był zbyt poważny, aby nawet najzdolniejszych ludzi można było zostawić dłużej bez nadzoru. W końcu to ona osobiście odpowiadała przed szefem Departamentu Rozwiązań Specjalnych, pułkownikiem Jeffem Quarry’m.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Prace posuwały się w dobrym tempie, jednak co i raz wyskakiwały nieprzewidziane trudności. Kilka kwestii trzeba było dopracować, zwłaszcza biokompatybilność. Za ich rozwiązanie bezpośrednio odpowiadali jej najzdolniejsi współpracownicy. Zaprosiła ich do gabinetu na krótką naradę. Pierwsza nadeszła Yordy, lubiła tę dziewczynę jak własną córkę. Gdy dowiedziała się, że obchodzi urodziny tego samego dnia co matka Yordy, uznała ten fakt za przyzwolenie niebios na otoczenie młodej asystentki opieką i wsparciem. Po chwili dołączył Andrew.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Moi drodzy, czytnik fal gamma źle je kwalifikuje i zbyt często powstają fałszywe alarmy – podzieliła się spostrzeżeniem zrodzonym po przejrzeniu wyników ostatnich badań.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Myślisz, Tamaro, że to wina czytnika? – zapytała Yordy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może trzeba dopracować charakterystykę filtru dla innych fal, nie mają one dla nas właściwie żadnego znaczenia, możemy też obciąć niższe częstotliwości w obrębie fal gamma. Jeżeli zawęzimy pasmo odczytu, powinny zniknąć fałszywe alarmy – głośno zastanawiał się Andrew. – A jak tam twój urlop w Meksyku, Tamaro?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jestem bardzo naenergetyzowana, bardzo. Piramidy to sprawiły – odpowiedziała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jeżeli ty jesteś naenergetyzowana, to chyba nie warto w ogóle wychodzić z laboratorium?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie będzie tak źle. Zmykajcie do roboty!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ledwie Tamara zdążyła się zapoznać z tym, co działo się podczas jej kilkudniowego meksykańskiego urlopu oraz poczynić ustalenia co do kierunku dalszych badań, a już dzwonił Jeff Quarry z Departamentu Rozwiązań Specjalnych:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jak pewnie wiesz, straciliśmy kolejny samolot.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, słyszałam o tym wypadku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Kiedy zakończycie prace? – zapytał Jeff.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Musimy zainstalować jeszcze trzy prototypy w mniej ruchliwych punktach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy wyniki z pięciu punktów wystarczą do napisania raportu końcowego? – upewniał się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Myślę, że tak. Punkty były bardzo obciążone, więc mamy dane z różnych sytuacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wracaj więc do laboratorium i pracuj ze swoimi ludźmi intensywnie. Bez przesady mogę powiedzieć, że świat czeka na wyniki waszej pracy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;SMS z kraju:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;MIMA! AMERYKAŃSKI SAMOLOT PASAŻERSKI W REJONIE POŁUDNIOWYCH STANÓW ZNIKNĄŁ Z POLA WIDZENIA RADARÓW. UWAŻAJ NA SIEBIE. MANIULA.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;SMS do kraju:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;NAJBEZPIECZNIEJ JEST SCHOWAĆ SIĘ PRZED BOMBĄ W LEJU PO POPRZEDNIEJ BOMBIE. BĄDŹ SPOKOJNA. MIMA&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Niezależnie od tego jak ważne zdarzenie miały miejsca w jakimkolwiek kraju, reszta świata ani na chwilę nie przestawała robić interesów. Wybór nowego papieża interesował wiele milionów ludzi na całym globie. Katarzyna wyobrażała sobie, że w powrotnej drodze gdzieś na środku Oceanu Atlantyckiego kapitan obwieści przez głośniki słynne:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Habemus papam!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na wypadek gdyby wybór miał nastąpić wcześniej, umówiła się, że Maniula powiadomi ją esemesem. Po dwóch pierwszych głosowaniach nad kaplicą sykstyńską uniósł się czarny dym. We wtorkowe południe miejscowego czasu wartko toczyła się sesja o badaniach nad układem endokannabinoidowym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna ciekawa informacji z Rzymu włączyła podczas wykładu komórkę, aby sprawdzić czy nie nadeszły nowe wiadomości. Komórka wydała krótki dźwięk sygnalizujący nadejście nowego esemesa. Maniula pisała: „Habemus papam, szczegółowe dane za pół godziny”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Ciekawe kto został wybrany – zastanawiała się Katarzyna i nie mogąc opanować emocji, pokazała wiadomość siedzącej obok Lizie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Polacco, si? – zapytała dziewczyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie wiadomo jeszcze – szeptem odpowiedziała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie zakłócaj obrad – skarcił ją Marek – nic by się nie stało, gdybyś włączyła komórkę po zakończeniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie martw się, mój drogi. Jeśli ktoś zapyta cię czy znasz tę osobę, która zaburzyła przebieg sesji odebraniem jednego esemesu o wyborze papieża, mów że pierwszy raz mnie widzisz. Ja też nie będę mówiła, że pokazałam Lizie wiadomość z komórki i dzięki temu twój wizerunek publiczny nie ucierpi. A może nikt nie zauważył jak nieroztropnie siadłeś dziś na wykładzie? – pocieszyła go Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Bóstwo wielbione przez Marka miało wielu wyznawców na kongresie, zwykle wcielało się w postać anglosaskiego VIP-a mającego do dyspozycji granty, miejsca w laboratoriach lub łamy czasopism naukowych wysoko punktowanych na liście filadelfijskiej. Młodzi wyznawcy biegali, uśmiechali się do nich przymilnie, głęboko wpatrywali w oczy, słuchali z podziwem, tworzyli kółka wielbicieli wokół cielesnych postaci swego boga.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na toczącym się kongresie najwyższą punktację w rankingu bóstw ucieleśnionych miał Ernesto Fiffin z Narodowego Instytutu Kardiologii w Kanadzie. Każdego dnia występował w oliwkowej marynarce, a poszczególne edycje ubioru odróżniały innej wielkości kratki i kolory prążków. Tembr głosu i mimika twarzy Ernesto wskazywały na chimeryczność charakteru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zgromadzeni wokół niego amigos składający się z przystojnych brunetów z zapałem rytmicznie kiwali głowami za każdą nieomal głoską wypowiadaną przez profesora Fiffina. Warto było potakiwać podczas niekończących się exposé Ernesto. Jedno skinienie jego palca dawało staż w słynnej klinice, ośrodku badawczym, znakomitym laboratorium, dopuszczało na łamy prestiżowych pism, w najgorszym razie pozwalało uzyskać grant na kongres zagraniczny. Monolog często się przeciągał, jednak nikt z mężczyzn nie odchodził od Ernesta, aby przywitać się z innym, zwykle nic nieznaczącym znajomym, przemykającym nieopodal.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kariera była bogiem bezwzględnym, wymagającym posłuszeństwa, ślepej wiary, odporności na wszystko inne co nią nie było. Była w boski sposób okrutna, a przez to niedostępna dla każdego człowieka, który nie zdecydował się zaprzedać jej bez reszty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ostatni dzień zjazdu charakteryzował się zwykle specyficznym rozproszeniem umysłów wykładowców i słuchaczy. Z tego też względu Katarzyna wyjeżdżała w dniu kończącym kongres. Wieczorem w przeddzień wyjazdu spakowała walizkę, starannie przeglądając kieszenie i wszystkie zakamarki garderoby w celu upewnienia się, że nie zadomowili się w nich nielegalni emigranci w postaci mrówek lub karaluchów. Każda sztuka ubrania trafiała do walizki dopiero po energicznym wytrząśnięciu. Wyniki inspekcji wypadły pomyślnie. Prawdopodobnie stworzenia zmieniły miejsce zakwaterowania. Podejrzewała, że nie odpowiadał im zapach farby drukarskiej, który zaczął się unosić w pomieszczeniu w miarę powiększania się sterty gazet w języku hiszpańskim.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pakowanie trwało kilka godzin i zostało zakończone tradycyjnym siłowym domykaniem dwóch połówek walizki, jak zawsze niechcących połączyć się w jedną całość. Po zmianie ułożenia niektórych przedmiotów&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;obie części zamka wreszcie zaskoczyły. Gadżety zjazdowe zawsze zajmowały sporą część bagażu. Przedstawiciele firm na stoiskach początkowo nie wiedząc jaka będzie frekwencja uczestników skąpo oferowali okolicznościowe wyroby. Gdy zbliżał się koniec obrad, a drobiazgów nie ubywało, rozpoczynało się hurtowe ich rozdawanie wśród odwiedzających. W rezultacie tej hojności wszyscy uczestnicy przypominali wielbłądy objuczone torbami, plecaczkami i reklamówkami. Po kongresowych korytarzach snuła się atmosfera pożegnań i rozstań.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Utartym zwyczajem Katarzyna nigdy nie korzystała z windy w dniu odjazdu na lotnisko, niezależnie od faktu, czy była to winda domowa czy hotelowa. Zbyt silnie na jej wyobraźnię działała wizja ugrzęźnięcia między piętrami, uciekającego samolotu i paru jeszcze innych niemiłych zdarzeń. Jednak tym razem ponaddwudziestokilogramowa walizka i ciężki plecak wykluczały schodzenie po schodach przez trzy piętra. W podręcznym plecaku jak zawsze miała upominki dla Maniuli i Macieja. Nigdy nie powierzała opiece przewoźników prezentów przeznaczonych dla rodziny. Myśl, że po powitaniu nie mogłaby wręczyć najcenniejszych upominków była nie do przyjęcia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nie mając wyboru wsiadła do windy i zjechała na parter oznaczony literami PB. Winda stanęła nieco poniżej poziomu podłogi. Próbowała wyszarpać bagaż z kabiny, ale bez rezultatu. Śniadanie w postaci jednego jabłka i wody mineralnej to za mało, aby podołać wyciągnięciu walizki z pułapki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Recepcjonista, wyczuwając szansę na napiwek, podskoczył do szamocącej się Katarzyny i pomógł uporać się z bagażem. Po sprawdzeniu stanu rachunków oddała klucz od pokoju i wymeldowała się z hotelu. Chłopak przywołał taksówkę i z zapałem umieścił walizkę w bagażniku. Został wynagrodzony banknotem, który rozjaśnił jego jeszcze przed chwilą senne oblicze. Napiwek dwadzieścia pesos otrzymany wczesnym rankiem zapowiadał całkiem dobry dzień, nawet gdyby w następnych godzinach już nic szczególnego się nie zdarzyło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podała dokumenty podróżne urzędnikowi za ladą Intercontinental Airlines. Stojący obok pracownik ochrony polecił otworzyć bagaż do kontroli. Obejrzał radio turystyczne, kilka sztuk garderoby, a następnie sięgnął do związanych gumką kilkunastu długopisów reklamowych. Ze zdziwionym spojrzeniem naciskał kolejne egzemplarze. Wyglądało na to, że pierwszy raz widział tak dużą kolekcję długopisów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To reklamowe egzemplarze, rozdawane na kongresie, z którego wracam. Są one pamiątką, wręczaną różnym osobom po powrocie – pracownik usłyszawszy wyjaśnienie odłożył wiązkę do walizki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po otrzymaniu karty pokładowej przeszła do handlowej części lotniska. We wszystkich sklepach na półkach stały rzędy butelek tequili, piętrzyły się stosy wielkich sombreros wyszywanych złotą nitką, wabiły kolekcje oryginalnych muszli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Porannym samolotem z Cancun do Houston podróżowało nie więcej niż trzydzieści osób. Lot przebiegał tak spokojnie, że nawet deklaracje graniczne udało się Katarzynie wypełnić bez pomyłek. Po wylądowaniu kolejka chętnych do spotkanie z władzą graniczną posuwała się dość szybko. Tu również rozstawieni co kilkanaście metrów pomocnicy strażników granic sprawdzali poprawność wypełnienia kwestionariuszy. Katarzynę skierowano do stanowiska numer trzydzieści jeden. Dyżurujący strażnik zapytał ją o cel odbytej podróży do Meksyku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jestem dziennikarzem naukowym z zakresu medycyny. W Cancun odbywał się kongres na temat wysokiego ciśnienia krwi. Będę pisała o tym dla polskich gazet lekarskich – wyrecytowała spokojnym tonem, nawet na trochę nie okazując zdziwienia zainteresowaniem amerykańskiego systemu ochrony granic&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;tematyką kongresu. Z nieznanych powodów władza graniczna zażądała tym razem przyłożenia wpierw lewego palca wskazującego do czerwonego czytnika, a potem prawego. Katarzyna szybko odkryła powód zmiany kolejności dokumentacji elektronicznej. DEMOK-RAJ wita się prawą, a mówi bye-bye machając lewą ręką. Innego racjonalnego powodu nie znajdowała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pogawędziwszy z władzą graniczną pognała po walizkę, która kręciła się już jako jedna z ostatnich na taśmie. Zdenerwowana, nie zdejmując z ramion plecaka, złapała walizkę z taśmy i zgrabnym ruchem umieściła ją na swojej prawej stopie. Zacisnęła zęby i powiedziała sobie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Mogę iść, więc idę dalej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Celnik odbierający druczek upewniał się, czy Katarzyna nie przewozi niedozwolonych przedmiotów i żywych stworzeń wymienionych w deklaracji. Właściwie nie była pewna. „Może wiozę jakąś mrówkę, nielegalną emigrantkę, ale czy mrówka to insekt? Na pewno nie mam żywego węża przy sobie wymienionego w druczku. Nawet chyba nie mam węża w kieszeni, ale co do mrówki, to pod przysięga bym nie zeznała. Skoro jednak nie kazano przysięgać, to można było zaryzykować:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Niczego niedozwolonego nie przewożę – wyznała bez zbędnych wahań z pryncypialną szczerością.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę przechodzić dalej – zadecydował celnik.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może pani przekazać tu swój bagaż – dodał wskazując na sporych rozmiarów skrzynię, która połykała walizki ustawiane na przesuwającej się taśmie. Katarzyna chętnie pozbyła się ciężaru i pobiegła dalej długimi korytarzami, które zdawały się nie mieć końca. Wkrótce okazało się, że czeka ją zmiana terminalu i pobranie nowych kart pokładowych u kolejnego przewoźnika. Nawet nie błądząc zbytnio odnalazła linie przewożące podróżnych do Europy. Pani Naziemna tradycyjnie poprosiła o bilet i paszport.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę oto mój paszport, natomiast bilet mam elektroniczny. Znajdzie go pani w swoim komputerze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę o bilet, który dostała pani w Cancun oraz pokwitowanie nadania bagażu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chyba nie rozumiemy się... bagaż już nadałam, a bilet mam elektroniczny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przecież musi pani mieć pokwitowanie, że nadała bagaż.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie mam żadnego dokumentu potwierdzającego, zabrano ode mnie bagaż na tym lotnisku po kontroli celnej i skierowano po karty pokładowe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jakim sposobem nadała pani walizkę, nie otrzymując pokwitowania? – zdumiała się Pani Naziemna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Droga pani, ja jestem osobą podróżującą. Ci, którzy przyjęli ode mnie bagaż są w pracy. Skłonna jestem podejrzewać, że wiedzieli co robią. Czy dopuszcza pani możliwość, że naruszyli procedury?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No tak... no tak... ale jak pani odbierze swoją walizkę w Warszawie? – zatroskała się Pani Naziemna, zmieniając nieco temat.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pani tak bardzo troszczy się o mnie, że porusza mnie to do głębi. Więc wyjaśnię dlaczego nie podzielam tej troski: po pierwsze mam bagaż wysoko ubezpieczony, a po drugie nikt w Warszawie nie będzie ze mną konwersował po angielsku. Zapewniam panią, że dam sobie radę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W tej chwili Katarzyna przypomniała sobie, że ma jeszcze w kieszeni opakowanie kartonowe, do którego włożono jej kartę pokładową w Cancun. Trochę je sfatygowała, bo potrzebowała czystej kartki do zapisania kilku złotych myśli. Niezależnie od stopnia zużycia i zagryzmolenia istniał materialny dowód nadania nieszczęsnego bagażu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy to opakowanie jest dowodem nadania bagażu i właśnie je chciała pani zobaczyć? Widzę na jego odwrocie jakąś nalepkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, właśnie o tę część dokumentacji mi chodzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna pokonywała tor przeszkód ze zdejmowaniem butów, oddawaniem bagażu podręcznego, odpinaniem zegarka, odszukiwaniem komórki uwięźniętej w zakamarkach kieszeni, niezmiennie uśmiechając się z zapałem do umundurowanych urzędników rozstawionych na kolejnych punktach kontrolnych. Niespodziewanie piąta z kolei osoba powiedziała:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę uważać, tu zaczynają się schody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To widzę, ale co mam pani pokazać? Paszport? Bilet? Kartę pokładową?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie, nic – odparła kobieta z uśmiechem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Niemożliwe... na pewno coś muszę pani pokazać albo z czegoś się rozebrać... – dociekała Katarzyna. Naprawdę mogę iść dalej w butach i skarpetkach, że o majtkach nie wspomnę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie musi pani niczego zdejmować. Moja praca polega na tym, że wskazuję podróżnym, że tu zaczynają się schody ruchome prowadzące na górny poziom terminalu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jest pani najmilszą osobą na tym lotnisku, która nic od mnie nie chce i jeszcze coś samorzutnie ułatwia. Rewelacja niespotkana do tej pory w całym porcie lotniczym Houston International – podsumowała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wjechała na pierwsze piętro i odszukała bramkę, z której przyjmowano podróżnych do Amsterdamu. Na fotelach siedziała już spora grupa oczekujących. Niektórzy czytali gazety, inni popijali kawę w pobliskim barze albo przyglądali się współtowarzyszom podróży.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Co chwilę z głośników nadawano komunikaty o zasadach bezpieczeństwa. Ostrzegano przed nieznajomymi osobami, zalecano rozglądanie się wokół oraz natychmiastowe meldowanie odpowiednim służbom swoich podejrzeń. Na liście podejrzanych według informacji podawanych przez głośnik znajdowały się nie tylko osoby proszące o potrzymanie paczki czy bagażu, co wydawało się dość oczywiste, ale także opowiadające głupie dowcipy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podróż do Amsterdamu, jak każda zbliżająca wędrowca do domu, trwała krócej. Parę rund z posiłkami, muzyką ze słuchawek, kilka prób drzemki, wypraw po napoje i zanim Katarzyna przemyślała parę spraw, samolot wylądował na Schiphol.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przemierzała puste korytarze lotniska, poszukując bramki przyjmującej pasażerów do Warszawy. Po kwadransie odnalazła właściwą poczekalnię. Większość podróżnych przesiadała się z Chicago i leciała na krótkie wakacje do domu. Spracowane sylwetki, dłonie, twarze wskazywały, że nie powracali z wakacyjnego nieróbstwa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Patrząc na kilkoro młodych ludzi siedzących na podłodze pod ścianą poczekalni, niespodziewanie przypomniała sobie dwie postacie bezdomnych z dworca centralnego napotkane podczas kupowania biletów. „Kim mógł być ten mężczyzna? Dlaczego kogoś mi przypominał? Do licha, nie będę na lotnisku w Amsterdamie roztrząsała wizerunku bezdomnego z Warszawy”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 465.7pt;" valign="top" width="621"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.washingtonpost.com/"&gt;&lt;span style="color: windowtext;" lang="EN-US"&gt;www.washingtonpost.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;The Washington Post, wg Johna Mintz’a i Sary   Kehulani&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nawet w poduszce może być bomba!!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Al-Quaida może umieszczać ładunki   wybuchowe również w płaszczach i zabawkach!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pracownicy kontroli   bezpieczeństwa na lotniskach są wyczuleni na podejrzane poduszki, płaszcze, a   nawet wypchane zwierzęta, po tym jak wywiad amerykański ogłosił, że Al-Quaida   szkoli swoich pracowników w przekształcaniu przedmiotów codziennego użytku w   bomby za pomocą bawełny strzelniczej, zwanej też nitrocelulozą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838739"&gt;Rozdział 9: Znowu na Schiphol&lt;/a&gt; &lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W poniedziałek doktor Czerska już od ósmej siedziała w gabinecie i przyjmowała pacjentów. Nieobecność w klinice spowodowana wyjazdem na kongres wymagała szybkiego nadrobienia powstałych zaległości. Po załatwieniu kolejnej przeziębionej osoby wyszła do recepcji po pieczątkę, aby przystawić ją na druku wystawionego przed chwilą zwolnienia lekarskiego. Przy kontuarze stała sąsiadka, której niedawno wydawała receptę. Spojrzała na twarz kobiety z zamiarem przywitania się. Maria Moracz-Bednarek podniosła głowę. Nagle Katarzynie wydało się jej, że ma przed oczami widok zapamiętany gdzieś indziej niż w najbliższym sąsiedztwie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;„Spojrzenie sąsiadki i tego bezdomnego na dworcu! To przecież Antek Bednarek! A może tylko ktoś podobny... Nie, to Antek, pamiętam go od małego! A jeśli się mylę? W końcu widziałam go tylko przez chwilę... Czy mogę matce robić nadzieję... Czy powinnam zostawić sprawy naturalnemu biegowi... A może dwa ciała leżące na rabacie to Antek z tą kobietą? Czy moje interwencje powinny dotyczyć tylko spraw poruszanych w gabinecie, czy wychodzić daleko poza cztery ściany, w których rozmawiam z pacjentami? Gdzie są granice moich obowiązków?”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nie znała odpowiedzi na to pytanie ani nikogo, kto mógłby jej pomóc rozwikłać dylemat. Była sama, jedynie w towarzystwie swoich problemów, które wlokły się za nią niczym nie dający się odczepić cień.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna nigdy nie przepadała za klimatem Dnia Matki. Krajowa wersja obchodów zawsze wydawała się nazbyt łzawa, mdła i nadmiernie patriotyczna. Niezłomna matka Polka na barykadach nie odpowiadała wizerunkom, które przechowywała w czułych zakamarkach wyobraźni. Jednak amerykański tekst, który nadesłała Tamara w związku z tym świętem, obchodzonym w Ameryce kilka dni wcześniej, bardzo przypadł jej do gustu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Macieju, posłuchaj co przysłała mi Tamara – przywołała męża Katarzyna i zaczęła czytać: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Co czyni matkę dobrą?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span class="Znakiprzypiswdolnych"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt; &lt;a style="" href="#_ftn7" name="_ftnref7" title=""&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="Znakiprzypiswdolnych"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[7]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Co czyni kobietę matką? Jej cierpliwość? zdolność do współczucia? do niańczenia dziecka? gotowania mu obiadów, przyszycia guzika do bluzy? czy to wszystko razem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;A może serce, które niepokoi się, gdy dziecko idąc pierwszy raz do szkoły, znika na horyzoncie ulicy? Czy raczej zdolność do zrywania się o drugiej w nocy, aby położyć rękę na ramieniu dziecka śpiącego w łóżeczku?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Czy też potrzeba biegnięcia, gdziekolwiek by się znajdowała, na wiadomość o pożarze w szkole, strzelaninie, wypadku samochodowym, po to aby przytulić swoje dziecko?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;To są życzenia dla wszystkich mam, które wyjaśniły swoim dzieciom skąd się wzięły i dla tych, które chciały to zrobić, ale nie potrafiły. Także dla tych, które czytały książki tylko dwa razy w roku i dla takich, które czytały książki codziennie i po wielokroć, gdy tylko usłyszały „Jeszcze raz przeczytaj mi, mamo” i dla tych, które nie mogły czytać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dla tych, które zdesperowane dały klapsa swemu dziecku w sklepie spożywczym, a potem kupiły lody przed obiadem. To jest dla wszystkich matek, które nauczyły swoje córki wiązać sznurowadła przed pójściem do szkoły i dla tych, które wybrały buty na rzepy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Także dla tych, które zagryzały wargi do krwi, gdy ich czternastoletnia córka ufarbowała włosy na zielono. Jest to dla tych matek, których dziecko zamknęło się w łazience i nie mogło przestać płakać. Też dla tych, które przychodziły do pracy ze śladami dziecięcego jedzenia na ubraniu przeznaczonym wyłącznie do pracy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Także dla tych matek, które uczyły swoich synów gotować i dla tych, które pokazywały swoim córkom jak podnosić się z upadków. Jest to dla kobiet, które natychmiast odwracały głowę, gdy tylko jakiś głosik zawołał w supermarkecie „mamo!”, nawet gdy ich własne dziecko było w domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyTextIndent2"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jest to dla mam, które kładły pluszowego misia na poduszce. Jest to także dla tych matek, którym nie udały się dzieci i nie znajdują słów wyjaśnienia dlaczego tak się stało. Jest to dla mam, które dały dzieciom życie w nadziei, że będą one miały lepszy los niż ten, który jest udziałem matek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Także dla tych kobiet, które zostały matkami w inny sposób i wychowały dzieci jak swoje własne. To jest dla mam, które wysłały swojego syna do szkoły z bolącym brzuchem, tylko po to, aby za godzinę usłyszeć telefon od szkolnej pielęgniarki proszącej o odebranie dziecka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;To jest dla młodych matek, którym zdawało się, że ucieka im kariera, i dla matek dojrzałych, dla pracujących i pozostających w domu, rodzonych i adopcyjnych, mających pieniądze i bez pieniędzy. Dla wszystkich matek na całym świecie”.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W miarę czytania Maciej wyglądał na coraz bardziej rozczarowanego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No i co powiesz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– E, tam... to jest... dla samotnych matek. A gdzie jest ojciec?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może masz rację, że brak ojca jest zbyt wyraźny. Zaraz to uzupełnimy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– W jaki sposób?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Napiszę autorski tekst o ojcu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Potrafiłabyś wczuć się w rolę mężczyzny?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Za godzinę się dowiesz, na ile to mi się uda.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna zasiała do komputera i wyobrażała sobie kolejne smutki i radości, jakie mogą być udziałem ojców na całym świecie. Po dwóch godzinach zawołała:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Posłuchaj, co napisałam!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Dla Ojców&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Co czyni ojca dobrym? Co czyni mężczyznę ojcem? Jego zdolność do poczęcia dziecka? do noszenia malucha na barana? do grania z nim w piłkę? Czy to wszystko razem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;A może jego męskie serce niełatwo ulegające wzruszeniom na widok pierwszych kroków dziecka? Czy podrzucanie do góry dziecka zaraz po przyjściu z pracy nawet bez zdejmowania płaszcza? Czy raczej wsłuchiwanie się w wesoły śmiech wirującego pod sufitem syna i wpadającego w kochające ramiona ojca?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;A może potrzeba niepokazywania po sobie jak jest wzruszony, gdy dziecko nie pozwala mu wyjść do pracy?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;To są życzenia dla wszystkich ojców: tych, którzy zawsze chcieli nimi być i tych, którzy zostali zaskoczeni wiadomością o ojcostwie, a także tych, którzy nigdy się nie dowiedzieli, że są ojcami. Też dla tych, którzy nie uwierzyli w wiadomość o swoim ojcostwie i dla tych, którzy uwierzyli w nią po latach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jest to dla ojców, którzy czytali dzieciom na dobranoc ulubione książki nie tylko o rycerzach, lecz także „Małą Księżniczkę” i byli wzruszeni jej losem. Jest to dla tych ojców, którzy dawali klapsy swoim dzieciom i dla tych, którym nigdy tak myśl nie przyszła do głowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Są to życzenia dla ojców, którzy zaprowadzili dziecko pierwszy raz do przedszkola, ponieważ ich żona sądziła, że są ważniejsze sprawy w życiu. Są też dla ojców, którzy nie byli nigdy na żadnym przedstawieniu, w którym występowało ich dziecka i dla tych, którzy najgłośniej bili brawo po występach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dla tych, którzy uczyli swoich synów kopać piłkę, a córki prowadzić samochód. A także dla tych, którzy nie zauważyli jak szybko dzieci rosną i dla tych, którzy odmierzali co rok wzrost swoich dzieci na framudze drzwi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Są też dla tych ojców, którzy zawsze spóźniali się po odbiór dziecka ze szkoły i tych, którzy odbierali na czas. Są to życzenia dla ojców, którzy traktując jak własne, wychowali dzieci innych osób. Dla tych, którzy wracali do domu zawsze trzeźwi i nie mających w tym zakresie większych sukcesów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;A także dla tych, którzy kupili swoim synom pierwszy scyzoryk szwajcarski i dla tych, którzy uczyli córki obsługi komputera. Dla tych, którzy obsypywali swoje dzieci pieniędzmi i tych, którzy tego nie robili.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Są to życzenia dla wszystkich mężczyzn, którzy dzielili z kobietami trud, radość i dumę wychowania ich dzieci, bo były to zawsze ich wspólne losy, a także dla tych, którym nie było dane towarzyszyć kobietom. Dla wszystkich mężczyzn, którzy poczuli choć przez chwilę inny niż macierzyństwo, nieznany kobietom – smak ojcostwa.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ledwie Katarzyna zdążyła nadrobić bieżące zaległości, a już musiała się pakować do następnego wyjazdu. Coraz dłuższe majowe dni minęły szybko wśród przygotowań do transatlantyckiej podróży. Zawsze była przekonana, że na lotnisku najciekawsi byli ludzie, których niezmiennie lubiła obserwować podczas podróży. Tym razem uwagę otoczenia przykuwały zwierzęta. Procedury odprawiania kilkorga szczeniaków, bardzo rasowych i zapewne medalowych, zajęły pracownikom linii lotniczych sporo czasu. Zwierzęta przywieziono na lotnisko w sporych plastikowych kontenerach, z licznym otworami i długimi rączkami umożliwiającymi transport. Personel z ożywieniem omawiał szczegóły odprawy szczeniaków, co chwilę zerkając do obszernych kwestionariuszy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pewnie zastanawiają się, czy ich niebezpieczne narzędzia, czyli ostre kły i pazury, są przycięte odpowiednio do wymogów bezpieczeństwa – zauważył Maciej. Jeżeli normy są przekroczone, to dokonają ekstrakcji kłów i skrócenia szponów, a potem wrzucą szczątki do pojemnika przeznaczonego na konfiskowane przedmioty – ponuro prorokował Maciej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A może roztrząsają kwestię, czy zwierzę to pasażer czy bagaż? – zastanawiała się głośno Katarzyna. Psy chyba oszalałyby z niepokoju, gdyby wstawiono je na taśmę z walizami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po dłuższej dyskusji i przejrzeniu dokumentów przystąpiono do odprawiania szczeniaków. Kontenery opatrzono nalepkami LIVE ANIMALS, oznaczono strzałkami wskazującymi gdzie zwierzęta mają łby, a gdzie łapy, a następnie nadano na taśmę transportową. Pracownicy ze zdwojoną energią zajęli się pasażerami, nadrabiając zaległości powstałe w wyniku nietypowej odprawy psiaków. Zwierzęta zaś odjeżdżały w siną dal, cicho skowycząc.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Poczekalnia przed bramką przyjmującą na lot do Amsterdamu zapełniała się powoli pasażerami. Wyróżniała się grupa mężczyzn łudząco do siebie podobnych, tyle że namnożonych w liczbie kilkudziesięciu okazów. „Ciekawe gdzie oni jadą? Pewnie to zorganizowany przez energicznego pośrednika pracy najazd Hunów na unijny rynek pracy” – pomyślała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Poszczególne egzemplarze najeźdźców z fryzurą na łysą pałę nawoływały się nawzajem, co chwilę wybuchając salwami głośnego śmiechu. Podgolone czaszki bez przerwy odwracały się na wszystkie strony, poszukując znajomych. W bramce bezpieczeństwa dzwonili dużymi metalowymi klamrami przy paskach opinających solidnie zaokrąglone brzuchy. Cofnięty przez strażników facet zdejmował pasek i przechodził, podtrzymując gacie opadające na granatowe trampki. Ponad beżowymi portkami, pozbawionymi paska, wiła się niegdyś bordowa koszula, prana w środkach nie gwarantujących trwałości kolorów. Żona odprawianego chyba nie oglądała reklam o tym, jakie środki zapewniają kolor czarny, a po dłuższym używaniu nawet czarniejszy. I od razu było to widać po jej mężu. Gość przechodził dalej, zakładał pasek, podciągał portki ku górze i z zadowoleniem wołał do koleżków:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Głupie typy, czepiajom sie o byle klamre.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po wejściu na pokład samolotu panisko zaraz testował wytrzymałość konstrukcji fotela, kilkakrotnie opadając na siedzenie z siłą wodospadu ważącego nie mniej niż setkę. Miał apetyt, pragnienie i poczucie władzy nad personelem pokładowym. Co kwadrans naciskał klawisz przywołując stewardesę i wydając dyspozycję:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jeszcze raz sandwicza proszę! – typ nie jadał już kanapek, to było oczywiste.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Colę, wodę, kawę, herbatę!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wodę z lodem, za mało lodu, za dużo lodu! – podgolony Hun wiedział jak być panem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Komendy padałyby bez końca, ale szczęśliwie kapitan polecił załodze, aby zajęła swoje miejsca, bo samolot podchodzi do lądowania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Lotnisko Schiphol miało zaletę niespotykaną nigdzie indziej. Nadawane przez głośniki komunikaty można było zrozumieć. Spiker wiedział z jakiej odległości mówić do mikrofonu, dzięki czemu dźwięk był czysty. Z głośników wszystkich innych portów lotniczych na całym świecie wydobywało się dudnienie, sapanie, bełkotanie, rzężenie i inne nienazwane efekty dźwiękowe. Język komunikatu nie miał żadnego znaczenia. Polski był równie niezrozumiały w wydaniu mikrofonowym co islandzki lub staro-cerkiewno-słowiański. Po długich korytarzach lotniska co chwilę odbijały się echem komunikaty nawołujące zaginionych pasażerów. Ludzkość miota się we wszystkich możliwych kierunkach. Przemieszczano się z Abidżanu do Oslo, z Paryża do Nowego Jorku, z Kijowa do Caracas. Zdawało się, że nie ma takich dwóch miast, między którymi nie podróżowałby ktoś wśród kłopotów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nauczona doświadczeniami z poprzednich podróży Katarzyna sprawdziła numery bramek, bording time i zaopatrzona w plan Schiphol energicznie przemierzała amsterdamskie lotnisko. Odprawa do San Francisco odbywała się przy G12. Po dotarciu na miejsce ustawiła się w kolejce. Po kilkunastu minutach powolnego przesuwania się stanęła przed stewardesami. „O kurczę, po prawej stoi ta sama co odprawiała mnie do Houston. Ale heca! Tym razem nie dam się speszyć” – postanowiła hardo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam, my chyba już się spotkałyśmy – zaczęła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pani Naziemna niezmiennie badawczo spoglądała na pasażerkę, nie wdając się w pogaduszkę. Katarzyna nieomal fizycznie poczuła na sobie jej dziwne spojrzenie. Postanowiła wytrzymać jego ciężar. Patrzyła prosto w uśmiechnięte oczy. „Nie myśl sobie, że mnie, starego doktora, speszysz, nie myśl sobie – powtarzała.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dziękuję pani, proszę przechodzić dalej – wyrecytowała stewardesa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– I ja dziękuję – odpowiedziała Katarzyna. „Dlaczego ona tak na mnie patrzy? Zaraz, zaraz, ona ani razu nie mrugnęła. Dziwne... Pewnie jeszcze jedna nowomodna sztuczka, jakiś guru od kontroli wymyślił, że wtedy wygląda się groźniej. Z drugiej strony ile człowiek potrafi wytrzymać bez mrugania? Ale dlaczego właściwie ona nie mruga? Do licha z Panią Naziemną, niech robi co chce. Jeśli nie mam większych zmartwień, to już dobrze” – powiedziała sobie i rozglądając się, oceniała z kim przyjdzie jej podróżować.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tego dnia stewardesy wyjątkowo energicznie i sprawnie odprawiały podróżnych. Kolejka przesuwała się szybko i już po godzinie wszyscy rozlokowywali się na pokładzie boeinga lśniącego świeżością. Nowe granatowo–niebieskie fotele podobały się Katarzynie. W oparciach poprzedzającego rzędu siedzeń umieszczono malutkie ekrany telewizorów pokładowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W bogatym menu rozrywek oferowano muzykę, filmy lub gry zręcznościowe. Katarzyna wybrała kanał muzyczny z przebojami lat studenckich. W miarę słuchania duch jej młodniał z minuty na minutę, ciało zaś pożywiało się strawą lotniczą. Potrawy wyszczególnione w karcie sprawiały złudne wrażenie luksusu. Jednak dokładny opis podanego posiłku powinien brzmieć: łosoś wybitnie przesolony, wołowina nadmiernie doprawiona curry, ciastko sztucznie puszyste, sok pomarańczowy niezdrowo przesłodzony. Tylko whisky była taka, jak powinna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podróżni nie wyglądali na specjalnie wybrednych i podane jedzenie wchłaniali z nieobecnym wzrokiem, utkwionym w ekranach osobistych telewizorów. Każda z osób przebywała w innym świecie. Twarze były uśmiechnięte, zamyślone, zatroskane, a wszystkie nie z tej ziemi. Niektórzy przez dłuższy czas skupiali się na poznawaniu działania pilota obsługującego program telewizyjny. Konstruktor urządzenia wyraźnie był pewien, że wszyscy przyszli użytkownicy będą co najmniej uzdolnionymi absolwentami politechniki. Katarzyna dopiero na wysokości Grenlandii rozgryzła zasady sterowania urządzenia. Odłożyła jednak pilota na swoje miejsce, bo ciekawsze widoki rozciągały się za oknem. W bezchmurnej atmosferze pyszniły się niecodzienną urodą lodowe góry. Majestatyczne, samotne, groźne pociągały surowym urokiem. Grenlandia wyglądała jak ziemia zapomniana przez Boga i ludzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W miarę upływu czasu podróżni wstawali z foteli, spacerowali, niektórzy wykonywali ćwiczenia poprawiające krążenie krwi w nogach. Chwilami pokład samolotu przypominał wesołą wycieczkę zakładową po paru kielichach, wypędzoną na lekcję gimnastyki przez groźnego pana od wuefu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na ekranie telewizora wyświetlono komunikat: jesteśmy nad Queen Elizabeth Island, prędkość samolotu wynosi &lt;st1:metricconverter productid="926 km/h" st="on"&gt;926 km/h&lt;/st1:metricconverter&gt;, temperatura na zewnątrz minus 43&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C, do końca lotu zostało 4 godziny i 29 minut, czas europejski 18.20, czas w miejscu przylotu 9.20.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Wyspa Królowej Elżbiety, ciekawe że wcześniej nic nie słyszałam o tej części świata” – pomyślała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Cztery godziny minęły szybko i podróżni powoli wyciągali bagaże, ustawiając się w kolejce do wyjścia. Pokład wyglądał jak gdyby przeszło się po nim stado słoni azjatyckich, wdeptując w podłogę jednorazowe kubki do napojów, wczorajsze wydania „Financial Times”, opakowania po jogurtach i papierki po cukierkach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pogranicznik zadał rutynowe pytanie o cel wizyty i usłyszawszy od Katarzyny, że jest nim kongres medyczny przystąpił do dalszych procedur. W San Francisco zalecano przykładanie palca wskazującego lewej dłoni do skanera linii papilarnych. Pracownik lotniska niezadowolony ze stopnia przylegania palca do czytnika docisnął go do podłoża swoją ręką, ubraną w zieloną gumową rękawiczkę wielokrotnego kontaktu ze skórą podróżnych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Co za niesympatyczne wrażenie dotyku tej ohydnej gumy! Wolałabym białą rękawiczkę z bawełny Pani Naziemnej z Amsterdamu, ale widać co kraj to obyczaj” – pomyślała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wyszła przed budynek lotniska, rozglądając się za środkami komunikacji miejskiej. Wszystkie formy taniego transportu publicznego do centrum były dziwnie ukryte. Jedyne co rzucało się w oczy, to rząd prywatnych taksówek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kierowca o azjatyckich rysach, nie ulegając żadnym negocjacyjnym naciskom, zgodził się dowieźć turystkę pod wskazany adres za trzydzieści osiem dolarów. Taksówka przypominała model produkowany na Żeraniu w latach osiemdziesiątych. Po trzech kwadransach byli przed hotelem „Super Inn” na 182 Polk Street. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 465.7pt;" valign="top" width="621"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Internetowy dziennik Polskiej Agencji Prasowej, dział katastrof i   wypadków na świecie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;14.08.2005.   Boeing 737 cypryjskich linii lotniczych rozbił się w pobliżu Aten. Zginęły   wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie:115 pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i   sześciu członków załogi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;23.08.2005.   Cztery osoby zginęły we wtorek w katastrofie małego jednosilnikowego   samolotu, który rozbił się na południu Szwajcarii, w pobliżu alpejskiej   przełęczy Simplon. Świadkowie mówią, że samolot wpadł w korkociąg i runął na   ziemię. Warunki pogodowe były w tym czasie dobre. „Mogę potwierdzić śmierć   czterech osób. Nikt nie przeżył katastrofy” – powiedział rzecznik policji   kantonu Valais Vincent Favre. Tożsamości ofiar jeszcze nie ustalono. Nie   wiadomo też skąd i dokąd leciał samolot.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;24.08.2005.   Boeing 737, na pokładzie którego znajdowało się 93 pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i 7   członków załogi, rozbił się podczas próby awaryjnego lądowania około &lt;st1:metricconverter productid="5 kilometr￳w" st="on"&gt;5 kilometrów&lt;/st1:metricconverter&gt; od   miasta Pucallpa na północny wschód od stolicy kraju, Limy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;05.09.2005.   Boeing 737-200 indonezyjskich linii lotniczych Mandala ze 116 osobami na   pokładzie rozbił się tuż po starcie z miasta Medan na Sumatrze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838740"&gt;Rozdział 10: Noce w San Francisco&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Budynek hotelu, mimo iż parterowy, zapewniał przyzwoity standard. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Oznaczało to, że pokój był umeblowany porządnie, a łazienka jawiła się jako tradycyjny zbiór pułapek z zakresu hydrauliki i mechaniki w wydaniu amerykańskim, nieco różniący się od zagadek europejskich już przez Katarzynę w dużym stopniu rozwiązanych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Uruchamianie wypływu wody odbywało się za pomocą dwóch kolistych tarcz, które w zależności od wzajemnego ustawienia regulowały przepływ wody przez kran lub przez prysznic. Początkowo wskutek nieznajomości działania tej dziwnej konstrukcji Katarzyna polewała stopy wrzątkiem lecącym z kranu, a plecy lodowatą wodą z prysznica.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Hydroterapia w stylu amerykańskim zapewniła pobieżne odświeżenie się po podróży i znaczne ożywienie umysłowe. Po wyjściu z kąpieli dla utrzymania sprawności intelektualnej na wysokim poziomie zaparzyła duży dzbanek kawy i ułożyła się przed telewizorem ustawionym na regale.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Telewizyjny obraz Ameryki jawił się jako nieprzerwany łańcuch przemocy, napaści, strzelaniny, alarmów i innych gwałtownych zdarzeń. Wszystko jednak kończyło się dobrze dzięki niezliczonej armii profesjonalistów wkraczających z determinacją w odpowiednim momencie. Niekończący się zapis czynów kryminalnych uchwyconych przez wszędobylskie kamery telewizyjne były w stanie przerwać jedynie reklamy. Dziarski głos zalecał widzowi: &lt;i style=""&gt;Zapytaj swojego doktora, czy wie, że powinien zapisać ci... walerianę zmieszaną z rosą poranną?&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wszyscy mieli bardzo dużo do powiedzenia na temat tego, co pacjent powinien dostać, a jedynym niezorientowanym był lekarz. Wykonywanie zawodu wyuczonego w następstwie decyzji, która lekkomyślnie wpadła do młodzieńczej głowy Katarzyny należało w tym kraju do zajęć przyjemnych. Wystarczyło słuchać co życzył sobie pacjent i wszyscy byli zdrowi, a nawet szczęśliwi. Różnica jaka jawiła się między uprawianiem medycyny w Polsce i Ameryce polegała na tym, że wydanie krajowe wymagało zadowolenia przede wszystkim płatnika usług ubezpieczalnianych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Usnęła bliska przekonania, że już jest nieźle przeszkolona w najnowszej medycynie amerykańskiej i prawie wcielona do dzielnej armii, która zawsze spieszyła potrzebującym ze świeżą dostawą demokracji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Śniło się jej, że pracuje w dziale wysyłkowym firmy niejakiego Georgella Brainwashera, który dawał jej lekcje amerykańskiego spojrzenia na życie, będące niekończącym się łańcuchem relacji typu kupno-sprzedaż. Georgellowi wiodło się różnie, ale nigdy nie narzekał. Nie wiedział do czego mogłoby przydać się biadolenie. Mimo naprawdę szczerych wysiłków nie mógł zrozumieć takiego podejścia do życia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jeśli czegoś brakuje, to trzeba to zdobyć, chyba jasne. Dlaczego ludzie ciągle jęczą, zamiast brać się do roboty? – rzucił Georgell na porannym spotkaniu załogi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;– A jeśli ludzie tęsknią za czymś, co nie istnieje? – zapytała prowadząca zebranie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To trzeba wyprodukować złudzenia i sprzedawać je tak jak każdą inną rzecz – odpowiedział. Nie od razu pojęto ideę, ale starego to nie zdziwiło. Prawdziwą pociechę znalazł dopiero w córce, wprawdzie drugorodnej, ale z czasem ulubionej. Na cześć ustroju, który wyniósł go do wysokich godności korporacyjnych i nielichego majątku, nazwał córkę Demokracją. W domu wołano na nią Demi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ulubiona latorośl Georgella od najmłodszych lat wyróżniała się spośród rodzeństwa. Brata, wprawdzie pierworodnego syna Brainwasherów, przeskoczyła o głowę już w trzeciej klasie. Nie dość tego, że rosła szybko, to od najmłodszych lat miała fantastyczny zmysł do robienia interesów. Prowadziła je chytrze, sprawnie i bez najmniejszych skrupułów. Sprzedałaby rodzoną matkę i własnego ojca, byle tylko zdobyć &lt;i style=""&gt;cash&lt;/i&gt;. Gdy ukończyła stosowne szkoły, została przyjęta na praktykę do tatusiowej firmy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wyniki raportów o przebiegu praktyki niezwykle ucieszyły starego. Czarno na białym potwierdziło się, że Demi najlepiej wypadała w działach sprzedaży. Co więcej, opracowała kilka istotnych udogodnień technologicznych. Przede wszystkim wystandaryzowała złudzenia, dzięki czemu można je było wytwarzać w dużych ilościach. Pomysł ten fantastycznie podniósł moce przerobowe rodzinnej firmy. Nikt nie tracił czasu na produkcję indywidualnych mrzonek. Wystandaryzowane były o wiele łatwiejsze do pakowania i dystrybucji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Demi zaproponowała też kilka ciekawych ulepszeń w zakresie nazewnictwa: ZDROWE ZŁUDZENIA, a dla wybrednych ZŁUDZENIA W 100% NATURALNE. To był hit tego pamiętnego sezonu 1993 roku, gdy Demi odbywała praktykę w Europie. Nie do końca ustalono, czy miejsce pobytu Demokracji nazywało się Europą Środkową czy Wschodnią. Wiedziano tylko, że gdzieś w tamtej części świata ubiła świetny interes.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;ZDROWE ZŁUDZENIA Z DOSTAWĄ DO DOMU – powtarzał z dumą ojciec. To jest nasz najlepszy produkt! Demokracja dopracowała do perfekcji kilkakrotną dostawę świeżych zestawów do domu każdego dnia. Dostarczała swój eksportowy produkt do milionów gospodarstw na całym świecie w systemie kablowym. Infrastruktura miała fantastyczne moce przerobowe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tylko nasze złudzenia! Najlepsze, uniwersalne, dla każdego człowieka, dla każdego narodu – nawoływała bez wytchnienia od rana do wieczora panna Demokracja we wszystkich mediach. Czasami, aby nie zanudzić odbiorców, dopuszczano najmłodszą Siostrę Procedurę, zwaną po domowemu Proce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dzięki nowym metodom produkcji firma Brainwasherów rosła w siłę i potęgę z dnia na dzień. Georgell lubił patrzeć na poranne raporty. Słupki każdego miesiąca były coraz wyższe. „A co będzie jak skończy się skala? – zmartwił się pewnego poranka, gdy sprzedaż tego co nie istniało w rzeczywistości skoczyła do góry o tysiąc procent. – A jak omotamy wszystkich na całym świecie? Chyba nie pójdę na emeryturę! Do cholery! Trzeba wzmóc poszukiwania w przestrzeni kosmicznej. To jedyna nadzieja na perspektywiczny rozwój biznesu rodzinnego.”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nacisnął pole z napisem „DEMI” na plazmowym ekranie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Yes, daddy – ulubiona córeczka zawsze była pod ręką gdy tatuś rozdawał pieniądze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dorzuć ze sto miliardów dolarów na kosmos. Interesy na ziemi mogą się skończyć zbyt szybko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Yes, daddy – Demi wiedziała komu potakiwać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może jeszcze trochę damy na... hm... tego pułkownika, wiesz którego? Mój nos mi mówi, że idą w dobrym kierunku, tylko ślimaczą się. Jęczą, że są niedofinansowani. Daj im pięćdziesiąt miliardów, jeśli czujesz, że to jest biznes, na którym możemy zarobić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Yes, daddy – wyskandowała po raz kolejny Demi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jest z ciebie prawdziwa pociecha, córeńko. Twoja Siostra Proce jest dobra, ale ograniczona w działaniach, a ten wasz durnowaty Braciszek... he, he, he – zaśmiał się Georgell. – Kto to wymyślił, że on będzie kiedykolwiek Wielki? Jeśli już w ogóle muszę użyć tego przymiotnika, zwyczajowo bratu przypisanego, to jest raczej Wielkie Nieporozumienie, bez jakichkolwiek perspektyw – oznajmił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Yes, daddy – Demi wiedziała jak rozmawiać, gdy chodziło o pieniądze i dobre inwestycje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna zapakowała już tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć jednostek produktu ZDROWE ZŁUDZENIA, zgodnie z technologią opracowana przez Demi i nie mogła znaleźć opakowania do dwutysięcznego egzemplarza. Ciągle szukała, odczuwając narastające zmęczenie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nagle obudziło ją głośne warczenie. Zerwała się w przekonaniu, że zaraz będzie musiała zrobić coś nadzwyczajnego. Po chwili zorientowała się, że alarm jest fałszywy i powstał w wyniku wibrowania komórki na nocnym stoliku po nadejściu esemsesa od Maniuli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kilka minut później zawyły syreny. Tym razem była pewna, że będzie musiała przynajmniej przywdziać maskę przeciwgazową i nie dalej niż w ciągu najbliższego kwadransa kierować czołgiem. „Że też nie ustaliłam w recepcji, gdzie jest podręczne wyposażenie! – pomyślała rozbudzona na dobre. – Ciekawe czy potrafiłabym włożyć taką maskę? A co z okularami? Chyba jednak w okularach, bo nigdzie bym bez nich nie trafiła?” – snuła rozważania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Okazało się, że to tylko samochód na sygnale przejechał w pobliżu hotelu. Ponownie włączyła telewizję. Trafiła na reportaż o przemocy w szkołach średnich. Na ekranie rosły nastolatek tłukł głową słabszego kolegi o ścianę. Trochę za dużo tego. W poszukiwaniu spokoju przełączyła się na kanał nadający wiadomości o pogodzie. Informacja, że jutro będzie 74 stopnie w skali Farenheita w San Francisco, a aż 96 stopni w Phoenix zakłopotała ją poważnie. Nie pamiętała jak przejść płynnie z Farenheita na Celsjusza. Przed każdą podróżą zwykle trenowała szczegóły kursów walut, a tu nagle w środku nocy potrzebny był przelicznik temperatury.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zniechęcona niemożnością obliczenia jaka temperatura będzie w San Francisco powróciła do kanału wiadomości. Generał brygady opowiadał o operacji pod kryptonimem „Matador”, polegającej na zwalczaniu terrorystów. Nawet pokazano jednego ze złoczyńców&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;. Dziko błyskał białkami oczu, ale nie można się było zorientować, co dodatkowo robił poza demonstrowaniem złowieszczego wyglądu. Pomyślała, że mógłby grać czarny charakter w filmach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Akcja „Matador” niesie Irakowi spokój i stabilizację – zawiadomiła spikerka wszystkich tych, którzy samodzielnie nie odgadli celu operacji. Informacja o przechwyceniu dużego transportu kokainy w Arizonie była wyraźnie uspokajająca. Pełny komfort, że wszystko będzie pod kontrolą, poczuła słuchając reportażu o siedemnastoletnim redaktorze gazetki szkolnej, który wcieliwszy się w rolę kandydata na rekruta, zdemaskował niedostatki systemu naboru do wyzwoleńczej armii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Oficer komentujący wydarzenie wyznał, że czuje się zawstydzony osobiście i zawodowo. Nie wiedziała wcześniej, że są dwa rodzaje wstydu. „Podróże kształcą! – pomyślała zadowolona, że potwierdziła się znana prawda. Podwójnie zawstydzony major zapewniał, że usterka przy werbowaniu kandydatów na żołnierzy już jest usunięta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Dalsze ukojenie niosła wiadomość, że rekruci, wprawdzie zwerbowani w systemie nie do końca doskonałym, przechodzą intensywne szkolenie, które z pewnością udoskonali ich w zdolności niesienia demokracji innym narodom będącym w domniemanej potrzebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ile trwa szkolenie rekrutó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w? – dociekał reporter. – Kilka tygodni – odrzekł oficer. Powiało optymizmem i nadzieją, że pokój Irakowi niosą profesjonalni dostawcy demokracji po kilkutygodniowych kursach. – Rekruci w wyniku szkolenia są zdeterminowani, aby wykonać swoją misję – dodał wojskowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nie można było tkwić w błogostanie i przekonaniu, że wszystkie usterki są w całym kraju usuwane na bieżąco, okazało się bowiem, że w Nowym Jorku nieopodal Central Parku osunęła się ziemia z nasypu prosto na jezdnię, powodując zakłócenia w ruchu samochodów. Była to jedyna wiadomość podawana przez długi czas w tonacji niepomyślnej. Ziemia blokowała ruch i nie było żadnej czarodziejskiej różdżki, która mogłaby uprzątnąć teren. Na pasku w dole ekranu sytuację nazywano „nocną marą”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nieoczekiwanie na ekranie pojawiła się wesoła blondynka w jaskrawym pistacjowym kostiumie i radziła:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Powiedz swojemu doktorowi, aby zlecił ci silniejszego zabijacza bólu&lt;a style="" href="#_ftn8" name="_ftnref8" title=""&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="MsoFootnoteReference"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[8]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, właśnie pokazujemy jego nazwę. Zapisz ją sobie, żebyś pamiętał co masz mówić na wizycie – zakończyła pistacjowa piękność.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W Polsce lek był zaledwie przeciwbólowy, a przez to nie wiadomo czy skuteczny. Tu leki działały tak świetne, że ból zabijały od razu na śmierć. Nie cackały się, nie patyczkowały. Pif, paf i po kłopocie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Z niewiadomych powodów bezceremonialnie przerwano rozważania o pain-killerach i wyemitowano reklamę tabletek na bezsenność. Informacja o tym jak skutecznie usnąć o 3.24 wyglądała na lekko spóźnioną. A może to precyzyjnie zaplanowana reklama już na następną noc? – pomyślała Katarzyna z nadzieją, że ktoś jednak czuwa nad przebiegiem emisji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Oglądana audycja nazywała się DAY-BREAK, co sugerowało, że w tej części świata noc nie istniała. Mała przerwa w dniu, podczas której było przez parę godzin ciemno.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Ależ ta siostra Demokracja chytrutka! To na pewno ona wymyśliła DAY-BREAK, no bo kto poza nią by wpadł na coś takiego? – zachwyciła się Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;O 4.01 ogłoszono, że jest już poranek, a o 4.20 rozpoczęły się reklamy skierowane do pań domu, obudziła się bowiem nowa &lt;i style=""&gt;target-grupa&lt;/i&gt;. Katarzyna jako gospodyni domowa na emigracji postanowiła się zdrzemnąć, bo nie miała w planach wywabiania plam, odkurzania ani budowania ogródka przed domkiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Europo, Europo, jaka jesteś piękna! – jęknęła w przypływie nieoczekiwanego patriotyzmu kontynentalnego, o który nigdy wcześnie siebie nie podejrzewała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kolejny wyjazd Katarzyny uświadomił pozostałym w kraju domownikom, że zdążyli przyzwyczaić się do chrupiących bagietek i świeżych rogalików na śniadanie. Na Macieja spadł dodatkowy obowiązek przynoszenia pieczywa. Dotychczas jego najważniejszym porannym zadaniem było wynoszenie śmieci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zwykle wychodząc do pracy zabierał ze sobą torbę z odpadkami, nieomal każdego dnia utyskując nad ciągle powiększającą się ich objętością. Zawsze stawał przy wejściu do zadaszonego śmietnika i energicznie rzucał torbą w przestrzeń, celując do stojącego w głębi pojemnika. Dziś pewnie wskutek pośpiechu codzienny rzut był nie dość precyzyjny. Plastikowa torba odbiła się od krawędzi zbiornika i wylądowała na czymś nietypowym. Nie była to betonowa podłoga pomieszczenia, lecz coś miękkiego. Rozejrzał się w co trafił i speszony rozpoznał cel. Torba ze śmieciami wylądowała na plecach pochylonej kobiety. W pierwszej chwili myślał, że to kolejna postać grzebiąca w śmietniku. Porządny ubiór wykluczał jednak taką ewentualność.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Najmocniej panią przepraszam – szybko skierował gorliwe przeprosiny w stronę nieznajomej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nic się nie stało – odpowiedziała kobieta. – Nic się nie stało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Przez chwilę wydało mu się, że zna drobną kobietę, dziwnie zmieszaną na jego widok. „Kto to jest? Co ona tu robi? Zaraz... zaraz... przecież to pani... o kurczę, jak ona się nazywa... Bednarska? Bednarkiewicz? Nie, jakoś inaczej... chyba ma podwójne nazwisko, ale coś podobnie do ulicy Bednarskiej. A zresztą nieważne. Jestem już spóźniony – pomyślał i pognał w kierunku Alej Jerozolimskich.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Śniadania w hotelu „Super Inn” wydawano w recepcji. Goście odbierali plastikowe kubki z kawą, zapakowane w folię przesłodzone drożdżówki, jogurty o zawartości cukru trzykrotnie większej niż w podobnych polskich produktach i udawali się do swoich pokoi. Spragnieni mogli dodatkowo zaopatrzyć się w sok pomarańczowy, a zgłodniali pochrupać płatki kukurydziane. Katarzyna po zjedzeniu dwóch gumowatych, intensywnie pachnących cynamonem drożdżówek wypiła gorący napój, mało przypominający kawę. Posilona ruszyła poznawać miasto.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pierwszego dnia postanowiła zwiedzać San Francisco nie korzystając z komunikacji miejskiej, aby wczuć się w lokalną atmosferę. Bez pośpiechu schodziła w dół Polk Street w stronę centrum, mijając kolejne przecznice. Ulice oznakowano czytelnymi tablicami w miejscach znajdujących się w zasięgu wzroku. Dodatkowo na skrzyżowaniach wyryto w betonowych płytach chodnika nazwy ulic, jeszcze pustych wczesnym porankiem. Skrajem chodników przemykali pojedynczy rowerzyści w nowoczesnych kaskach. W okolicach Civic Center kręciła się grupka bezdomnych. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po kwadransie doszła do Market Street – głównej arterii komunikacyjnej, handlowej i rozrywkowej miasta. Jak przystało na osobę leworęczną, bez trudu pomyliła strony. Skręciwszy w prawo sądziła, że zmierza do śródmieścia i wybrzeża. Po trzydziestu minutach dotarła do słynnej dzielnicy Castro. Latarnie uliczne zdobiły liczne tęczowe flagi. Na wystawach sklepowych produkty reklamowali przystojni, muskularni młodzieńcy. Plakaty przedstawiające dwóch chłopaków otulonych flagą amerykańską, która skrywała nagość, ukazując jedynie splecione ramiona, można było napotkać tylko w tej dzielnicy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Radosny festiwal przystojnej męskiej nagości i krzepy zakłócały nalepki na niektórych szybach. Ulotki zachęcały do wykonywania testów na AIDS, a fundacja dobroczynna poszukiwała wolontariuszy do zwalczania nadciągającej epidemii. To już nie była wesoła dzielnica tętniącej rozrywki, opisywana w starszych wydaniach przewodników turystycznych. Nienaturalnie szczupli mężczyzn, siedzący w opustoszałych kawiarniach, bez apetytu zjadali dietetyczne śniadania serwowane na dużych płaskich talerzach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zalękniona rezygnacja błąkała się po ulicach dzielnicy Castro. Zewsząd wyzierał smutek, strach i oczekiwanie na nieznaną przyszłość, naznaczoną demonem groźnej choroby.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Otrząsnąwszy się z atmosfery smutku panującej w Castro, wsiadła do tramwaju i przejechała w okolice The Fourth Street, aby odnaleźć hotel, w którym za dwa dni miały zacząć się obrady. Na razie w centrum kongresowym debatowali ortodonci, o czym donosił niewielki plakat, zawieszony wysoko na latarni. W tym mieście działo się naraz tyle spraw, że zjazd lekarzy w żadnym razie nie kwalifikował się do wydarzeń pierwszoplanowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po dokonaniu wstępnego rozpoznania terenu obrad skierowała się ku dzielnicy finansowej. Nieskończenie wysokie wieżowce stały obok siebie, skupione po kilka sztuk, niczym kumoszki na poufnej pogaduszce. Na każdej ścianie w setkach okien odbijały się promienie słońca. Blask fortuny i szczęśliwego losu rozświetlał dzielnicę finansową. Radość życia przeniosła się z Castro do Financial District.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Ciekawe czy za każdym oknem siedzi facet przy komputerze i produkuje raporty z tabelami i słupkami wykazującymi niezmiennie wzrost przychodów?” – pomyślała, zadzierając głowę ku górze przy biało-czarnym budynku. Na parterze sąsiedniego wieżowca mieścił się sklep wydawnictwa Rand Mc Nally, specjalizującego się w mapach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Znała ich piękny atlas i postanowiła zatrzymać się na chwilę, aby przejrzeć całość oferty. Na jednym z regałów spostrzegła poradnik dla kobiet przemierzających świat w pojedynkę. Stojące obok dwie panie wesoło komentowały oglądany przewodnik po Italii, co chwila wybuchając radosnym śmiechem. Starsza z nich zagadnęła Katarzynę:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie pani sobie wyobrazi, że ona – tu wskazała na swoją towarzyszkę, szczupłą przystojną blondynkę w eleganckim żakiecie – postanowiła wyjść za mąż! – dramatycznie zawiesiła głos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– W San Francisco może to być prawdziwym wyzwaniem – zauważyła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No właśnie, trafnie to pani określiła, tak tu jest i dlatego moja przyjaciółka wybiera się do Włoch, żeby zrealizować swój pomysł.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ludzka rzecz chcieć wyjść za mąż, nie dramatyzowałabym – dyplomatycznie odparła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dobrze pani mówić – stwierdziła starsza z kobiet.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Życzę powodzenia, cokolwiek by miało ono znaczyć dla obu pań – powiedziała Katarzyna na pożegnanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Około trzeciej po południu dotarła do wybrzeża, okupowanego przez hałaśliwe wycieczki szkolne. Zmęczona długą wędrówką wstąpiła do zatłoczonej meksykańskiej restauracji. Młody mężczyzna podchodził do oczekujących w kolejce zgłodniałych turystów i ustalał szczegóły zamówienia. „Jak zgadnąć co oznaczają hiszpańskie nazwy potraw? – zastanawiała się nieco zakłopotana, spoglądając na wykaz zawieszony wysoko na ścianie nad bufetem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jakie danie jest najpopularniejsze? – zapytała. Mężczyzna wypowiedział kilka zupełnie niezrozumiałych słów po hiszpańsku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę wymienione przez pana danie i soft-drinka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Siedem i pół dolara – rzucił kelner, a chwilę potem okazało się, że tajemnicze słowa oznaczały niewielki naleśnik z pikantnym, mięsnym nadzieniem. „Dwadzieścia złotych za takie mikroskopijne danie, no cóż, nauka jak zawsze sporo kosztuje” – pomyślała bez zachwytu, popijając słodki i lepki napój z puszki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nieco posilona wsiadła w skrzypiący od starości tramwaj linii F i dojechała w okolice Union Square. Gdy szła w stronę Civic Center, spacer wymagał coraz większej uwagi. Na większości przecznic stały element krajobrazu stanowiły grupki bezdomnych mieszkańców.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Spoglądając na płyty chodnikowe w pewnej chwili zauważyła małego miedziaka. Podniosła monetę i stary zwyczajem chuchnęła na jednocentówkę. Ameryka najwyraźniej dała jej szansę, wprawdzie niewielką i symboliczną, ale to już coś.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„W tym kraju naprawdę pieniądze leżą na ulicy! Jak duże i gdzie, to już inna bajka” – pomyślała. Wystarczyło schylić się po nie i podnieść, co uczyniła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kongres rozpoczynał się w sobotę o dziewiątej rano. Wiedziała z wcześniejszych doświadczeń meksykańskich, że lepiej jest zarejestrować się punktualnie. Oszczędni organizatorzy potrafili nie dostarczyć kompletu materiałów zjazdowych dla spóźnialskich. Kilka minut przed dziewiątą, pokonawszy kilka zakrętów rozległego foyer, dotarła do właściwej rejestracji, gdzie odebrała teczkę, identyfikator i zestaw okolicznościowych gadżetów. Epidemia oszczędności krążyła po całym globie ziemskim. Zamiast solidnych skórzanych teczek, jakie do tej pory wydawano na amerykańskich kongresach, uczestnicy otrzymywali brezentowy worek wydzielający chemiczny zapach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przed wykładami odwiedziła część wystawową. O tej porze uczestnicy obrad byli przedmiotem niezwykle energicznych zalotów ze strony dyżurujących przedstawicieli firm farmaceutycznych, odpytujących z zapałem zbłąkanych lekarzy o samopoczucie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wszyscy oczywiście czuli się „great”, „fine”, „good”. Nikt nie znał takich określeń jak „fatalnie”, „źle”, „koszmarnie”, „łeb mi pęka”. Przy jednym ze stoisk promowano wyniki próby klinicznej z lekiem zmniejszającym częstość wylewó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Dyżurująca dziewczyna była ciekawa skąd przyjechała Katarzyna. Kraj wydawał się rozmówczyni egzotyczny i odległy. Jego przedstawicielka jawiła się niczym postać z pióropuszem na głowie z plemienia niezagrożonego udarami mózgowymi. Postanowiła upewnić się, na ile egzotyka miejsca zamieszkania różniła się od jej ojczyzny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A czym tam w... waszym kraju... macie pacjentów z wylewami? – zapytała z wahaniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O tak, tak samo jak tu mamy pacjentów z udarami mózgu, wysokim ciśnieniem i nieprawidłowym cholesterolem. Nasi pacjenci również nie leczą się regularnie. W jednej kwestii nie doganiamy Ameryki – odrzekła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O, to ciekawe! A w jakiej? – dziewczyna z uśmiechem oczekiwała odpowiedzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– W epidemii otyłości jesteście najlepsi na świecie...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oh, really... – powiedziała dziewczyna w zamyśleniu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na sesji plenarnej przedstawiano stare problemy w nowych sosach. Najbardziej kłopotliwe okazało się ustalenie, gdzie człowiek jest jeszcze zdrowy, a od którego punktu zaczyna się choroba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podano kolejną definicję nadciśnienia, nie bacząc na kilka europejskich i amerykańskich oświadczeń w tej sprawie. Dostawcy nowych definicji i podziałów przypominali użytkowników pomieszczenia, w którym ciągle ktoś przestawia meble.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na popołudniowych sesjach dyskutowano ulubiony zjazdowy problem: co jest lepsze w przemyśle farmaceutycznym – oryginał czy podróbka? „Dobrze, że w kwestii malarstwa poglądy na ten temat są ustalone i jednoznaczne” – pomyślała znużona pokrętnymi argumentami obu stron.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Około osiemnastej zdecydowała się na powrót do hotelu. Wybrała kolejną przecznicę, którą można było dojść do Civic Center. Na O’Farewell Street nie było wprawdzie bezdomnych, ale dla odmiany okupowali ją liczni młodzieńcy dyskutujący w kilkuosobowych grupkach o tym, jak spędzić nadchodzący wieczór.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Niespodziewanie jeden z czarnoskórych podszedł do Katarzyny i zaproponował jej nabycie kolorowego pisemka. Zwykle unikała kontaktu wzrokowego z przypadkowymi osobami, zmniejszając szansę na bliższą znajomość, ale tym razem to nie przeszło. Dotknęła więc dłonią ucha i pokręciła głową dając do zrozumienia, że jest osobą niesłyszącą. Starała się zachować kamienny wyraz twarzy nie zdradzający żadnych uczuć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Młodzieniec szybko zrozumiał co chciała mu przekazać nieznajoma turystka. Wyglądał na zaskoczonego. Mówić do głuchego, że coś mu się oferuje, dawało taką samą skuteczność jak pytać niewidomego o kolory. Speszony niemożnością porozumienia się powiedział odruchowo:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– I am sorry, I am so sorry – i odszedł do grupy kolegów, podpierających ściany odrapanej kamienicy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Arystokracją wśród okupujących ulice byli posiadacze poruszających się szybko i bezszelestnie wózków inwalidzkich. Pechowcy nie obdarowani tak hojnie przez opiekę społeczną musieli radzić sobie inaczej. Częstym środkiem transportu był wózek uprowadzony spod supermarketu, na którym lokowali swój dziwaczny dobytek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Na szczyty pomysłowości wspiął się jeden z kręcących się po ulicy bezdomnych. W ruchomym, zaopatrzonym w spore kółka pojemniku na odpady przewoził kolekcję swoich skarbów, zapewne starannie wybranych z najlepszych śmietników w okolicy. Szedł dumnie przez Market Street, krokiem nie mniej dostojnym, niż siwowłosy dżentelmen zmierzający właśnie do wejścia Four Seasons Hotel. Mężczyzna z nienaturalnym ożywieniem rzucił do gnącego się w ukłonach odźwiernego sakramentalne: How are you? Wyraz jego twarzy ani tempo kroku w żadnym razie nie sugerowały, że oczekuje na odpowiedź. Nie spodziewał się innej reakcji niż usłużne otwarcie wielkich drzwi. Nawet najbardziej entuzjastyczna odpowiedź nie wchodziła w grę. Jej wysłuchiwanie mogłoby pożreć zbyt dużo czasu. W dzielnicy finansowej nikt nie cierpiał strat. Od tego mieli przecież bezdomnych biedaków z okolic Civic Center.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Stali mieszkańcy miasta wspominali, że bezdomni nocą przemieszczają się w okolice Financial District i mogą zbłąkanego biznesmena pozbawić nie tylko posiadanego przy sobie majątku, ale i życia. Nikt rozsądny nie narażał się na takie spotkania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Powróciwszy do hotelu Katarzyna zaparzyła dzbanek kawy i zaległa przed telewizorem. Opowiadano o huraganach i wybuchach wulkanów. W grozę żywiołów przyrody wkomponowano znakomitą reklamę. Mąż zabiera żonie plik kart kredytowych, jak można sądzić niezapłaconych, podrzuca do góry, strzela do nich z wiatrówki, a karty rozpadają się na drobne kawałeczki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Każdy problem można załatwić skutecznie. Rozpraw się z nim, biorąc u nas kredyt na fantastycznych warunkach – doradzał głos zza kadru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Ameryka potrafiła zaproponować proste rozwiązania w każdej kwestii, nawet udzielając kredytu na spłacenie kart kredytowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;h5&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Zasoby The Library of   Congress&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h5&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;wg Final Report of the National Commision on   Terrorist Attacks Upon the Unites States, July 2004&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;The National Commission on Terrorist Attacks Upon   the Unites States, znana ró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM   &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;wnież pod nazwą 9/11 Commission, zaleciła Kongresowi   Stanó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;w Zjednoczonych oraz Transportation Security   Administration zwrócenie szczególnej uwagi na kontrolowanie pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;   LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;w pod kątem posiadania materiałó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;   LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;w wybuchowych. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nowoczesne technologie   wykrywania mikrośladó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   materiałó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="EN-US" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   wybuchowych są od kilku lat intensywnie rozwijane i są testowane na kilku   lotniskach pasażerskich.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838741"&gt;Rozdział 11: Niespodziewane spotkanie&lt;/a&gt; &lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Sekwoje intrygowały Katarzynę od dawna. Gdy wyjazd do San Francisco nabrał realnych kształtów, trzeba było znaleźć także czas i fundusze na wycieczkę pod sekwoje. Różne oferty przewidywały podziwianie drzew, degustację kalifornijskich win oraz zachwyty nad krajobrazami słonecznej Kalifornii. Katarzynę jednak interesowały tajemnicze sekwoje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zdecydowała się na kilkugodzinną wycieczkę autokarową do Muir Wood National Park. Przystępna cena i niedługi czas trwania wyprawy nie kolidowały z budżetem ani z obowiązkami naukowymi. Wiedziała, że zostanie zabrana spod hotelu i przesadzona do innego autokaru. Nie przywiązując się zbytnio do miejsca, zajęła pierwszy wolny fotel tuż za kierowcą. Po uregulowaniu dopłaty została skierowana do kolejnego z autobusów zmierzających do rezerwatu z sekwojami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Weszła do środka i nim zdążyła się rozejrzeć, ktoś powiedział po polsku:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Kate, nie poznajesz mnie? – męski głos dochodził spod okna. Spojrzała tam z uwagą, wytężając wzrok i pamięć. Zero skojarzeń. Dwa zera. Przewijała w myśli wszystkie twarze, które kiedykolwiek spotkała w życiu. Nic. Pustka całkowita. „Kto to jest?” Powolny błysk wstecznej pamięci rozświetlił mroki zapomnienia. „Czy te wyblakłe oczy mogły być tymi, w których kochało się pół szpitala? To przecież nie może być Hubert. W żadnym razie. Przystojni faceci z naszej młodości zawsze takimi pozostają” – stwierdziła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oczywiście, że poznaję – odparła dyplomatycznie i usiadła na najdalszym wolnym miejscu z mocnym postanowieniem: „Żadnych randek z sentymentami minionej młodości, nawet pod sekwoją. Żadnego rozczulania się. Będę spotykać się tylko z przyszłością”. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po niespełna godzinnej podróży sekwoje były na wyciągnięcie ręki. Niewzruszone giganty w majestacie, którego nie były w stanie wzruszyć wichry, ogień ani człowiek, pamiętały więcej niż zbiorowy przekaz całej ludzkości. Nad ich długowiecznością rozmyślała przez całą drogę powrotną do Warszawy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Sezon kongresowych wojaży tradycyjnie zamykało doroczne spotkanie w Mediolanie. Dla wielu uczestników ważniejsze było powiedzieć paru osobom „cześć”, niż zdobyć najnowszą wiedzę. Europa powtarzała jedynie kwestie wypowiedziane wcześniej w Ameryce. Katarzyna postanowiła nie odkładać wykupienia biletó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w lotniczych na ostatnią chwilę. Czekała na windę, z której wysiadła Zofia Drobnicka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Muszę coś pani doktor powiedzieć, niech no tylko zamknę drzwi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Znowu jakieś ciała leżą na rabacie” – pomyślała Czerska.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Niech pani doktor sobie wyobrazi, że w naszym śmietniku jakaś osoba zostawia jedzenie. Jakby dokarmiała kogoś... no bo kotom to zostawiłaby pod oknami piwnicznymi, a nie w śmietniku...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może po prostu wyrzuciła żywność, bo było nieświeża – Katarzyna starała się zracjonalizować spostrzeżenia sąsiadki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To nie wygląda na jedzenie wyrzucone, tylko na pozostawione – nie dawała za wygraną Zofia. – Muszę się dowiedzieć, kto wystawia pożywienie w śmietniku – ton głosu sąsiadki wyraźnie wskazywał, że nie spocznie póki nie wyjaśni tej zagadki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A wie pani, przypominam sobie trochę dziwną przygodę mojego męża. Kiedyś spotkał w śmietniku jedną z mieszkanek naszego domu i też coś nietypowego zauważył w jej zachowaniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A widzi pani doktór! – zawołała triumfalnie Zofia. – W śmietniku dzieją się dziwne rzeczy, mówię pani. Czuję to przez skórę!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przepraszam, pani Zofio, trochę się spieszę – mimo że &lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'mso-spacerun:yes'"&gt; &lt;/span&gt;LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;opowieść była ciekawa, nie mogła się spóźnić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podróżowała jak zwykle porannym lotem. Przywitała kilkoro znajomych, przeszła po sklepikach zwanych siłą rozpędu wolnocłowymi, po czym zasiadła w fotelu pod oknem. Do odlotu zostało ponad trzy kwadranse. Spojrzała w kierunku bramki przyjmującej do Mediolanu. Stała przy niej tylko jedna Pani Naziemna. Przez moment sylwetka stewardesy wydała się znajoma. Po chwili doszły dwie inne pracownice obsługi. Przez chrypiące głośniki ogłoszono, aby pasażerowie do Mediolanu zgłosili się do bramki szóstej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna podniosła się z plastikowego fotela w kolorze przybrudzonego bordo i zajęła miejsce w kolejce oczekujących. Posuwała się do przodu małymi krokami, po drodze przeglądając program mediolańskiej konferencji. Gdy nadeszła jej kolej, wyciągnęła rękę z kartę pokładową i paszportem, podnosząc wzrok ku górze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tylko dzięki zimnej krwi, będącej efektem wieloletniej pracy w szpitalu, nie wrzasnęła jak opętana. Tuż przed nią stała uśmiechnięta dobra stara znajoma, Pani Naziemna z dziwnym spojrzeniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Chyba halucynuję... jak nic ten kelner w meksykańskiej restauracji podał mi zakazane grzybki w naleśniku i mam teraz majaki, trochę z opóźnieniem, ale to muszą być majaki... uszczypnę się w policzek... zniknie... jak nic musi zniknąć... to z przemęczenia i nadmiaru podróży...” – myśli latały jak szalone we wszystkich możliwych kierunkach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„A może to sen? Zaraz się obudzę i okaże się, że jest szósta rano. Pójdę po bułki... Tak, pójdę po bułki – postanowiła. Taka rutynowa czynność zawsze przywraca spokój i porządek. Żadnych nerwów, żadnych, najmniejszych...”. Mimo mocnych postanowień zjawa nie znikała, sen nie mijał, przebudzenie nie następowało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam panią, my chyba już spotkałyśmy się w Amsterdamie? – zagadała do zjawy, która uśmiechała się w znany, jakże irytujący sposób. Pani Naziemna Z Dziwnym Spojrzeniem nie odpowiedziała ani jednym słowem. Co więcej, nawet nie mrugnęła rzęsą. Nadal uśmiechając się badawczo, spoglądała w oczy pasażerki. „Ciekawe, czy gdybym kopnęła ją w piszczel, ten dziwny uśmieszek miałaby nadal przyklejony do twarzy? – pomyślała poirytowana niezmiennie świdrującym spojrzeniem stewardesy. – Nie, do licha, głupie myśli mi chodzą po głowie, pewnie ma siostrę bliźniaczkę albo jest z trojaczków! Przecież nie jest niczemu winna, że spotkałam w Amsterdamie jej siostrę. Teraz ludzie pracują w różnych miejscach Europy, a bliźniaki zawsze robią w życiu to samo. Z trojaczkami musi być identycznie. Niby dlaczego miałoby być inaczej? Pewnie wszystkie pracują jako stewardesy, tak musi być, nic innego nie wchodzi w grę” – Katarzyna miała już całkiem dobrą teorię wyjaśniającą spotkanie. Pani Naziemna pod chwili zwróciła dokumenty i wygłosiła sakramentalne zdanie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dziękuję pani, proszę przechodzić dalej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna weszła do długiego korytarza prowadzącego na pokład samolotu z mocnym postanowieniem zaprzestania, przynajmniej w tym sezonie, ekspedycji naukowych. Odczuwała nadmiar wrażeń lotniskowych. „Jeżeli jeszcze raz spotkam tę dziwną kobietę, to chyba zwariuję” – pomyślała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Znalazła swoje miejsce przy oknie i stwierdziwszy, że w pobliżu nie ma nikogo ze znajomych, zajęła się przeglądaniem prasy pobranej przy wejściu do samolotu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zbliżające się wakacje i urlopy ożywiły nadzieje linii lotniczych na poprawę koniunktury. Intercontinental Airlines wprowadziły wiele nowych połączeń. Najwięcej oczywiście między Nowym Jorkiem i Florydą, tradycyjnym miejscem wakacyjnego wypoczynku Amerykanó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Starano się też o przyciągnięcie pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w atrakcyjnymi cenami. Normalny bilet na tej trasie kosztował prawie dwieście sześćdziesiąt dolarów, ale przy odrobinie szczęścia można było upolować okazję za niespełna dziewięćdziesiąt.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Stałym mankamentem były opóźnienia. Na niektórych trasach Alaska Air Group notowano nawet pięciogodzinne poślizgi czasowe. Epidemia odstępstw od rozkładu jazdy narastała tak szybko, że musiano uruchomić specjalne serwisy informacyjne. Wiadomości o spóźnieniach lotów weszły na stałe do lokalnych dzienników telewizyjnych, gazet i stron internetowych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara Halson pracowała po kilkanaście godzin dziennie, wracając do domu praktycznie tylko po to, aby wyspać się i przebrać. Jedyny luksus, na który sobie pozwalała, to kilka chwil spędzonych w towarzystwie Julio.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Po wielokroć analizowała wyniki wszystkich obserwacji i powoli zaczynało narastać w niej gruntowne przekonanie, że sprawy zbliżają się do końca. Miała zwyczaj w długoterminowych i trudnych zadaniach określać dokładną datę ich zakończenia. Lubiła też wyznaczyć sobie prywatną nagrodę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Postanowiła, że końcowy raport prześle Jeffowi nie później niż piętnastego lipca i jeszcze tego dnia wyjedzie do Cancun na kilkudniowy odpoczynek. Chciała być tylko w towarzystwie słońca, morza i piasku, jeśli nie brać pod uwagę własnych myśli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna tegoroczny wypad do Mediolanu potraktowała bardziej niż roboczo i po trzech dniach intensywnego uczestnictwa powróciła do Warszawy. Czuła się jak roztwór przesycony wiedzą kongresową. Z przyjemnością zajęła się codziennymi obowiązkami domowymi. Od paru dni z zapałem przygotowywała eleganckie i wystawne dania, jak gdyby chcąc nadrobić swoją nieobecność w domu. Wracała właśnie z zakupów obiadowych. Wchodząc na podwórko spotkała Zofię Drobnicką wychodzącą do pracy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy pani doktor może sobie wyobrazić, że wytropiłam kto zostawia jedzenie w śmietniku?! – zagaiła bez większych wstępów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ciekawe jak pani do tego doszła?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Zupełnie przypadkiem. Okazuje się, że pani Bednarkowa ma takie dziwne zwyczaje. Mówi, że dla bezdomnych. Kiedyś spotkałam ją przy śmietniku, ale wcale nie miała żadnych śmieci. Powiedziałam, że teraz to każdy ma coraz więcej odpadków do wyrzucania i niedługo stałym punktem spotkań sąsiedzkich będzie śmietnik. A ona na to, że przychodzi tu z innego powodu. Więc zapytałam z jakiego, no i wtedy wspomniała o tym jedzeniu dla bezdomnych. Po prostu mnie zatkało, nie wiedziałam co odpowiedzieć. No i nie wiem po co ona to wszystko robi. Jak pani doktor myśli? – sąsiadka wyrzuciła z siebie jednym tchem wszystkie wiadomości i niepokoje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pani Zofio, za krótko mieszka pani w naszej kamienicy i pewnie nie wie, że syn Bednarkowej przed kilku laty wyszedł z domu i nie wrócił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O Boże, co za nieszczęście! Każdemu może się w głowie pomieszać z takich przeżyć! Nic nie wiedziałam, zupełnie nie miałam pojęcia – powtarzała w kółko pani Zofia, porażona usłyszanymi wiadomościami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przedłużonym efektem podróży do Meksyku było zainteresowanie muzyką tego kraju. Katarzyna kupowała płyty ze śpiewami Mariachi i z upodobaniem po wielokroć słuchała różnych aranżacji tych samych melodii. Mijały kolejne dni, a meksykańskie melodie nadal brzmiały.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Maciej po paru tygodniach niemilknących dźwięków nieustającej balangi à la fiesta mexicana zasugerował żonie odsłuchiwanie piosenek przez słuchawki z komputera, na którym pracowała. Katarzyna natychmiast wpadła w zachwyt nad tą formą obcowania z ulubioną muzyką.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy wiesz, że człowiek dopiero w połączeniu z komputerem i internetem jest istotą doskonałą? – podzieliła się z mężem najnowszym odkryciem. Jak każdy meloman pochłonięty muzyką, która przypadła mu do serca, podczas słuchania wyśpiewywała frazy &lt;i style=""&gt;La cucarcha&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Moja droga, dobrze się czujesz? – zatroszczył się Maciej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Niby dlaczego? – zapytała zdziwiona Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wyjesz &lt;i style=""&gt;La cucarcha&lt;/i&gt; już od godziny niczym kojot na pustyni meksykańskiej szykujący się do nielegalnego naruszenia granicy, aby trafić w objęcia DEMOK-RAJU.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ciesz się, że nie musisz ze mną tańczyć, co i tak cię nie minie, ale masz tylko czasowe odroczenie. Czuję się dobrze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;– Taak, naprawdę? – Maciej upewniał się, że z żoną nie dzieje się nic złego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Zapewniam cię, że wszystko jest w najlepszym porządku. Gdy zacznę kupować drogie suknie wyszywane cekinami, kapelusze z olbrzymim rondem i w nich wyśpiewywać melodie meksykańskie, to dopiero wtedy zamówisz mi konsultację psychiatry. Dopóki chodzę po staremu w dżinsach i śpiewam wyłącznie w domu, nie ma powodu do niepokoju.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To całe szczęście. Zaniepokoiłem się, bo raczej rzadko śpiewasz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Śpiew amatorski nie jest moją ulubioną dyscypliną i nie mam zwyczaju prezentować uzdolnień nie danych mi przez naturę – oświadczyła Katarzyna. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.sfgate.com/"&gt;&lt;span style="" lang="PT-BR"&gt;www.sfg&lt;span style=""&gt;a&lt;/span&gt;te.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if !supportNestedAnchors]--&gt;&lt;a name="_Hlt129077504"&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="PT-BR"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="PT-BR"&gt;wg Petera Fimrite&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W terminalu przystani promowej w   San Francisco zainstalowano nowoczesne urządzenie pozwalające na wykrycie   nawet mikroskopijnych śladó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="PT-BR" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="PT-BR" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   substancji wybuchowych na skórze dłoni pasażerów. Podróżni proszeni są o   potrzymanie przez krótką chwilę dokumentu, który następnie jest badany pod   kątem mikrośladów substancji wybuchowych przez specjalny analizator   komputerowy. Urządzenie może badać 16 pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w na   minutę. Zostało ono zakupiona przez The Golden Gate Bridge District za kwotę   520 000 USD, pochodzącą ze specjalnego grantu rządowego przeznaczonego   na poprawę stanu bezpieczeństwa przystani promowej. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838742"&gt;Rozdział 12: Powracające spojrzenie&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Komputerowe odsłuchiwanie muzyki meksykańskiej w piątkowe popołudnie przerwał nieoczekiwanie dzwonek telefonu. Katarzyna mając słuchawki na uszach uważała, że jest zwolniona z przysłuchiwania się czy dzwoni telefon, a w dalszej konsekwencji podnoszenia słuchawki. Nikt z domowników nie kwapił się jednak do przejęcia dotychczasowego tradycyjnego obowiązku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Do licha, czy mógłby ktoś odebrać telefon?! – zawołała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– I tak pewnie do ciebie – orzekł Maciej przewidująco.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Skąd wiesz, że do mnie, skoro jeszcze nie odebrałeś? Ruszyłbyś się! – Maciej powoli wygramolił się z fotela.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Alicja do ciebie, wróciła z Turcji – oznajmił Czerski. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witaj, globtroterko! – zwołała Katarzyna do słuchawki. – Opowiadaj jak było! Czy jakiś Turek próbował cię poderwać? – dopytywała się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie gustuję w Turkach, ale fajnie było&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;– wyznała Alicja. – Ale zanim opowiem o Istambule, muszę ci coś opowiedzieć o Okęciu...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chyba nie chcesz opowiedzieć mi o tej dziwnej stewardesie? – uprzedziła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No niee, czytasz w myślach czy co u licha? – zdziwiła się Alicja. – Ale skąd wiesz? Już ktoś opowiadał ci o niej?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie wiem z kim byłaś na kongresie, ale nie zapominaj, że ja też ostatnio latałam z Okęcia, a każdy doktór ma takie samo spostrzeganie świata.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Mówimy o takiej blondynce o wyostrzonym spojrzeniu? – upewniała się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wszystko się zgadza! O niej właśnie myślę – potwierdziła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dziwna kobieta, przyznasz, no i to spojrzenie – Alicja najwyraźniej była pod wrażeniem spotkania z Panią Naziemną.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Jest w niej coś niesamowitego – ciągnęła. – Jeszcze nikt tak na mnie nie patrzył – kontynuowała opowieść podekscytowanym tonem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tylko nie padnij z wrażenia... ja spotkałam tę stewardesę również na Schiphol, albo jej siostrę bliźniaczkę, &lt;i style=""&gt;tertium non datur&lt;/i&gt; – Katarzyna rzuciła diagnozę po łacinie, jak przystało na doktora.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Musimy poćwiczyć spojrzenie odpierające atak tych zimnych przenikliwych oczu. Nie może przecież tak być, że ktoś spogląda na nas tak bezpardonowo i skanująco – oświadczyła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O, właśnie dokładnie tak, dobrze to określiłaś.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale do licha z Panią Naziemną, opowiadaj o wyprawie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Fajny wyjazd... – odparła Alicja rozmarzonym głosem. – Najlepsze było to, że nikt nie zgłaszał żadnych dolegliwości, do których musiałabym się ustosunkować. Co więcej, mogłam sama trochę pomarudzić, że wolę wodę bez gazu lub wino białe, a nie czerwone, które akurat było na stole.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Rozumiem, trochę świątecznej atmosfery na co dzień, w odpowiednio dobranych dawkach. Miła, mała rzecz, a jak cieszy człowieka, który od rana do nocy kica niczym pracowity zajączek wokół potrzeb innych ludzi. Wiesz, mam pomysł! – rzuciła Katarzyna ożywionym tonem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oho! Czuję zapach prochu rewolucji, sądząc z twojego głosu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Powinno być tak raz w roku, powiedzmy na pierwszego kwietnia, że pacjenci spełniają wszystkie najbardziej wyrafinowane zachcianki, jakie doktorom przyjdą do głowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Na przykład? – zapytała zaintrygowana Alicja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Już ci objaśniam. Dzwonisz do marudzącej bez umiaru pacjentki, mającej do ciebie tysiące niekończących się próśb na każdej wizycie i mówisz: &lt;i style=""&gt;– Proszę na jutro ugotować garnek zupy fasolowej i przynieść do przychodni w porze lunchu. &lt;/i&gt;Usługa prosta, niewygórowana cenowo, ale pożera dużo czasu. Jest podobna do świadczenia wykonywanego przez ciebie na rzecz pacjentki, a dodatkowo o wydźwięku humanitarnym. Stwarza szansę, że personel medyczny pożywi się smaczną zupą. Pacjentka zapisuje sobie zlecenie, a ty dorzucasz w ostatnim momencie rozmowy: &lt;i style=""&gt;– Tylko proszę nie zapomnieć o majeranku&lt;/i&gt; – ona już jest przekonana, że ma cię z głowy, więc dodajesz dalsze instrukcje: – &lt;i style=""&gt;No i o czosnku obowiązkowo musi pani pamiętać. Boczek drobno pokrojony...&lt;/i&gt; – Pamiętam – jęczy nieszczęśnica i osuwa się na wpół zemdlona przy telefonie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dzwonisz do niej na komórkę, z służbowego telefonu oczywiście, nie bacząc na obciążenia finansowe, jakie generujesz dla szpitala i upewniasz się, czy dobrze zapisała twoje zamówienie. Pierwszego kwietnia pacjentka zgłasza się z zupą i zaczynacie konsumpcję. Po poradni roznosi się intensywna woń występnej wyżerki, w czasie urzędowo wykupionym przez płatnika świadczeń zdrowotnych. Macie ten fakt kompletnie za nic. Skrajna obojętność wobec prawem kaduka nałożonych na was dziwacznych obowiązków, jak pisanie trzykrotnie peselu pacjenta podczas jednej wizyty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Masz też za nic powołanie, nieważne jak silne. A może nawet, o zgrozo! rachityczne. Macie tylko jedno w głowie. Nachapać się tej aromatycznej zupy ile wlezie, bo SIĘ WAM NALEŻY. Z powodu pierwszego kwietnia obowiązuje inna odmiana umowy społecznej w „SIĘ NALEŻY”. Zjadacie dobrze naczosnkowaną zupę i chuchacie na pacjentów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Coś tu dziwnie pachnie czosnkiem w tej poradni – skarżą się pacjenci.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To dla pani zdrowia, droga pacjentko, wydzielam te aromaty – nawet nie nawiązujesz do faktu, że to słodka zemsta za lata wąchania czosnkowych wyziewów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Demokracja pozwala na wydzielanie zapachu zużytego czosnku przez każdego obywatela. Posiadanie dyplomu lekarza w żadnym wypadku nie może być okolicznością dyskryminującą. Każdy człowiek może bliźniemu podziałać na zmysł powonienia – kontynuowała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Ale demokracja to władza ludu, chyba – wtrąciła Alicja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Właśnie, raz w roku będziesz tym ludem chuchającym, a pacjenci będą inteligencją gotującą – odpowiedziała Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Zgłoś pomysł do urzędu patentowego i koniecznie zaznacz w opisie, że jest to świadczenie ponadstandardowe i nie może być świadczone na kasę chorych. Aromatoterapia, czyli leczenie niekonwencjonalne – zakończyła swe wywody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Podoba mi się! – zawołała Alicja z entuzjazmem. – Mocne! À propos, mieliśmy też trochę mocnych wrażeń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co ty powiesz? – zdziwiła się Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wyobraź sobie, że zaliczyłam małe trzęsienie ziemi...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Opowiadaj, jakie to wrażenie? Pewnie niesamowite?!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Siedziałam akurat na obradach, gdy nagle rozległ się hałas, dźwięki jakich nigdy w życiu dotychczas nie słyszałam...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No i co zrobiliście? – dopytywała się Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie wiedziałam co począć ze sobą... więc rozejrzałam się wokoło... ale większość słuchaczy kongresu też nie bardzo była zorientowana... siedzieli, niespokojnie spoglądając na boki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No i co? Mów dalej!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wygłaszająca referat zapytała przewodniczącego, z zachowaniem zasad regulaminu:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy coś się dzieje, panie przewodniczący?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– A on co na to?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Zdaje się, że mieliśmy małe trzęsienie ziemi, ale chyba możemy kontynuować obrady. No i siedzieliśmy dalej. Podobno nie należy wybiegać na ulicę, aby nie zostać poranionym przez szklane odłamki z wypadających szyb – ciągnęła Alicja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Widzę, że jesteś już oswojona z tematem – zauważyła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie, to zbyt mocne wrażenie, żebym mogła je nazwać oswojonym – energicznie zaprotestowała Alicja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To prawda, przyroda jest żywiołem tak wielkim, że zawsze pozostanie nieoswojona, co najwyżej trochę zdegradowana przez człowieka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Z powodu kongresowych obowiązków doktor Katarzyna Czerska od paru tygodni pojawiała się rzadziej na konsultacjach swoich pacjentów. Postanowiła jednak nadrobić zaległości, zgłaszając gotowość do pełnienia dodatkowych dyżurów. Chłodna czerwcowa pogoda powodowała, że w poniedziałki zgłaszało się więcej pacjentów. Wśród czekających na wizytę tego pamiętnego dnia była Bednarkowa. Do gabinetu weszła ostatnia, jak gdyby chciała spokojnie i bez pośpiechu wymuszanego przez innych oczekujących, opowiedzieć o swoich dolegliwościach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam, pani Mario, co się stało, że spotykamy się w gabinecie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyTextIndent3"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pani doktór... musi mi pani coś przepisać... bo chyba zmysły mi się pomieszały – Bednarkowa mówiła z trudem, powoli dobierając słowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czy może pani bardziej szczegółowo opisać swoje dolegliwości? – Katarzyna starała się uzyskać bardziej szczegółowe informacje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie uwierzy pani, ale ciągle czuję obecność syna niedaleko naszego domu... przecież to absurdalne... już trzy lata minęły na wiosnę jak odszedł... ale gdzieś od zimy wydaje mi się, że on wraca... na krótko... ale wraca.. – ciągnęła z trudem Bednarkowa. – I niech się pani doktor nie dziwi, ale mnie się zdaje, że on przychodzi... że on przychodzi... – coś nie pozwalało jej dokończyć zdania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Rozumiem, że trudno omawiać taki temat – wtrąciła Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Mnie się ciągle wydaje, że on przychodzi po jedzenie i ja... ja... wystawiam je w śmietniku... i ono znika... No, to wszystko już powiedziałam.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna patrzyła na umęczoną twarz Bednarkowej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;„Gdzie ja już widziałam to spojrzenie? Gdzie ja widziałam? – zastanawiała się Katarzyna. Boże święty! Czyżby to był Antek? – zupełnie niespodziewanie przed oczami stanęła jej postać bezdomnego z Dworca Centralnego. Nie, niemożliwe, coś mi się przywidziało, spieszyłam się. A jeżeli to był Antek? Chyba sama zaraz zwariuję, muszę się uspokoić... tak, już dobrze – monolog wewnętrzny zadziałał po chwili, niezauważalnie dłuższej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jedynym zdaniem, które odważyła się powiedzieć było typowe zalecenie:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę brać jedną tabletkę przed snem – wręczyła receptę sąsiadce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Maniula kolejny wieczór siedziała do późna nad książkami i notatkami. Wyglądało na to, że liczba egzaminów jest nieskończona. Następnego dnia już od szóstej rano szykowała się do wyjścia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co dziś zdajesz, córeńko? – zagadnęła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Zgadnij, Mima! – odpowiedziała Maniula świadoma, że matka nie do końca nadąża za szczegółami egzaminacyjnej lawiny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Język węgierski, ustny?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie, ten egzamin jest jutro. Zgaduj dalej!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Kultura Słowian?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To już mam zdane, nawet nie zauważyłaś...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Z pewnością zauważyłam, tylko nie opanowałam szczegółów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wiedza o języku?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nauka o języku, Mima! – odparła oburzona Maniula.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To wiedza i nauka nie oznaczają tego samego?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Mój przedmiot nazywa się nauka o języku, a w akademickie dyskusje nie dam się wciągnąć. Dyskutuj sobie ze swoimi koleżankami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Podróżnicze pasje Katarzyny uszczupliły rodzinny budżet. Trzeba było szukać oszczędności w każdej przeznaczonej do wydania złotówce. Rozmowy telefoniczne poszły na pierwszy ogień, zwłaszcza że pojawiła się możliwość rozmowy przez skype’a. Maciej przez parę dni rozgryzał tajniki konfiguracji komputera, aż wreszcie łączność zaczęła działać. Kilkakrotnie Czerscy nawiązywali kontakt słowny między komputerami, a Katarzyna patrzyła na swojego laptopa z narastającym zachwytem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Maciek, jestem tak zachwycona moim laptopem, że mam ochotę go pocałować – wyznała przez skype’a.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tego jeszcze nie było, żeby całować się z komputerem – skomentował mąż.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Musisz mi wmontować w profilu użytkownika swoje zdjęcie, to będzie ładniej wyglądało – poprosiła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie ma sprawy – Czerski zawsze był chętny do usług małżeńskich, komputerowych i elektrycznych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– No to ja cię całuję w ikonę – wyznała Katarzyna w gwarze komputerowej. Po drugiej stronie połączenia rozległ się wesoły śmiech.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://trace.smithsdetection.com/"&gt;&lt;span style="" lang="DE"&gt;http://trace.smit&lt;span style=""&gt;h&lt;/span&gt;sde&lt;span style=""&gt;t&lt;/span&gt;ection.com&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[if !supportNestedAnchors]--&gt;&lt;a name="_Hlt129078800"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a name="_Hlt129082320"&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="DE"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="DE"&gt;IONSCAN   500DT&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Firma Smith oferuje urządzenie o   nazwie IONSCAN 500DT do jednoczesnego wykrywania śladowych ilości narkotykó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="DE" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span lang="DE" style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i   materiałów wybuchowych. Urządzenie może w ciągu 8 sekund wykryć ponad 40   substancji. Wykrywane są ilości rzędu pikogramów &lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="'mso-spacerun:yes'"&gt; &lt;/span&gt;LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;substancji   wybuchowych i subnanogramó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   narkotyków takich jak heroina, amfetamina lub kokaina. Z jego pomocą można   wykrywać śladowe ilości zabronionych substancji, które mogą być obecne na   powierzchni bagażu podręcznego, ubrania lub przenośnych urządzeń   elektronicznych. Przyrząd waży &lt;st1:metricconverter productid="18 kg" st="on"&gt;18    kg&lt;/st1:metricconverter&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838743"&gt;Rozdział 13: Końcowy raport Tamary&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara wyjęła z drukarki ostateczną wersję pierwszej części raportu zatytułowanego „Biometric Product Testing”. Przejrzała jeszcze raz tekst, który za godzinę miał się znaleźć na biurku szefa Departamentu Rozwiązań Specjalnych. Uznała, że może wyjechać do Cancun, mimo iż od początku maja trwała na półwyspie Jukatan pora deszczowa. Do Meksyku było Tamarze zawsze po drodze i niezależnie od tego co mówiły prognozy pogody, w sercu i duszy zawsze świeciło słońce. Chciała odpocząć, a ponadto w ciszy i skupieniu, bez telefonów przemyśleć wnioski do drugiej części raportu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pierwsza część raportu obejmowała porów&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;nanie wartości poszczególnych metod biometrycznych. Badacze poruszali się w obrębie znanych technologii. Druga mogła być zapowiedzią prawdziwego przewrotu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zadzwoniła do Yordy, aby powiadomić ją, że pojedzie na lotnisko bezpośrednio z pracy. Prosiła, aby zaopiekowała się kotem. Wyczerpana pracą nad końcową wersją raportu nie miała siły na pokonywanie skomplikowanych procedur podróży ze swoim ulubionym zwierzęciem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Julio dość obojętnie odnosił się do faktu, że wszyscy mu nadskakiwali i zabiegali o jego względy. Jedyne co w rewanżu robił, to mościł się na kolanach swojej pani, gdy ta zmęczona wracała wieczorem do domu. Cicho mrucząc pozwalał się głaskać i delikatnie łaskotać za uszami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Gdyby organizowano dla kotów zawody w niezwracaniu uwagi na umizgi innych osób, Julio byłby złotym medalistą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, Tamaro, oczywiście zaopiekuję się kotem – zapewniła po raz trzeci Yordy. – Tak, oczywiście, Julio. Kto by pomyślał o nim inaczej niż o członku rodziny? Dobrze pamiętam, kto wchodzi w skład rodziny. Oczywiście, że rozumie gdy wieczorami rozmawiacie ze sobą po hiszpańsku. Tak mi się tylko wymknęło, że to kot. Zgadzam się z tobą, że ma duszę. To jasne, że Julio zna te same języki co ty. Tak, bądź spokojna, dopilnuję wszystkiego. Ależ oczywiście możesz jechać, jeśli uważasz, że Emily będzie ci przyjaciółką, a nie wrogiem. Czy wiesz, że huragan gna z Jamajki i Haiti prosto na półwysep Jukatan? Niepokoję się o ciebie, bądź ostrożna! – prosiła Yordy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;– Bądź spokojna, moja droga, wszystko jest zapisane w gwiazdach. Czuję, że nic mi nie grozi. Najwyżej poznam się i przywitam z Emily, zawsze to może być ciekawa nowa znajomość – odpowiedziała Tamara. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Uważaj na siebie, całuję cię i szczęśliwej drogi – odrzekła Yordy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mimo iż tonacja komunikató&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w była coraz groźniejsza, Tamara w piątek po południu prosto z biura pojechała na lotnisko. Wsiadła do samolotu Intercontinental Airlines i po półtoragodzinnym w miarę spokojnym locie wyszła przed budynek lotniska w Cancun. Wierzyła w swoją dobrą gwiazdę. Fernandez czekał oparty o maskę samochodu, który wysyłano po stałych gości hotelowych. Lubiła te stałe pogawędki, jakie dzięki znakomitej znajomości języka hiszpańskiego mogła swobodnie prowadzić nie tylko z Fernandezem, ale i wszystkimi mieszkańcami Meksyku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jechali drogą prowadzącą z lotniska do downtown, pustawą o tej porze dnia. Minęli kilka ulic w centrum i skierowali się w stronę &lt;i style=""&gt;zona hotelera&lt;/i&gt;. Kilka ostrych zakrętó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i wjechali na Bulwar Kukulkan. Wiatr hulał pomiędzy długimi palmowymi gałęziami. Po godzinie podjechali pod Grand Melia Hotel.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyTextIndent3"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara zawsze rezerwowała pokój z widokiem na morze. Lubiła budzić się wśród szumu fal i orzeźwiającego chłodu poranka. Nie było nic przyjemniejszego nad te pierwsze chwile po obudzeniu, kiedy jeszcze nie było wiadomo, jakie niespodzianki przyniesie rozpoczynający się nowy dzień. Dziś z pewnością była nią niespotykana siła wiatru. Gałęzie pojedynczych palm w hotelowym ogrodzie od strony morza gięły się pod naporem żywiołu. Fale groźnie szumiały i z niezmordowaną energią rozbijały o brzeg. Od czasu do czasu napotykały wystające ponad poziom wody brązowosine pojedyncze występy skalne, jedyne struktury stawiające skuteczny opór. Na maszcie powiewała czerwona flaga. Kąpiących się nie było, ale kilkoro miłośników spaceró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w wędrowało brzegiem morza. Zgięte sylwetki z ręką na głowie, przytrzymującą czapkę lub kapelusz, z trudem pokonując wiatr, kolejno znikały z pola widzenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyTextIndent3"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Koło dziesiątej siła wiatru się wzmogła. Morze wydawało coraz groźniejsze pomruki, niekiedy wręcz dzikie i niesamowite. Tamara patrzyła z zaciekawieniem na śmiałkó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w podążających plażą, jednak sama nie zamierzała do nich dołączyć. Po zakończeniu porannej toalety zeszła na śniadanie, które serwowano w restauracji hotelowej na parterze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Witam, seňora Tamara! – oznajmił szef sali, dobrze pamiętający wszystkich stałych klientów hotelu. – Czy poinformowano panią, że brana jest pod uwagę ewakuacja turystów gdyby siła wiatru i trasa huraganu Emily groziły miastu? Będziemy z naszymi gośćmi w stałym kontakcie, oczywiście – dodał chcąc złagodzić przekazywaną informację.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przez następne dwa dni największą popularnością wśród gości hotelowych cieszyła się stacja telewizyjna The Weather Channel, podająca na bieżąco szczegółowe informacje meteorologiczne. Analizy ciągle potwierdzały, że trasa huraganu niezmiennie prowadzi ku największym skupiskom turystó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Huragan Emily zagrażał Cancun, Playa Del Carmen i Tulum.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Władze prowincji Quintana Roo po długich naradach zdecydowały się na początek zarządzić ewakuację okolic najbardziej zagrożonych niszczącymi skutkami huraganu. W Cancun objęły one zona hotelera oraz Isla Mujeres. Turyści Grand Melia Hotel powiadomieni przez personel pakowali pośpiesznie bagaże i ustawiali się przed hotelem, oczekując na transport do downtown i city.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara spakowała walizkę i jeszcze na chwilę zwróciła się ku turkusowym wodom Morza Karaibskiego. Tak ciemnych i groźnych fal nigdy nie widziała. Jedynie piasek na wąskiej plaży pozostawał biały jak zawsze. Spojrzała na trzepoczące, grube brzegi poszycia plażowego parasola, zrobionego na miejscową modłę ze słomy. Wyglądały niczym grube skrzydła motyla szamocącego się w dziwnie mocnych szponach ciągle przybierającego na sile wiatru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zamknęła drzwi i powoli zjechała windą na parter. Do przestronnego holu, wypełnionym olbrzymim ogrodem tropikalnym, siły natury zdawały się nie mieć dostępu. Wielkie drzewa pięły się jak zawsze ku sufitowi ulokowanemu gdzieś na wysokości trzeciego piętra, gałęzie palm zwisały spokojnie nad wygodnymi fotelami, woda szumiała w sztucznych jeziorkach, po których pływały kolorowe ryby. Nawet nie przeczuwały jak groźne demony szalały w środowisku ich krewniaczek, którym przyszło żyć w oceanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Turystów rozwożono autokarami w różne miejsca i lokowano w salach gimnastycznych z posłaniami z materaców rozłożonych na podłodze. Każdemu z ewakuowanych przydzielono po dwie butelki wody do picia. Odcięci od elektryczności, telefonó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i wszelkich innych nowoczesnych urządzeń nagle i niespodziewanie znaleźli się w zupełnie innym świecie, z którego nie było odwrotu. Port lotniczy w Cancun był zamknięty do odwołania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nadeszła noc, wiatr pędził z prędkością ponad dwieście kilometrów na godzinę. Matki tuliły popłakujące dzieci, dorośli z zamyślonymi twarzami przyglądali się pracującym ekipom ratowników. Roznoszono wodę i koce, choć najbardziej potrzebne były zapewnienia, że tej nocy nie stanie się nic złego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;W centrum obserwacyjnym meteorolodzy zajęli stanowiska przy wszystkich monitorach i aparatach pomiarowych. Emily atakowała półwysep Jukatan z niespotykaną siłą. Na podstawie pomiaró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w przydzielono jej czwartą kategorię z pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona określającej moc huraganó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Upływały kolejne godziny, na szczęście bez groźnych następstw dla mieszkańców Cancun i okolic. Po dwóch dniach osłabione do trzech punktów wichry pognały na północno-wschodnie rejony Meksyku. Wznowiono pracę portu lotniczego w Cancun, turyści powrócili do&lt;i style=""&gt; zona hotelera&lt;/i&gt;. Tamara musiała lecieć Houston, bo zbliżało się spotkanie na najwyższym szczeblu w PACAO.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wnioski płynące z pierwszej części raportu przekonały Jeffa, że pogłębienie tematyki o nowe technologie było w pełni uzasadnione. Analiza pierwszej części objęła porównania biometryczne u dwustu osób, w różnych grupach wiekowych, które badano przez okres trzech miesięcy. Zasadniczym celem było porównanie przydatności pomiarów biometrycznych twarzy, kształtu dłoni, przebiegu linii papilarnych, brzmienia głosu oraz obrazu tęczówki. Najważniejsze oczywiście było określenie swoistości i niezawodności poszczególnych pomiarów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;We wszystkich konkurencjach bezapelacyjnie wygrywała technologia skanowania tęczó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki. Inne metody, choć znane w procedurach identyfikacyjnych od dawna, nie zrobiły tak oszałamiającej kariery. Możliwość pomyłki w wypadku skanowania twarzy określono w końcowym raporcie jak jeden na sto pomiarów. Lepiej przedstawiała się sprawa z geometrią dłoni, gdzie możliwość złej diagnozy oceniono jak jeden na dziesięć tysięcy badań. Odciski palcó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w, choć groziły tylko jedną pomyłką na sto tysięcy, miały swoje ograniczenia. Przede wszystkim niemiło kojarzyły się z kryminalistyką. Skanowanie tęczówki dawało wprost fantastyczne wyniki. Niepowodzenie diagnostyczne mogło zdarzyć się w jednym przypadku na milion dwieście tysięcy przeprowadzonych badań.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;„ Wiedział ten Daugman co robił, że formalnie zastrzegł sposób identyfikacji ludzi za pomocą analizy tęczówki. Taki pomysł! To po prostu rewelacja... A mimo to przeleżał się dziesięć lat na półkach amerykańskiego urzędu patentowego...” – pułkownik Quarry nie mógł się nadziwić. Spojrzał na zegarek, dochodziła pierwsza w nocy. Trzeba było lekturę zakończyć, bo następnego dnia czekała go konferencja prasowa. Spotkanie miała prowadzić Yolanda. Ustalili, że Jeff również będzie dostępny dla dziennikarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zdecydowano się na zorganizowanie konferencji prasowej, ponieważ komplikacje wokół lotnictwa pasażerskiego zdawały się narastać bez końca. Wszyscy ludzie z branży wiedzieli, że potrzebne są działania na wielu frontach. W związku z odrzuceniem propozycji trzydolarowej opłaty na procedury bezpieczeństwa, kongres zaproponował obcięcie budżetu przeznaczanego na lotnicze procedury sprawdzające o trzynaście procent. Przekładało się to na nieprzyjemne konkrety. Z czterdziestopięciotysięcznej armii „security screenerów” aż sześć tysięcy byłoby zagrożonych zwolnieniem z pracy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Konferencję prasową dla dziennikarzy zajmujących się tematyką lotniczą zwołano na godzinę jedenastą. Yolanda Clark z Country Security powitała dość licznie przybyłych komentatorów. W zaproszeniach zapowiadano ogłoszenie nowych istotnych regulacji. Wszyscy dziennikarze spodziewali się raczej dalszych udziwnień i utrudnień w odprawie pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w niż jakichkolwiek uproszczeń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Drodzy państwo, pragnę przekazać, że port lotniczy w Houston zawiesza zakaz opuszczania miejsca w samolocie w ciągu pierwszych i ostatnich trzydziestu minut lotu. Dysponujemy obecnie nowymi metodami poprawiającymi bezpieczeństwo podróżnych i ta regulacja wprowadzona po 11 września może być obecnie zawieszona. Czy są pytania? – zakończyła swe wystąpienie Yolanda. Michael Chertoff, siedzący w pierwszym rzędzie, wyskoczył jak zawsze z drobną złośliwością:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Yolando, powiedz nam na jak długo zawieszacie ten przepis? Na jeden tydzień czy na dwa?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Drogi Michelu, na zawsze, mam nadzieję, że na zawsze – odrzekła Yolanda z uśmiechem. – Intensywnie pracujemy nad bezpieczeństwem w lotnictwie. Dokonaliśmy dorocznej korekty w rozmieszczeniu pracowników obsługujących security line w ponad czterystu portach. Będzie ona najbardziej korzystna dla Mc Carran International Airport w Las Vegas, gdzie przybędzie 247 nowych funkcjonariuszy. Jak wiecie, moi drodzy, najwięcej, bo aż 2037 screenerów posiadamy w Los Angeles International Airport. Zespół ten zostanie zwiększony do 2157 pracowników. JFK International Airport jest rozbudowywany, dzięki czemu do dyspozycji podróżnych będzie sto stanowisk odprawy biletowej, trzydzieści sześć bramek, a pracownicy systemu bezpieczeństwa będą mogli odprawiać aż tysiąc osiemset osób na godzinę. Niektóre porty, zwłaszcza mniejsze, mają oczywiście ustabilizowaną sytuację kadrową. Wierzę, że w niedługim czasie będziemy mogli państwu przybliżyć nową generację urządzeń zapewniających bezpieczeństwo w lotnictwie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co masz na myśli, Yolando, używając określenia „nowa generacja urządzeń”?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Michelu, dokładnie to, co powiedziałam! Jeśli nie ma pytań, zapraszamy na lunch do sali obok – zakończyła Yolanda. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Romans doktor Czerskiej z internetem znacząco poprawił jej znajomość angielskiego, jednak ulubione medium na razie nie chciało rozmawiać z nią w tym języku. Wyedukowana w czasach dyktatury proletariatu zaliczyła obowiązkową edukację w zakresie języka rosyjskiego. Z praktyczną edukacją w angielskim ciągle było coś nie tak. Brakowało naprzemiennie czasu, pieniędzy lub odpowiedniego miejsca do nauki. Teraz Katarzyna nie była zainteresowana zgłębianiem tajników konstrukcji zdań angielskich w towarzystwie nastolatków. Długo poszukiwała oferty dla prawdziwie dorosłych studentó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w, jednak z tajemniczych powodów była ona prawie w zaniku na całym globie ziemskim. Czy nikt nie domyślał się, że osoba pięćdziesięcioletnia chce nauczyć się czegoś nowego? – zapytywała sama siebie po wielokroć. Nie dając łatwo za wygraną, ciągle szukała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Sierpniowy piątek miał się ku wieczorowi, gdy wrzuciła w google jeszcze jedną kombinację słó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w związaną z nauką angielskiego dla dorosłych. Wyskoczyła strona szkoły Briana, oferująca edukację w języku angielskim dla studentów dorosłych, nieprezentująca elementów age’istowskich, a wręcz chwaląca się studentami ponadsześćdziesięcioletnimi. Intensywna wymiana korespondencji z Acadia Center for English Immersion w Thomaston, Maine, doprowadziła do tego, że po trzech dniach Katarzyna była zarejestrowaną studentką na nadchodzące dwa tygodnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Po co tam jedziesz? – dopytywały się koleżanki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Po to, aby w moim angielskim było więcej angielskiego – odpowiadała z kamiennym wyrazem twarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://trace.smithsdetection.com/"&gt;http://trace.sm&lt;span style=""&gt;i&lt;/span&gt;thsdetection.com&lt;/a&gt;&lt;!--[if !supportNestedAnchors]--&gt;&lt;a name="_Hlt129082279"&gt;&lt;/a&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Firma Smith Detection, będąca   światowej sławy liderem w produkcji urządzeń do wykrywania mikrośladó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w   substancji wybuchowych i narkotyków otrzymała zamów&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;ienie na   kwotę 5,6 miliona dolaró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w od   Transportation Secutity Administration w dniu 22 czerwca 2004 roku na   dostarczenie dektektoró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w typu   IONSCAN 400B. Obecnie pracuje na świecie ponad 6500 urządzeń tego typu, w tym   4000 na terenie Stanów Zjednoczonych. Bill Mawer, prezydent Smith Detection   North America powiedział, że technologia stosowana w urządzeniach pozwala na   profesjonalną ochronę przed terroryzmem i zapewnia bezpieczeństwo pasażerom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838744"&gt;Rozdział 14: Stare problemy Nowej Anglii&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W piątkowe sierpniowe popołudnie na lotnisku ścierały się dwie grupy podróżnych. W liczebnej przewadze byli turyści zorganizowani, tego lata tłumnie pielgrzymujący na wyspy i wybrzeże greckie. Podróżni rejsowi zdawali się być przytłoczeni. Nie bez wysiłku umieszczali swoje bagaże na taśmach rozpoczynających bieg przy stanowiskach odprawy podróżnych. Nie zdejmowali przy tym z ramion sporych bagaży podręcznych. Dość sprawnie podnosili w pewnym momencie około trzydziestu kilogramów. O dziwo nikt nie przewracał się pod naporem ciężarów z wypadającym dyskiem. Osławiona w kolorowych pismach adrenalina utrzymywała wszystko na swoim miejscu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Formalności trwały krótko i Katarzyna pożegnawszy Macieja przeszła w pobliże bramki przyjmującej podróżnych do Paryża. Pokład samolotu był zapełniony zaledwie w jednej trzeciej. Przyszło jej siedzieć z Rochem Panin-Patkiewiczem, wybierającym się na studia politologiczne do Nowego Jorku. Wiedział czego chce, potrafił wyrazić swoje myśli w poprawnej angielszczyźnie, przygotować przemó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wienie lidera do nowego społeczeństwa, nosił się elegancko niczym model z katalogów. Zęby miał ozdobione biżuteryjnym urządzeniem do korygowania zgryzu. Zgrabny, drobnej budowy, z twarzą o jeszcze chłopięcych rysach podobał się dziewczętom i dojrzałym kobietom. Szara bluza opinała młodzieńczą sylwetkę, a ramiona otulał zawiązany na nich sweter. Spodnie miały odpowiednią liczbę kieszeni i niezbędne w tym sezonie liczne suwaki. Gdy Roch zdecydował się obejrzeć niebo za oknem, starannym gestem założył okulary, uprzednio wypolerowawszy je irchową ściereczką wyjętą ze specjalnego futerału. Przedstawił się Katarzynie, dołączając gustowną wizytówkę. Za siedemnaście lat będzie mógł ubiegać się o urząd prezydenta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna mając dziewiętnaście lat była studentką drugiego roku medycyny, potrafiła wymienić po łacinie dwieście pięćdziesiąt odgałęzień nerwu trójdzielnego, w głowie miała chaos wręcz doskonały na temat tego, co chciałaby robić w przyszłości. Nieopanowane przez chaos obszary mózgu wypełniały mrzonkowate myśli, kłębiące się w głowie każdego studenta medycyny, o wynalezieniu skutecznego leku na raka. Okulary wycierała w każdą tkaninę znajdującą się w zasięgu dłoni. Nikt w jej otoczeniu nie używał wizytówek, jeśli nie liczyć tego, co zostało z przedwojennych bilecików wizytowych matki. Wszyscy studenci nosili na szyi szaliki, a na torsach gryzące swetry z owczej wełny; zagraniczny sweterek typu bliźniak miała tylko jedna dziewczyna z całego rocznika medykó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Społeczeństwem rządziła dyktatura proletariatu, ortodoncja stawiała pierwsze kroki. W siedemnaście lat później była na urzędzie matki Polki. Urzędu prezydenckiego nie było. Polityka zresztą nigdy jej nie pociągała.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przesiadka w Paryżu dostarczyła tradycyjnych przeżyć związanych z poszukiwaniem innej bramki niż ta, którą wymieniono na karcie pokładowej, i mało owocnych prób rozmowy w języku angielskim z personelem naziemnym portu Charles de Gaulle. Przeniesienie odprawy tylko o cztery bramki dalej nawet nie wywołało dużego zamieszania i obsłudze lotniska w Paryżu udało się nie zgubić większości pasażeró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w przesiadających się do Bostonu. Przynajmniej w rejsie w stronę Ameryki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zarówno na lotnisku, jak i na pokładzie Air France obsługa pasażerów była nie lada wyzwaniem dla personelu. Obie strony wymęczone koniecznością wzajemnego obcowania z wielką ulgą po blisko ośmiu godzinach lotu powitały wybrzeże Nowej Anglii.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pokonywanie procedur granicznych w Bostonie postępowało sprawnie. Doświadczenia zdobyte w Houston i San Francisco procentowały. Tradycyjne pytanie „&lt;i style=""&gt;dla kogo pani pracuje?&lt;/i&gt;” już nie było zaskakujące. Zostało skwitowane enigmatyczną odpowiedzią „&lt;i style=""&gt;dla różnych wydawców w Europie&lt;/i&gt;”, co zupełnie wystarczało w Ameryce. Większe znaczenie miała płynność odpowiedzi niż ich szczegółowość, choć i ta ostatnia miała swoich klientów. Byli nimi zwykle pasażerowie ubrani w tradycyjne stroje arabskie.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: &amp;quot;Arial Black&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przed dworcem lotniczy Logan International Airport parkowało wiele autobusów rozwożących pasażerów w różne strony. Po raz pierwszy trudno było znaleźć taksówkę; pojazdy o takim przeznaczeniu były pochowane niczym komunikacja miejska w San Francisco. Młody Portorykańczyk zgodził się za piętnaście dolarów dowieźć Katarzynę na Berkeley Street. Rozjazdy&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;i ulice były opustoszałe przed weekendem. Proste krawężniki czystych ulic, solidne i stare budynki przypominały Szwajcarię. Budynek The Berkeley Residency, na zewnątrz dość okazały, prowadzony przez bostoński oddział YWCA, wyglądem przypominał socjalistyczne akademiki. Choć nie oferował luksusów, doba kosztowała sześćdziesiąt dolaró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w i była to jedna z tańszych możliwości hotelowych w Bostonie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W recepcji poproszono o zapamiętanie numeru swojego pokoju, bo klucze dla bezpieczeństwa miały inne numery. Tego sposobu poprawienia bezpieczeństwa Katarzyna jeszcze nie znała. Wjechała na piąte piętro i otworzyła drzwi do pokoju 523 kluczem oznaczonym numerem 17B. Postawiła walizkę koło szafy, siadła na łóżku i spojrzała na kilka czarnych drobinek na podłodze. Niespodziewanie jedna z nich sprężystym ruchem skoczyła w kierunku nogi Katarzyny ubranej w ciemną skarpetkę. Na szczęście staranna inspekcja otoczenia nie wykazała innych współlokatoró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Postanowiła się odświeżyć po długiej podróży. Wspólna łazienka była po drugiej stronie korytarza.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Boston nie bez powodu leżał w części Stanów Zjednoczonych zwanych Nową Anglią. Choć osadnicy przybywający z Wysp Brytyjskich szukali nowych miejsc, to wieźli ze sobą stare przyzwyczajenia do tajemniczych systemów regulowania wypływu wody.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna wykonała kilka prób właściwego ustawienia systemu pokręteł, ale nie uzyskała pożądanych rezultatów i pozostało do wyboru jedynie poparzenie się wrzątkiem lub polewanie lodowatym strumieniem. Chłodne kąpiele orzeźwiały i hartowały, postanowiła więc zostać bostońskim morsem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po korytarzach bezszelestnie przesuwały się kobiety w sportowych strojach. Łudziła się nadzieją, że noc upłynie cicho i spokojnie. Nie wzięła jednak tego pod uwagę, że całodobowy sklep położony po drugiej stronie ulicy przyciąga licznych czarnoskórych młodzieńcó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w, którzy urządzają „street party”. Głośna muzyka i pokrzykiwania rozlegały się przez całą noc. Uczestnicy party ubrani w białe T-shirty oraz dżinsy za duże co najmniej o pięć numerów tańczyli i śpiewali z energią, jaką dawała młodość i nieprzerwany sen w ciągu dnia. Ruchy mieli płynne i rozluźnione. Ich wyobraźni nie zakłócała najmniejsza myśl o tym, że komukolwiek przeszkadzają. Wyglądali na zajętych sobą i nawet przechodząca koło czwartej nad ranem młoda kobieta nie wzbudziła ich specjalnego zainteresowania. Katarzyna z powodu jet-lagu nie mogła usnąć i co jakiś czas obserwowała przebieg imprezy. Nigdy nie złorzeczyła na nocnych balangowiczów, jeżeli nie fałszowali muzyki. Kilka minut przed piątą młodzieńcy po wesoło spędzonym street-party zamknęli radioodbiornik i powłócząc nogami rozeszli się do domów, aby nabrać sił przed następną imprezą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Rozłożyła kilka map Bostonu, próbując ustalić trasę porannej wędró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki. Różne skale poszczególnych wydań nie pozwalały na racjonalne zaplanowanie spaceru. Co jakiś czas podchodziła do okna i śledziła przebieg ulicznej balangi. Na horyzoncie widniała obficie oświetlona sylwetka John Hancock Tower przy 200 Clarendon Street. Nad całą Nową Anglią górowała wysokością oraz pomysłowością zabezpieczeń. W każdym z dziesięciu tysięcy okien, na sześćdziesięciu piętrach, miała zamontowany system alarmowy zabezpieczający przed wizytą nieproszonych gości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Śniadania w dni świąteczne w YWCA The Berkeley Residency serwowano od ósmej. Stołówka była żywym wspomnieniem zakładu zbiorowego żywienia studentów medycyny w latach sześćdziesiątych. Goście hotelowi zamawiali obfite zestawy śniadaniowe składające się z kiełbasek, fasoli, jajek nakładanych na jeden talerz przez czarnoskórego kucharza. Niekiedy do wcześniej wybranych produktów mięsnych pracownik dorzucał kwadratowy omlet, pochodzący ze zautomatyzowanej produkcji i polewał go obficie syropem klonowym. Smaki mieszały się, tworząc prawdziwie niepowtarzalną bostońską ofertę kulinarną. Kwadratowe naleśniki nazywane przez kucharza „french toast” były rekordowo przesłodzone i otłuszczone. Na końcu ciągu śniadaniowego znajdowała się seria automatów z napojami zimnymi i gorącymi. Katarzynie nie udało się rozgryźć jak działa automat do nalewania kawy, ale szybko opanowała zasady nalewania soku grapefruitowego, który był dobrym przeciwstawieniem dla naleśnikowej ohydy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Siedząca obok starsza kobieta co chwilę dosypywała tajemniczego proszku do kawy, za każdym razem starannie mieszając zawartość kubka. Na zakończenie posiłku niespodziewanie rzuciła:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Have a nice day!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– You too – odpowiedziała Katarzyna nie będąc pewna, czy jest to odpowiednia forma zwyczajowa i gramatyczna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;W Ameryce rzucanie różnego rodzaju powitań, pozdrowień oraz życzeniowego zaklinania rzeczywistości praktykowano na skalę masową. Gdy wracała ze śniadania, inna współmieszkanka paradująca po korytarzu w majtkach i górnej części od piżamy nieoczekiwanie rzuciła do Katarzyny: – Hi! – bez oznak najmniejszego zakłopotania niekompletnością swojego stroju. Niewątpliwie bezpruderyjność, specyficzna bezwstydność, a może tylko ułatwienie sobie życia osiągnęło w Ameryce zaawansowane formy. Trudno było się tym obyczajem zachwycać z europejskiego punktu widzenia, ale też trudno było to potępiać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jedną z ciekawszych ofert jakie dawała Ameryka wszystkim przybywającym, a także osiadłym mieszkańcom, była możliwość bycia takimi, jakimi ludzie chcieli być.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna przeszła pięć krokó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w po Berkeley Street w kierunku Columbus Avenue, popatrzyła na John Hancock Tower pojawiającą się i znikającą w przepływających mglistych chmurach i zakochała się w Bostonie bez pamięci. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Uświadomiła sobie, że uczucie zachwytu miało naturę iluminacyjną, coś pstrykało w mózgu i pojawiał się zupełnie inny stan skupienia czy raczej oświetlenia umysłu. Spoglądając co parę minut na wieżę kierowała się ku &lt;i style=""&gt;downtown,&lt;/i&gt; mijając kolejno Stuart i Kneeland Street. W okolicach Schubert Theater wskoczyła na pokład turystycznego autobusu obsługiwanego przez kierowcę będącego jednocześnie przewodnikiem. Mężczyzna z dumą rozwodził się o J.F. Kennedym, jakby był co najmniej jednym z wielkiego klanu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Duma zdawała się typowo amerykańską specjalnością, a jej nowe odmiany chętnie wymyślano. Duma z bycia gejem była tematem całego numeru pisma „Metro”. Gejowskie ślady w Bostonie były widoczne, ale nie tak wszechobecne jak w San Francisco. Nie występowały tu całe dzielnice naznaczone seksualnymi wyborami. Choć nie brakowało na ulicach przystojnych, wypielęgnowanych mężczyzn, to nie stanowili oni znaku firmowego Bostonu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Przy Boston City Hall zrezygnowała z dalszego podróżowania autobusem turystycznym na rzecz swobodnego spaceru ulicami. Odnalazła księgarnie Barnes &amp; Nobles, aby poszukać książek dla Maniuli..&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wnętrze dwupiętrowej księgarni przy 396 Washington Street wpędzało w kompleksy każdego, kto miał ambicję napisania czegokolwiek więcej niż własne imię i nazwisko. Wygląd tego przybytku wiedzy nakazywał weryfikację pojęcia popularności publicznej. O zajęcie jakiegokolwiek miejsca w umysłach i wyobraźni czytelnikó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w tego kraju konkurowały setki tysięcy autoró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w znanych, nieznanych, dążących dopiero do sławy, a także takich, którzy byli pozbawieni szansy już na starcie. Każdy z nich mógł zdobyć zainteresowanie pewnej grupy osób, ale nigdy wielkich rzesz czytelników. Odbiór przez dziesięć tysięcy lub sto tysięcy czytelnikó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w nie czynił właściwie żadnej różnicy. Kropla duża i mała były tylko dwiema drobinami wielkiego oceanu. Wszystkie tematy świata opisano, sfotografowano, wydano, a następnie umieszczono na półkach Barnes &amp; Nobles. W Bostonie czuło się, jak nigdzie indziej na świecie, potęgę Umysłu i Oceanu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po wyjściu z księgarni powoli skierowała się w okolice South Station, z którego odjeżdżała następnego dnia. Dworzec był nieskazitelnie czysty, dobrze zorganizowany i przyjazny podróżnemu. Mężczyzna w stoisku informacyjnym na krótkie pytanie o autobusy do Portland odpowiedział jasno i zrozumiale, bez wnikania w talenty lingwistyczne podróżnej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Jet-lag zaczynał powoli dawać się we znaki. Wróciła więc do hotelu i zasnęła bez trudności. Około trzeciej nad ranem znów obudziły ją dźwięki &lt;i style=""&gt;street-party&lt;/i&gt; urządzonego przez czarnoskórych wyrostkó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. Zaczynała hodować w sobie uczucie narastającego rasizmu. Im młodzieńcy z większym natężeniem decybeli wyrzucali z siebie złość, gniew i frustrację, tym w Katarzynie szybciej narastały niepoprawne emocje. Około piątej była zdeklarowaną rasistką.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Kilka minut przed szóstą rozległy się intensywne dźwięki w całym The Berkeley Residency. Przerywany sygnał będący kombinacją dźwięków&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;wysokiej i niskiej częstotliwości musiały wymyślić tęgie głowy. Dźwięk świdrował uszy, rozlewał się po całej głowie i w żadnym wypadku nie pozwalał na zignorowanie go. Uporczywe utrzymywanie się sygnału wymagało bliższego zapoznania się z przyczyną, a nie odnotowania jedynie, że coś wyje. Żadnym zmysłem ani wewnętrznym instynktem nie czuła zagrożenia. Otworzyła drzwi i wyjrzała na korytarz. Z pokoju naprzeciwko wychyliła się starsza kobieta o azjatyckich rysach ubrana w beżową piżamę. Na pytanie Katarzyny co się dzieje odpowiedziała spokojnym głosem:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Fire! We must go down!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Z sąsiednich pokojów wychodziły inne kobiety, na ogół w piżamach, niektóre miały ze sobą torebki lub małe plecaki. Katarzyna zdecydowała się nie testować uczciwości otoczenia, szybko spakowała podręczny bagaż i skierowała się ku schodom przeciwpożarowym. Klatka schodowa była zaopatrzona w pragmatyczne informacje, że schodząc w dół dla bezpieczeństwa i ochrony przed upadkiem, a co gorsza doznaniem złamania wymagającego wypłaty odszkodowania, należy trzymać się poręczy. Wraz z innymi mieszkankami schodziła w dół. Nikt nie krzyczał, nie wołał pomocy, nie czuło się dymu, nie było widać ognia. W powietrzu unosił się dyskretny zapach &lt;i style=""&gt;lipy&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zatrzymała się na obszernej antresoli, położonej ponad &lt;i style=""&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;lobby&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;, służącej jednocześnie za bibliotekę i klub towarzyski. Na parterze siedziała większa grupa ewakuowanych mieszkanek. Strażak w mundurze i bojowym hełmie spokojnie rozmawiał z recepcjonistą. Młody mężczyzna fotografował błyskające sygnałami świetlnymi dwa wozy bojowe stojące na Berkeley Street. Odbywała się jeszcze jedna próba generalna. Nikt z poddanych ćwiczeniom przeciwpożarowym aktorów nie złorzeczył, nie przeklinał. Wszyscy spokojnie robili to, co do nich należało. Katarzyna zadzwoniła do Maniuli z informacją o przebiegu zdarzeń.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– To próbny alarm przeciwpożarowy. Mieliśmy coś takiego w Anglii – pochwaliła się Maniula.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Pochmurny niedzielny poranek zachęcał do wcześniejszego ruszenia w drogę do Thomaston. Autobus linii Concord Trainways wyruszał z South Station odjechał punktualnie. Mijane drogi miały nawierzchnie równe i uprzątnięte pobocza. Uporządkowane oblicze Nowej Anglii podobało się Katarzynie. Po dwóch godzinach dojechali do Portland. Miała godzinę do przyjazdu Briana. Wnętrze dworca i w tym mieście przyjazne podróżnym z bezpłatną kawą dla klientów linii i gazetami ułatwiało oczekiwanie na spotkanie. Przeważały rodziny z małymi dziećmi, które wesoło hasały po pomieszczeniu, od czasu do czasu wykonując efektowne skoki na szyje matek. Ojcowie rośli i mocni, ubrani byli na sportowo. Stroje cechował praktycyzm o nasileniu niespotykanym w innych częściach świata. Długie nogawki u spodni przeszkadzały podczas któregoś ciepłego lata, więc je obcięto na wysokości kolan i rozpowszechniono modę na bermudy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Gdy do poczekalni wkroczył szpakowaty, krótko ostrzyżony mężczyzna w sportowym ubraniu, Katarzyna była pewna, że to właśnie Brian. Przywitali się i po wymianie grzecznościowych zwrotów na temat dotychczasowej podróży ruszyli w drogę do Thomaston, trwającą około półtorej godziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Konwersacja toczyła się z wykorzystaniem tych części mózgu, o istnieniu których Katarzyna dotychczas nie miała pojęcia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Przecież masz to wszystko w mózgu, tylko dobrze poszukaj – zwykła mawiać Maniula. Potykała się o podawanie dat. Amerykański sposób zapisywania daty zaczynającej się od miesiąca, a dopiero na drugim miejscu dnia, długo nie kojarzył się Katarzynie z datą, lecz z ułamkami. Czy u nich Sylwester to 12/31 a Boże Narodzenie 12/25 ? – zastanawiała się nad dziwnymi ułamkami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Około trzeciej po południu dojechali do domu przy 37 Dunn Street, nieopodal St. George River. Była to obszerna wiejska rezydencja z początkó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w dziewiętnastego wieku, wybudowana przez kapitana Johna Willy’ego. Podróżni pokonawszy drzwi, nieco wypaczone i zacinające się z powodu nasilonej wilgotności, weszli do pokoju, gdzie oczekiwali gospodarze zaciekawieni nietypową studentką z dalekiej Europy. Opowieść o okolicznościach i motywacji do pogłębienia nauki angielskiego przypadły do gustu Steve’owi i Ursuli McCarthy’m. W miarę upływu czasu okazywało się, że mają sobie naprawdę sporo do opowiedzenia. Towarzystwo przeniosło się do obszernej jadalni. Katarzyna dyskretnie zerkając na liczne obrazy, statuetki, kominek, puszyste dywany w pewnym momencie miała wrażenie, że jest żywym fragmentem okładki pisma „Wytworny Dom i Olśniewające Wnętrze”. Ciekawie prezentowały się kolory ścian poszczególnych pomieszczeń rezydencji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Nazewnictwo kolorów w amerykańskim angielskim chętnie używało plastycznych poró&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wnań do pożywienia. Ściany pokoju jadalnego były w kolorze pomarańczowej marmolady, salonu w bananowej żółci, a pokoju bibliotecznego w czerwonym pomidorowym. Na obu ścianach zamontowano szerokie regały, które wypełniała imponująca biblioteka. Gdyby chcieć zdefiniować jej charakter, jedynym trafnym określeniem byłoby „pasjonujący eklektyzm intelektualny”. Obok dzieł Tołstoja stały zbiory myśli Kahlil Gbrama, libańskiego myśliciela i pisarza, rozważania Henry Millera o książkach, rozprawa o winach kalifornijskich, poradnik o nabywaniu nieruchomości, proza Sołżenicyna. Lista lektur i zbiorów bibliotecznych &lt;i style=""&gt;host family&lt;/i&gt; była przeogromna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Co ja tu robię? Jak to się dzieje, że wyzwolona ubezpieczalniana wyrobnica gawędzi ze śmietanką towarzyską wschodniego wybrzeża? – zapytywała samą siebie. Druga półkula notowała przebieg konwersacji. Ręce pracowały nad obiadem. Podano smażonego na maśle tuńczyka, sałatkę z ziemniaków i fasolki szparagowej oraz chińskie bułeczki na gorąco.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Pytasz, Steve, dlaczego moje książki są dostępne tylko w bibliotekach a nie ma ich w sprzedaży? – upewniła się czy dobrze rozumie pytanie. – Steve, in contemporary world there are too many middle-men. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;I don’t like work for them and... not all words are for sale.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Przeskakiwano z tematu na temat aby wylądować przy, jak okazało się już po kilku spotkaniach, żelaznym temacie w rozmowach obcokrajowców i Amerykanów. Był nim atak na wieże WTC 11 września 2001 r.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Katarzyna dyskutując po raz kolejny o ataku dochodziła powoli do przekonania, że jeżeli ze spotkanym Amerykaninem nie poruszono tego tematu, to oznaczało to, że ktoś z uczestnikó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w dyskusji spieszył się na pociąg donikąd lub ogłoszono właśnie alarm przeciwpożarowy i wszyscy zebrani muszą zejść do schronu, gdzie obowiązuje zakaz rozmowy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wszyscy spostrzegali problem jednakowo. Agresor zadał narodowi amerykańskiemu ból dotychczas nieznany, który szybko przerodził się w ból fantomowy. Nikt z spotkanych dyskutantów nie uczestniczył bezpośrednio w wydarzeniach jedenastego września, ale cierpiał jak pacjent, którego bolała amputowana noga. Wszyscy mówili o zdarzeniu nieistniejącym współcześnie, lecz w przeszłości, nieomal identycznymi słowami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dlaczego nas to spotkało? Dlaczego oni nie respektują naszych wartości? Poddamy się wszelkim kontrolom, bo one uchronią nas od kolejnej napaści. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wielki znak zapytania i słowo „dlaczego” wisiało w powietrzu przy każdorazowej dyskusji. Trzeba było wprowadzić inne znaki zapytania, aby jakakolwiek głębsza refleksja była możliwa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Dlaczego patrzycie wyłącznie w ten fragment przeszłości? Historia świata ma tysiące podobnie dramatycznych zdarzeń. Czy wiecie, że podczas Powstania Warszawskiego przez sześćdziesiąt trzy kolejne dni naziści zabijali codziennie tyle samo mieszkańców Warszawy ile zginęło w Nowym Jorku podczas ataku na wieże?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Really? Coś takiego zdarzyło się w waszej historii? Muszę poczytać w internecie, sama nie wiem jak to się stało, że tak mało wiem o Powstaniu Warszawskim – wyznała z zakłopotaniem Ursula, absolwentka Harvardu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Kilka minut po piątej rozlegało się skrzypienie schodów prowadzących do kuchni, a chwilę potem po domu roznosił się aromat parzonej przez Steve’a kawy. Śniadanie połączone z poranną pogawędką trwało około godziny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Może odprowadzę cię do szkoły? – zaproponował pan domu pierwszego poranka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chętnie skorzystam z twojego towarzystwa, nie do końca zapamiętałam drogę – wyznała z ulgą Katarzyna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Szli cichą, właściwie wiejską uliczką, po której obu stronach stały białe, drewniane domy. Przed niektórymi powiewały flagi narodowe. Bardziej patriotycznie nastawieni obywatele dodatkowo umieszczali flagi na balustradach ganków.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Czuję się tak jakbym odprowadzał córkę pierwszego dnia do szkoły – zwierzył się Steve, gdy dotarli do Thomaston Center for English Immersion.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nie ukrywam, że jestem trochę stremowana – odparła Katarzyna. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Każdego wieczoru mieszkańcy, przyjaciele domu i egzotyczna studentka z Europy spotykali się na obiedzie. Talent kulinarny Steve’a, gościnność domu i spokojny rytm życia sprzyjały spotkaniom i rozmowom. Konsumpcja była właściwie dodatkiem. Uczestnicy dinnerów robili wrażenie, że głód mają zaspokojony. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;table class="MsoNormalTable" style="border: medium none ; margin-left: -1.9pt; border-collapse: collapse;" border="1" cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style=""&gt;   &lt;td style="border: 1pt solid windowtext; padding: 0cm 3.5pt; width: 496.1pt;" valign="top" width="661"&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;a href="http://www.usatoday/"&gt;www.usatoday&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wg Ben Mutzabaugh&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Testy dla pracowników JFK   Terminal 4&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Wprowadzono obowiązkowy test   skanowania tęczó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt;   LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki i pomiary wagi ciała dla   pracowników zatrudnionych w Terminal 4 nowojorskiego lotniska JFK.   Niespodziewane przybranie na wadze będzie się wiązało z poszukiwaniem, czy   dana osoba nie ma przy sobie ukrytej broni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Terminal 4 obsługuje 58 linii   lotniczych z całego ś&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wiata. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;" lang="EN-US"&gt;Transportation Security Administration&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt; będzie   czuwała nad przebiegiem testó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;w. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%; font-family: &amp;quot;Arial Black&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;  &lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 13pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;  &lt;h3 style="margin-left: 0cm; text-indent: 0cm;"&gt;&lt;a name="_Toc122838745"&gt;Rozdział 15. Amakrynowa przyszłość&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zebranie reprezentantów pięciu największych aliansów lotniczych wyznaczono na 11 września w sali konferencyjnej PACAO. Prowadzący zebranie powitał gości, przedstawił Tamarę i poprosił ją o zreferowanie wyników programu IRIS&lt;a style="" href="#_ftn9" name="_ftnref9" title=""&gt;&lt;span class="Znakiprzypiswdolnych"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;!--[if !supportFootnotes]--&gt;&lt;span class="Znakiprzypiswdolnych"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;[9]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara wzięła głębszy wdech i lekko stremowanym głosem zaczęła prezentację:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Oferujemy państwu opracowany w naszych laboratoriach elektroniczny model stewardesy naziemnej, która skanuje za pomocą mikrokamery tęczówkę pasażera. Jak państwo wiedzą, skanowanie tęczó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:"&gt;&lt;span style="'mso-element:"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki jako podstawa kontroli w porcie lotniczym jest stosowana w ramach programu Eye Ticket Jetstream, działającym na kilku większych lotniskach. Identyfikacja osoby za pomocą skanowania tęczówki jest o wiele bardziej dokładna niż gdybyśmy oparli się na danych pochodzących z siatkó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;mso-bidi-font-size:12.0pt;line-height:150%'"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki. Zapewne wszyscy pamiętają piękne zielone oczy Sharbat Guala, najsłynniejszej Afganki z okładki National Geographic. Steve McCurry po osiemnastu latach odnalazł kobietę z okładki, jednak nie do końca był pewien tożsamości zmienionej przez upływ czasu osoby. To właśnie analiza tęczówki pozwoliła na potwierdzenie, że była to ta sama kobieta. Nie ma dwóch osób o takiej samej tęczówce, nawet bliźnięta mają różniące się tęczó&lt;/span&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-begin'"&gt;&lt;/span&gt; LISTNUM &lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if supportFields]&gt;&lt;span style="'font-size:10.0pt;"&gt;&lt;span style="'mso-element:field-end'"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;wki. Obrazy, które uzyskujemy ze skanowania mają rozdzielczość gwarantującą precyzyjne zidentyfikowanie osoby. Uzyskiwana ilość danych pozwala na wykluczenie pomyłek. Proszę państwa, nasza oferta, którą dziś przedstawiamy, sięga dalej niż prosta identyfikacja cielesności – Tamara z naciskiem podkreśliła, że zbliża się decydujący moment jej prezentacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O czym ona mówi? – szepnął przedstawiciel Chin do Kirka, który jednak nie odpowiedział, chłonąc każde słowo. Czuł, że zbliża się coś niepowtarzalnego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;– Szanowni państwo, człowieka od zarania dziejów kusiło zobaczenie i dotknięcie tego, co jest niewidzialne – ciągnęła Tamara. – Dlaczego myśli jednego człowieka są niewidoczne dla drugiego? Czy jest to niezwykle mądrze urządzone przez naturę czy raczej niebezpiecznie? Nie było i nie ma w tej kwestii jednoznacznych rozstrzygnięć. Może dobrze, że nie wiem o czym teraz myśli Kirk? – rzuciła od niechcenia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– O tym, co nam opowiadasz, Tamaro! Jak możesz wątpić?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Wierzę ci na słowo, ale może nie mówisz prawdy. Nie ma to zresztą większego znaczenia, czy Kirk jest cały czas obecny myślami na tej sali, czy na chwilę wyrwał się do Amsterdamu. Gdyby jednak był kimś innym, niż moim kolegą pracującym nad poprawieniem bezpieczeństwa w lotnictwie, sprawy mogłyby przedstawiać się inaczej. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Tamara zrobiła dłuższą przerwę, jak gdyby chciała, aby słuchacze jeszcze bardziej zaciekawili się tematem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Proszę państwa, mózg ludzki wytwarza kilka rodzajów fal elektrycznych. Oznaczono je kolejnymi literami alfabetu greckiego. Fale alfa powstają podczas drzemki lub medytacji, w tych stanach człowiek jest rozluźniony, ale jedną nogą stoi nadal w realnej rzeczywistości. Fale beta powstają podczas aktywnego czuwania. Gdy zasypiamy, nasz mózg zaczyna wytwarzać fale theta i delta, których częstotliwość nie przekracza trzydziestu herców. Długi czas sądzono, że znane są wszystkie rodzaje fal, jakie wytwarza ludzki mózg. Jednak podczas pewnej operacji neurochirurgicznej, gdy elektrody były zainstalowane bezpośrednio na tkance mózgowej, niespodziewanie odkryto fale o większej częstotliwości. Zrodziło to przepuszczenie, że jeżeli użyje się czulszych metod pomiarowych, to prawdopodobne będzie poznanie nowych fal.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Po skonstruowaniu odpowiednio czułych elektrod okazało się, że mózg ludzki wytwarza jeszcze fale gamma. Fale te powstają, gdy człowiek podejmuje działania związane z silnymi emocjami. Częstotliwość fal gamma w pewnych warunkach może sięgać pięciuset herców. Najciekawsze okazały się fale ERS, towarzyszące intensywnie przeżywanym działaniom. Im bardziej niebezpieczne były pomysły badanego, tym wyższą częstotliwość fal rejestrowano. Powyżej dwustu herców zamiary osoby badanej miały charakter szkodliwy dla otoczenia. Istniała więc możliwość graficznego udokumentowania złych intencji. To był początek drogi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 35.4pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Inspiracją do drugiego etapu był eksperyment Kevina Warwicka, który wszczepił mikrotransmitery sobie oraz żonie. Naukowiec ten uważał, że przekaz za pomocą słów zbyt dominuje we współczesnym świecie i chciał udowodnić, że można przekazywać myśli i odczucia. Eksperyment się powiódł. Skoro można było świadomie przekazać myśl między dwiema osobami z wszczepionymi chipami, pozostało opracowanie sposobu rejestracji groźnych myśli osoby nieochipowanej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Nie wszyscy mamy świadomość, że ludzkie oko jest doskonalsze od najlepszej kamery, aparatu fotograficznego czy teleskopu. Spośród wielu jego części najbardziej skomplikowana jest warstwa zwana siatkówką. Jest to cienka, przezroczysta błonka leżąca w tylnej części gałki ocznej, zbudowana z różnych bardzo wyspecjalizowanych funkcjonalnie komórek. Wszystkie z nich uczestniczą w procesie widzenia, z wyjątkiem pewnego małego obszaru, zwanego plamką ślepą. Jest to obszar, którym oko nie widzi, lecz człowiek nie jest świadom tego faktu. To jeden z bardziej tajemniczych paradoksów natury.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Mikroskopijny punkt pomiarowy kontaktujący się z powierzchnią plamki ślepej byłby idealnym rozwiązaniem. Co więcej&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;teleelektroda mogłaby penetrować to miejsce bez świadomości osoby poddanej badaniu. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Pozostało pytanie - jak pokonać drogę z plamki ślepej do kory mózgowej, w której powstają fale elektryczne? Za plamką ślepą rozciąga się nerw wzrokowy. Jest on doskonałym&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;kablem prowadzący do kory mózgowej, zaopatrzonym w sto tysięcy mikroskopijnych podjednostek. Taka struktura zapewnia bardzo dużą prędkość przewodzenia bodźców. Komunikację pomiędzy podjednostkami zapewniają komórki amakrynowe, spełniające funkcję biologicznych stacji przekaźnikowych. Zbudowanie chipa imitującego komórkę amakrynową rozwiązało problem przekazu informacji między punktem pomiarowym ulokowanym na niewidzącym fragmencie dna oka a korą mózgową. Następnie trzeba było wszystko zebrać w jedną całość. Najlepszym rozwiązaniem wydawała się stewardesa elektroniczna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 1cm; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Zapis uzyskany z kory mózgowej odbiera antena umieszczona w oprawce okularów i przesyła do chipa odbiorczego. Zagadnienie rozpoznania fal gamma o wysokiej częstotliwości przez odpowiedni czytnik nie było trudne. Mieliśmy więc selektywną informację w postaci elektrycznej w chipie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Chipy pomiarowy i amakrynowy umieściliśmy w gałkach ocznych stewardesy, a mikrokamerę w oprawkach okularów. Dobranie do wszystkiego korpusu było najłatwiejszym etapem budowy elektronicznej stewardesy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Mam jeszcze jedno pytanie: jak rozwiązany jest problem przekazu odpowiednim służbom informacji o tym, że pasażer wytwarza groźne fale gamma? – zapytał przedstawiciel Azji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Właśnie chciałam to państwu zreferować. Tu znowu inspiracją okazał się eksperyment Warwicka. Trzeba było znaleźć osoby, które zgodziły się na wszycie chipów odbierających sygnał z chipa amakrynowego sztucznej stewardesy. Pozyskaliśmy pięcioro ochotników. Gdy dostawali sygnały, że pasażerowie generują niebezpieczne myśli podejmowali odpowiednie działania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;Prowadziliśmy badania na trzech dużych lotniskach amerykańskich i dwóch europejskich. Dzięki elektronicznym stewardesom naziemnym ujęto pięciu zamachowców, którzy wcześniej przeszli wszystkie kontrole lotnicze i nie zostali zatrzymani.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Nawet te, które obowiązują od czternastego kwietnia? – wtrącił przedstawiciel Transport Security Administration.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak, trzy z zatrzymanych osób ujęto w maju i czerwcu. Osoby te miały przy sobie materiały wybuchowe nowej generacji, nieznane dotychczas naszym służbom chemicznym. Rozszyfrowaliśmy tę substancję badając wypadek, który zdarzył się pod koniec kwietnia nad południowym obszarem naszego kraju.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Chodzi o ten samolot, który zniknął z radarów? – zapytał przedstawiciel Unii Europejskiej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; line-height: 150%;"&gt;– Tak to określiliśmy w komunikacie dla prasy, ale w istocie zniknął on w następstwie zamachu terrorystycznego przy użyciu tej właśnie nowej substancji wybuchowej. Powracając do tematu, który referuję, pragnę powiedzieć, że nasze urządzenia trafnie odczytały charakter fal u pięciu pasażerów-zamachowców. Ładunki wybuchowe wydobyto z ich żołądków endoskopowo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-indent: 27.7pt; line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; l
